Bakterie kałowe – fakty i mity

bakterie kałowe e coli paciorkowiec kałowy

Podobno są prawie na każdym telefonie komórkowym i na każdej klawiaturze komputera. I w wielu innych miejscach, które codziennie dotykasz, ale nie zdajesz sobie z tego sprawy. Dzielimy się nimi podczas podawania rąk na powitanie. Podobno i tak zostaną na ręce, choćbyś podcierał się bardzo ostrożnie

Katastroficzne wieści których masz się bać czy fejki co chwilę umieszczane w internetowych artykułach? Sadurski.com postanowił sprawdzić, jak jest naprawdę. Koniecznie przeczytaj, to zmienisz swój sposób widzenia na świat.

Wstęp

Gdy przeglądając Internet, w jednym tylko tygodniu trzy niezależne od siebie portale przestraszyły mnie trzema różnymi sprawami, mającymi w tytule określenie: bakterie kałowe, postanowiłem zbadać temat. Lektura pierwszych kilkunastu tekstów na temat bakterii kałowych zrodziła podejrzenia, ze świat stoi na krawędzi epidemii spowodowanej bakteriami kałowymi. Są one wokół nas i nieustannie krążą w powietrzu. Skoro media alarmują Polaków i piszą że jesteśmy flejami, co dopiero Afryka, gdzie warunki sanitarne są znacznie gorsze, mniejsza świadomość społeczeństwa i gorsza jakość usług medycznych.

Alarmistyczne teksty straszą Polaków. Czyżby bakterie kałowy były aż tak niebezpieczne? Były na świecie tysiące chorych, ludzie od tego umierali?

Kto i dlaczego straszy nas bakteriami, o których nie można nawet przeczytać na Wikipedii?

Co to jest bakteria kałowa?

O ile w licznych tekstach dowiemy się, gdzie w Polsce i Europie lekarze po zbadaniu próbek znaleźli bakterie kałowe, nie dowiemy się już czy są one groźne i co mogą spowodować. Nie wiemy, czym jest bakteria kałowa. Tego skąd się bierze, można się głównie domyślać.

Te bakterie, jak sama nazwa wskazuje, mają jakiś związek z kałem czyli naszymi odchodami, czynnością fizjologiczną. Sedesy, toalety, rozprzestrzenianie bakterii kałowych w powietrzu. Późniejsze dotykanie przedmiotów nieumytymi rękami.

Nie wiemy jednak, dlaczego nawet w poważnie brzmiących zestawieniach figurują m.in. gąbki z bakteriami kałowymi, którymi w kuchni myjemy naczynia i sztućce. I czemu niektórzy proponują, aby te gąbki wkładać do… mikrofalówki. Znalazłem nawet informację, że nawet po dziesięciokrotnym złożeniu papieru toaletowego i podtarciu się nim, bakterie kałowe i tak znają się na palcach. A może bakterie kałowe mają nadzwyczajne zdolności przenikania przez metal?

Czyżbyśmy nie musieli się już obawiać tysięcy niewidocznych gołym okiem innych bakterii chorobotwórczych, ale akurat bać się bakterii kałowych? A może po prostu nazwa ma działać na naszą świadomość, budzić obrzydzenie? Dlatego bakterie kałowe przegrywają marketingowo z bakteriami o mniej drastycznie brzmiących nazwach?

O tym w dalszej części tekstu.

bakterie kałowe e coli paciorkowiec kałowy

Tytuły straszą nas strasznymi bakteriami. Bakterie kałowe

Jak spuszczać wodę w sedesie?

Przed spuszczeniem wody koniecznie zamykaj klapę sedesu. Podczas spuszczania wody niewidoczne kropelki wody wraz z bakteriami kałowymi niczym aerozol są rozpytanie w promieniu 1,5 metra, a potem osiadają w całej łazience. Osiadają na wszystkim, co jest wokół: na ręczniku, umywalce, mydle, szczoteczce do zębów, kosmetykach, na odzieży, rękach, na klamce, papierze toaletowym (często jest umieszczony w zasięgu ręki). Potem tym mydłem myjemy twarz, taką szczoteczką myjemy zęby. I potem każdy z nas nieświadomie przekazuje te bakterie innym ludziom.

