Bekająca kukła na Eurowizji

eurowizja kukła piosenki festiwal eurowizji

Bekająca kukła na Festiwalu Eurowizji   

Nie od dziś wiadomo, że konkurs piosenki Eurowizji to konkurs kiczu i muzycznej tandety. W tym roku wystąpią m.in. hiszpański satyryk nie umiejący śpiewać oraz bekająca kukła Dustin

Na tegorocznym finał konkursu Eurowizji w Belgradzie zaśpiewają m.in. hiszpański aktor i satyryk będący skrzyżowaniem Presleya i Ędwarda Ąckiego oraz bekająca kukła – indyk imieniem Dustin, przypominająca kukiełki z „Muppet Show”. Ci, którzy śledzą konkurs w ostatnich latach nie zdziwią się, jeśli któryś z nich wygra konkurs.

Hiszpan Rodolfo Chikilicuatre (prawdziwe nazwisko: David Fernandez) stworzył parodię piosenki, a także taniec Chiki-chiki. Z czymś, co z piosenką, śpiewaniem oraz tańcem niewiele ma wspólnego, wystartował w hiszpańskich eliminacjach do konkursu Eurowizji. Melorecytując słowa „piosenki”, z gitarą-zabawką w dłoniach i dwoma podrugującymi panienkami, Rodolfo zdobył serca hiszpańskiej publiczności. Na nic zdały się fortele hiszpańskiego jury, które parokrotnie zmieniało reguły eliminacji po to, aby Rodolfo odpadł. W kolejnych eliminacjach wygrywał, za każdym razem zdobywając znacznie więcej głosów od konkurentów.

Eliminacje do konkursu Eurowizji w Irlandii wygrała piosenka, którą śpiewa kukła – indyk imieniem Dustin (Dustin the Turkey). Irlandczycy poznali go w 1990 roku w telewizyjnym programie The Den, emitowanym na antenie stacji RTE. Potem Dustin nagrał kilka płyt, wystąpił w duecie z Chrisem de Burgh, a nawet… kandydował na prezydenta (jako kandydat bezpartyjny). Obiecywał, że gdy wygra wybory, załatwi każdemu Irlandczykowi randkę z jedną z dziewczyn z zespołu Spice Girls. Ze względów formalnych kukła nie mogła wystartować w wyborach, jednak w 1997 roku kilka tysięcy Irlandczyków na kartach do głosowania dopisało i zakreśliło „nadprogramowego” kandydata – Dustina.

Przewodniczący jury Eurowizji 2008 twierdzi, że poziom konkursu będzie w tym roku wysoki. Czyli taki jak zwykle.
2008-03-16

Studentko, nie gól bobra   

Konkurs na najmilszą studentkę uczelni krakowskiej reklamowano hasłem o goleniu bobra. Ponieważ to potoczne określenie golenia żeńskich narządów płciowych, zrobiła się zadyma

Pomysł hasła konkursu na najmilszą studentkę Akademii Pedagogicznej w Krakowie wydał się organizatorom oryginalny i bardzo zabawny. Dlatego na plakatach pojawiło się hasło: „Nie musisz golić bobra – liczy się wnętrze”. Zabawny bóbr na plakacie z maszynką do golenia nie zmylił tych, którzy znają znaczenie określenia „golenie bobra”. Jest to określenie dosyć znane choćby z tej przyczyny, że pojawiło się m.in. w kilku filmach (amerykański „Million Dollar Hotel” czy polskich: „Testosteron” i „Ladies”). Mówiąc krótko: chodzi o golenie (depilację) żeńskich narządów płciowych.

Nie trzeba było długo czekać, aby część oburzonych studentek podniosło raban z powodu seksistowskiego hasła. Czyżby miłymi studentkami miały być tylko te, które golą sobie miejsca intymne? Na plakatach z bobrem pojawił się dopisek, pisany zapewne ręką obrażonej studentki: „Nie musisz codziennie męczyć węża, żeby być seksistą”, a część studentek określiła hasło jako wulgarne.