Uwaga. Nawet jeśli zamkniesz klapę sedesu, niewykluczone że niewidoczne kropelki z bakteriami kałowymi przedostają się na zewnątrz przez szczeliny między sedesem a deską.

Zła wiadomość dla kobiet, które czasem nie mają chęci wstać, gdy spuszczana jest woda w sedesie. Albo podcierają się papierem tak, że najpierw odbyt, a potem coś jeszcze. Niestety w ten sposób do pochwy oraz dróg moczowych można wprowadzić bakterie kałowe. Może więc sikać na stojąco, jak mężczyźni?

Co zrobić, aby bakterie kałowe się nie rozprzestrzeniały?

* Zalecane jest codzienne dezynfekowanie sedesu specjalnym preparatem chemicznym.
* Kosmetyki i szczoteczki do zębów należy trzymać w zamknięciu – w foliowej torebce, w zamkniętej szafce. Używać tylko wtedy, gdy są niezbędne.
* Ręczniki należy prać możliwie często i w wysokiej temperaturze, która zabija bakterie. 60 stopni C., to na pewno za mało.

Toaleta publiczna – strach się bać

O ile możemy mieć względne zaufanie do własnej łazienki i sedesu, nie można mieć zaufania do toalet publicznych, z których codziennie korzysta wiele osób. Tam aż roi się od bakterii kałowych. Dotknięcie czegokolwiek w takiej toalecie to gwarancja, że zabieramy ze sobą bakterie kałowe w kolejne miejsca, o ile nie umyjemy rąk ciepłą wodą i mydłem. Ale uwaga, podobno bakterie kałowe są też na mydłach oraz na kranach, którymi odkręcamy wodę. Może wiec nosić mydło ze sobą albo po wyjściu używać noszonych ze sobą preparatów?

Jeśli już nie możesz wytrzymać – na pewno nie siadaj na desce ani nie kładź papieru toaletowego na desce, na której z pewnością są bakterie kałowe. Po prostu kucnij i zrób swoje.

Restauracja i hotel

Podobnie jest w hotelach, restauracjach. Nawet jeśli teoretycznie wyglądają idealnie czysto – to jeszcze nie oznacza, że nie ma tam bakterii kałowych. Uspokajamy, część z tych miejsc jest często dezynfekowanych, co ogranicza rozprzestrzenianie się bakterii. Ale czy wiesz, które to miejsca?

Na stoliku, który wydaje się być idealnie czystym, często aż roi się od bakterii kałowych. Na przykład przed chwilą ktoś przetarł powierzchnię stolika szmatką, bo było coś rozlane. Czy ta szmatka była czysta i nie było w niej bakterii kałowych? Nie łudźmy się, że takie szmatki są wymieniane co godzinę albo osoba która ich używa, pamięta aby tej samej szmatki nie używać w CAŁEJ restauracji.

Szmatki wyglądają na czyste, więc używane są przez kilka dni albo i dłużej. I ciągle coś jest nimi przecierane. Raz klamka z bakteriami kałowymi, po chwili powierzchnia stolika, na którym przez nieuwagę położyłeś na chwilę kanapkę lub inne jedzenie, które za chwilę wyląduje w twoim przełyku.

Z bakteriami kałowymi masz kontakt już w chwili wejścia do restauracji, hotelu czy windy (np. guziki w windzie). Przecież dotykasz klamki drzwi (drzwi obrotowe, to rzadkość) albo przez przypadek dotkniesz czegoś jeszcze.

Raj dla bakterii kałowych, to blat biurka, przy którym codziennie pracujesz. Czy słyszałeś, aby ktoś dezynfekował powierzchnie biurek? Pewnie tylko są przecierane szmatkami.

bakterie kałowe e coli paciorkowiec kałowy

Woda którą pijemy, telefony. Bakterie kałowe są nawet w kuchni

A co z komputerem, telefonem?

Klawiatura komputera, której codziennie używasz, to prawdziwe siedlisko bakterii, w tym bakterii kałowych. Podobnie mysz komputerowa. Jeśli używa ich więcej osób niż tylko ty – nie miej zaufania do tych przedmiotów. No, chyba że są często dezynfekowane.

Nie inaczej jest z twoim telefonem komórkowym. Co chwila osiadają na nim jakieś bakterie (przecież ciągle go dotykasz palcami, na których choć o tym nie wiesz, masz bakterie kałowe). Przyznaj się, ile razy dezynfekowałeś klawiaturę komputera albo ekran smartfona? Wydaje się czyściutki, ale siedzą na nim niewidzialne dla oka bakterie. I jest ich tu kilkaset procent więcej niż na desce sedesowej, którą uważasz za brudną.

Bakterie w kuchni

Chyba zmywasz naczynia? Używasz szmatki, gąbki do przecierania kubków, talerzy i sztućców? Po umyciu twoje usta mają z nimi bezpośredni kontakt w trakcie spożywania posiłku i picia np. herbaty. Wymieniaj często (np. co tydzień) gąbkę. Niektórzy nawet radzą, aby suszyć ją w mikrofalówce lub zmywarce. Podobno wtedy można pozbyć się siedzących tam bakterii kałowych.

Komunikacja miejska 

Jeździsz czasem komunikacją miejską? Dotykasz klamek, poręczy (np. schodów ruchomych), uchwytów w autobusach i tramwajach? Dotyka je codziennie mnóstwo osób, które na pewno nie dbają o higienę tak, jak ty. I nie przeczytały jeszcze tego artykułu. Ciekawe czy istnieją badania mówiące o tym, jaki procent osób myje ręce ciepłą wodą i mydłem, po skorzystaniu z toalety.

Bakterie uwielbiają też siedzenia w komunikacji miejskiej. Masz wiec wybór: albo siądziesz na siedzeniu z bakteriami kałowymi albo postoisz, przytrzymując się uchwytu lub poręczy, na których na pewno też siedzą. Ale czy to znaczy, żeby zrezygnować z komunikacji miejskiej?

Używany samochód

Jeśli nie masz zaufania do komunikacji miejskiej, może bakterii kałowych nie będzie w twoim samochodzie? Mniejszy kłopot, jeśli kupiłeś go u dealera i był nowiutki. Większość osób kupuje jednak samochody używane. Przyznaj się, czy kiedyś odkaziłeś specjalnym preparatem zakupiony od kogoś samochód? Wiesz ile osób nim kierowało, zanim go kupiłeś i czy zawsze pamiętały o zasadach higieny?

Zastanów się, gdzie w twoim samochodzie bakterii kałowych może być najwięcej. Oczywiście, na kierownicy i na rączce skrzyni biegów. Oraz w innych miejscach, których kierowca codziennie dotyka podczas kierowania samochodem.

Bakterie w samolocie

Idealnym siedliskiem dla (nie tylko) bakterii kałowych jest samolot, głównie wszelkie zakamarki i wnęki, np. miejsce w przednim fotelu, w które wkładasz coś i wyciągasz podczas podróży. A tam na przykład pokładowe czasopismo, które przed tobą przeglądało co najmniej kilkadziesiąt osób. Albo okulary, które na jakiś czas włożyłeś tu przed snem. Albo dotykowy monitor ekranu, na którym oglądasz np. filmy. Nie łudź się, że na jakimś z tych miejsc nie ma żadnych bakterii.

Zabawki dziecka

Dziecko co chwilę czegoś dotyka, aby po chwili włożyć coś do buzi. Liże przedmioty, swoje palce. A wcześniej ciągle coś (np. zabawkę) rzuca na ziemię i podnosi (lub podnoszą rodzice). Rodzice starają się ograniczyć kontakt dziecka z brudem i bakteriami, ale dziecko i tak będzie robić swoje, prawda?

A może twoje dziecko lubi zabawę w piaskownicy? Broń Boże. Nawet nie będziemy tu cytować informacji, ile i czego można tu znaleźć. Pomijając niewidoczne gołym okiem chorobotwórcze bakterie, bardziej nie lubimy robactwa które można już dostrzec: owsiki, tasiemce, inne robaczki które mogą się zalegnąć wewnątrz organizmu, bo ich jajeczka spokojnie czekały w piaskownicy.

Zakupy

Zgadnij, co bakterie kałowe w sklepach uwielbiają najbardziej. Oczywiście wózki i koszyki, w które niezliczona osób wkłada zakupy. A już najbardziej ukochały sobie miejsca, których ciągle dotykamy – rączki koszyków lub popychamy (uchwyt wózka). O dziwo, niektórzy chętnie wkładają w te wózki małe dzieci. Niech sobie pojeżdżą! – Niuniu, trzymaj się mocno rączkami, bo wypadniesz!

Używasz czasem testerów w drogeriach? Pomadki, błyszczki, cienie… Pomyśl ile osób przed tobą ich używało. Czy na pewno każda miała czyściutkie ręce?

Bakterie na wakacjach

Pewnie w upalny dzień uwielbiasz orzeźwić się, wskakując do wody? Nie mamy dobrych wieści. W wielu zbiornikach aż roi się od wszelkich bakterii, także kałowych. No i słynne sinice (cyjanobakterie), uwielbiające wodę powyżej 22 stopni C., zielenice i inne. W wodzie mogą też być różne substancje chemiczne znane z tablicy Mendelejewa. Nawet, jeśli woda nie jest całkiem mętna. Jeśli jest z tym naprawdę źle – przed kąpielami ostrzega Główny Inspektor Sanitarny, więc warto czytać takie informacje zanim wejdziesz do wody.

Może więc kąpiel w basenie? Owszem, czasem woda w basenie jest chlorowana (jest do niej dodawany specjalny proszek), lecz w basenach podobno jest jeszcze gorzej niż w jeziorach i innych zbiornika wodnych opisanych wyżej. Tym bardziej pamiętaj, aby po kąpieli w basenie wejść pod prysznic i usunąć ze skóry chociaż większość tego, co na tobie osiadło. Już wiesz, że im wyższa temperatura wody – tym lepiej.

Niektóre dzieci w upalne dni chętnie pluskają się w fontannach. Tu już na pewno nie ma kontroli nad tym, co może się w nich znajdować. Wysypka, grzybica stóp, zapalenie uszu, stan zapalny dróg moczowych. Pałeczki legionalli, gronkowiec, paciorkowce – to tylko niektóre niespodzianki, przed którymi niektórzy ostrzegają. Nie należy się dziwić, że przed kąpielami ostrzegają służby miejskie i za korzystanie z fontanny mogą wlepić mandat. Lepiej przetrzymać jakoś upał i skorzystać w domu z prysznica.

Nawet woda święcona

Jakiś czas temu niczym burza przez media przeszła informacja, ze przebadano wodę święconą w kościołach. Była w 86% przebadanych miejscach (kościołach). Miejsca, w których ona jest i którą po zanurzeniu palcami, wierni się żegnają. Okazało się, że jest tam niezliczona ilość bakterii, w tym bakterii kałowych. Oczywiście niektórzy w to nie uwierzyli. Ale to nie jest kwestia wiary, bakterie są lub ich nie ma i są sposoby, aby to zbadać.

Już wiesz. Co zrobić?

Mając świadomość wszystkiego co wyżej przeczytałeś, pomyśl co zrobić, aby bakterii kałowych w twoim bliskim otoczeniu było jak najmniej. Bo przecież nie ma szans, aby żyć w całkowicie sterylnych warunkach.

Warto używać kieszonkowych buteleczek z substancją odkażającą i nanosić je na dłonie i na palce dłoni możliwie często. A już na pewno gdy jesteś za granicą i co chwilę dotykasz różnych miejsc (metro, hotel, sklep, itd). Niektórzy doradzają, aby ekran smartfona przecierać wacikiem z płynem do demakijażu.

bakterie kałowe e coli paciorkowiec kałowy

Bakterie kałowe nieustannie nas atakują?

Czy wszystko powyższe, to prawda?

Wszystkie powyższe informacje, to zbiór porad jakie znajdziemy w Internecie. Ile jest w nich prawdy – laik nie jest w stanie stwierdzić. Fachowiec pewnie chwyci się za głowę i powie: – Ale bzdury! I wy to jeszcze rozpowszechniacie?

Nie daj się zwariować tekstom, które co chwilę czytasz na temat bakterii kałowych. Przede wszystkim myj ręce gorącą wodą po skorzystaniu z toalety i odpowiednio je wytrzyj (uwaga, niektórzy twierdzą że osuszacze powietrza to straszne siedlisko bakterii i tylko rozprzestrzeniają je w powietrzu, więc lepiej używać papierowych ręczników jednorazowych).

Nie dotykaj wszystkiego co chwilę (i potem nie dotykaj swymi rękami twarzy – głównie ust i oczu) i pamiętaj o tym, co wyżej przeczytałeś. Zapomnij o obgryzaniu paznokci, bo przecież ciągle coś rękami dotykasz, a potem wkładasz palce do ust – zgadnij wraz z czym.

Staraj się ograniczać sytuacji, w których masz kontakt z bakteriami kałowymi. Bo o tym, że kontakt z nimi zmniejszysz do zera, nie ma szans.

Bakterie kałowe – fakty i mity

Powtórzmy: wszystko, co przeczytałeś wyżej, to zbiór skondensowany informacji, jakie każdy może przeczytać na temat tych bakterii. Sensacyjne informacje, do tego szczątkowe informacje od lekarzy, mikrobiologów, innych specjalistów. Niewykluczone, że bakterie kałowe tak naprawdę nazywają się inaczej, choć copywriterzy (bo przecież nie dziennikarze) nie mają ochoty ani czasu wgłębić się w temat. U uważnych i inteligentnych czytelników powstaje więc wiele znaków zapytania.

Komu i dlaczego zależy na straszeniu nas bakteriami kałowymi? Czyżby istniało jakieś tajemnicze lobby? Pewnie niektórzy sprytnie wykorzystują nazwę, aby podkopać konkurencję. Bo bakterie kałowe czasami znajdowane są w produktach, na produktach i w konkretnych firmach (głównie chodzi o firmy mające związek z produktami spożywczymi i przygotowywaniem posiłków). Nie zmienia to faktu, że osoby przeglądające informacje w Internecie, co chwilę straszone są nazwą: bakterie kałowe. Copywriterzy piszą sensacyjne artykuły, z których niewiele wynika. Poza tym, że dobrze zapamiętujemy nazwę.

A może to paciorkowiec kałowy lub bakteria e Coli?

Poszukując istnienia nazwy „bakteria kałowa” podejrzewałem, że może to być coś w rodzaju roboczej, marketingowej nazwy (ta brzmi nieźle), a fachowa nazwa używana przez lekarzy jest zupełnie inna. Czasami obok określenia bakteria kałowa, występuje nazwa paciorkowiec kałowy. Innym razem bakterie Coli (E.coli). W żadnym jednak tekście w sieci nie znalazłem nierozerwalnego powiązania obu nazw sugerującego, że to jedno i to samo. Mam wrażenie, że w fachowych tekstach nikt nie chce używać nazwy „bakterie kałowe”, a w tekstach o bakteriach kałowych nikt nie używa nazwy wymiennej, fachowej. Dlaczego? Czyżby bakterie kałowe istniały tylko w wirtualnym świecie? A może w temacie powinni częściej wypowiadać się specjaliści, a dziennikarze oprócz straszenia bakteriami kałowymi, winni wyjaśniać społeczeństwu co to takiego? Na razie jesteśmy skazani na blogerów i copywriterów z różnych portali, którzy chyba nie wiedzą o czym piszą. A lekarze wiedzą, ale z jakiegoś powodu trzymają te informacje tylko dla siebie. Lub po prostu nie są o to pytani przez dziennikarzy. A przeciętny Polak wciąż niewiele wie.

Pozytywne efekty straszenia Polaków

Jest też pozytywny efekt artykułów straszących nas bakteriami kałowymi. Po ich przeczytaniu niektórzy zaczną zamykać klapę sedesu zanim spuszczą wodę. Nie wyjdą z publicznej toalety bez umycia rąk ciepłą wodą i mydłem. Nie będą bezmyślnie dotykać wszystkiego, co jest w zasięgu dłoni. Będą używać preparatów dezynfekujących np. ręce. Może złowieszcza nazwa |bakterie kałowe” uświadomi wielu ludziom istnienie niewidocznych gołym okiem bakterii – wrogów, którzy wywołują choroby. Z którymi spotykamy są na co dzień i którzy żyją wszędzie.

Nie tylko bakterie kałowe

Gdzie lubią przebywać bakterie? Na przykład na dnie czajnika, gdzie gromadzi się osad po gotowaniu wody. A dokładniej twardej wody (taką ma 90% gospodarstw domowych w Polsce). Porowata struktura osadu to gwarancja, ze bakterii jest znacznie więcej niż na gładkich powierzchniach. Kamień należy usuwać preparatami do odkamieniania, kupionymi w sklepie. Używasz czasem czajników do gotowania wody w hotelach? Pijesz herbatę w niej ugotowaną? To już wiesz.

Inne ciekawostki o bakteriach i bakteriach kałowych

* Tylko kilka procent bakterii, z którymi każdy z nas na co dzień ma do czynienia, to bakterie szkodzące zdrowiu czyli chorobotwórcze (patogeny). Niektóre żyją w naszym wnętrzu (układ pokarmowy, oddechowy) i na skórze.

* Bakterii na pewno nie ma w mózgu oraz wewnątrz gałki ocznej.

* Jedne bakterie żyją krótko, np. kilka dni lub tygodni, inne (np. salmonella) żyją ponad 4 lata.

* Podobno na desce kuchennej do krojenia jest 200 razy więcej bakterii niż na desce klozetowej.

bakterie kałowe bakteria e coli paciorkowiec kałowy

Bakterie kałowe podobno już dziesiątkują ludność świata!

* Brytyjski dziennik napisał od koniec roku 2018, że Brytyjczycy przebadali tablice dotykowe, dzięki którym można złożyć zamówienie w restauracjach Mc Donalds. Na wszystkich ośmiu (6 w Londynie i 2 w Birmingham) znaleziono bakterie kałowe. Skąd się wzięły? Część klientów nie myje rąk po wyjściu z ubikacji, do tego tablice dotykowe choć myte i czyste, nie są odkażane.

* Naukowcy z uniwersytetu Arizonie stwierdzili, że na butach, w których wychodzimy znajduje się 421 tysięcy różnych bakterii. Twierdzą, że 96% podeszw jest kolebką rozsiewania groźnych bakterii.

* Naukowcy z Uniwersytetu w Kolorado: na naszych dłoniach znajduje się średnio 3200 bakterii ze 150. różnych gatunków. Jest ich więcej, jeśli rzadko myjemy dłonie.

* W ciągu życia człowiek wita się z innymi ludźmi przez podanie dłoni 15.000 razy. W tym czasie wymieniamy się bakteriami.

* Sinice znane z otwartych akwenów – zalewów, jezior, morskich zatok mnożą się, m.in. wtedy, gdy do wody trafiają nawozy z okolicznych pól, a do morza zanieczyszczone wody z rzek.

* W Indiach żyje osoba która w nosie ma wszystkie bakterie (pokreślenia użyliśmy w przenośni!). Po prostu z powodów światopoglądowych od kilkudziesięciu lat się nie myje. Nie wiadomo, czy skóra tej osoby została przebadana na obecność bakterii. Ale mówi, że ciągle czuje się świetnie i nie choruje.

Fragmenty wybranych tekstów z sieci. Czy mamy się bać?

* Okazuje się, że bakterii kałowych na zwykłej, kuchennej desce do krojenia jest niemal 200 razy więcej, niż na desce klozetowej. Pochodzą one najczęściej z surowego mięsa.

* Uwaga na popularne napoje w K***, M*** i B***. Ich lód zawiera bakterie kałowe!

* Naukowcy odkryli groźne bakterie kałowe na telefonach. Skażony jest co szósty.

* Mieszkańcy A*** pili wodę skażoną bakteriami kałowymi. Bo urząd gminy nie mógł ostrzec ludzi.

* Bakterie kałowe w szkolnej wodzie. Placówka zamknięta.

* Sz***. Skąd wzięły się bakterie kałowe w jeziorze T***?

* NIK: w suplementach diety można znaleźć m.in. bakterie kałowe i grzyby.

> Do tematu bakterii kałowych planujemy wkrótce powrócić.

Tekst: (c) Sadurski.com

Na ilustracjach: tytuły wybranych tekstów internetowych, głównie z portali informacyjnych

Spodobało się? UdostępnijShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Pin on Pinterest
Pinterest
Share on VK
VK
Email this to someone
email