Student który wymyślił prowokacyjne hasło, broni się. Nie chciał nikogo urazić. A poza tym zgłosiły się pierwsze studentki do konkursu. Jednak po rozmowie autora hasła z dziekanem, kontrowersyjne plakaty znikły. W ich miejsce pojawiły się nowe i nie ma na nich bobra. Pozostały dyskusje na temat: czy hasło o goleniu bobra było zabawne czy obraźliwe.
2008-04-09

Najstarsze dowcipy świata     

Angielscy naukowcy ułożyli listę dziesięciu najstarszych dowcipów świata. Najstarszy podchodzi sprzed 4 tysięcy lat

Pierwsza dziesiątka najstarszych dowcipów świata została ułożona przez naukowców z Wolverhampton (Anglia). Według brytyjskich badaczy numer 1 na tej liście należy się dowcipowi stworzonemu przez starożytnych Sumerów (lud zamieszkujący dzisiejsze tereny Iraku). 1.900 lat przed naszą erą (4 tysiące lat temu) jakiś żartowniś napisał tam, w tłumaczeniu na język polski: „Coś, co nie zdarzyło się od niepamiętnych czasów: młoda kobieta nie pierdnęła na kolanach swojego męża”.

Numer 2 na liście najstarszych dowcipów świata pochodzi ze starożytnego Egiptu i powstał ok. 1.600 lat przed naszą erą: „Jak rozbawić znudzonego faraona? Wystarczy wsadzić na łódź grupę kobiet ubranych tylko w sieci rybackie, spławić je w dół Nilu i namówić faraona, żeby poszedł łowić ryby”.

Najstarszy odnotowany brytyjski żart, jaki znalazł się na liście, pochodzi dopiero z X wieku naszej ery i ma podtekst erotyczny: „Co wisi na facecie, jest cienkie i chce pogmerać w dziurce? Odpowiedź: klucz”.

Autor listy, uniwersytecki wykładowca Paul McDonald mówi, że żarty zmieniały się na przestrzeni wieków, przybierały formę zagadek (pytanie i zabawna odpowiedź), stawały się przysłowiami. Jedna rzecz pozostała niezmienna: zawsze żartowano z tematów tabu, a humor „poniżej pasa” zawsze bawił ludzi.
2008-08-01

6 milionów dolarów za dowcip

Amerykański sąd zasądził 6,1 milionów dolarów odszkodowania dla pracownicy Mc Donalds. Jest to wynik telefonicznego dowcipu, jaki zrobił anonimowy mieszkaniec Florydy.

W 2004 roku anonimowy mężczyzna, podający się za policjanta, zatelefonował do restauracji McDonalds, w miejscowości Mount Washington (stan Kentucky). Poinformował kierowniczkę, że jedna z pracownic restauracji podejrzana jest o kradzież. Tajemniczy „funkcjonariusz Scott” polecił zamknąć podejrzaną na zapleczu restauracji i przeprowadzić jej dokładną kontrolę osobistą. Ponieważ kierowniczka była zajęta pracą, poprosiła narzeczonego aby ten przeprowadził kontrolę. Anonimowy „funkcjonariusz” przez telefon wydawał dokładne instrukcje, które musiała wykonywać przerażona 18-letnia dziewczyna pod okiem narzeczonego kierowniczki restauracji. Polecił dziewczynie rozebrać się, potem stawać w dziwnych pozach, aż wreszcie polecił, aby dziewczyna odbyła seks oralny. Dziewczyna pokornie wykonywała wszystkie polecenia.

Niedawno sąd wydał werdykt: dziewczyna otrzyma od McDonalds 6,1 miliona dolarów odszkodowania. Do sądu poszła także kierowniczka restauracji i ona też wygrała: 1,1 miliona. Jej narzeczony miał mniej szczęścia – trafił do więzienia. Rzekomy „funkcjonariusz Scott” został oczyszczony przez sąd z zarzutów, bo nie znaleziono na niego wystarczających dowodów winy.

Podobne dowcipy telefoniczne miały miejsce w innych częściach USA, ale tylko ten zakończył się głośnym procesem sądowym.
2007-10-08

Sarkozy jako laleczka     

Prezydent Francji Nicolas Sarkozy przegrał w sądzie proces o wycofanie ze sprzedaży laleczki voodoo z jego podobizną. Sąd uznał, że miała ona charakter satyryczny

Przed tygodniem prezydent Sarkozy złożył we francuskim sądzie pozew w związku z „naruszeniem prawa do wizerunku” i „atakiem na godność ludzką”. Chodzi o wydawnictwo K&B, które wypuściło serię laleczek voodoo, wśród których była laleczka z podobizną Sarkozy`ego. W zestawie z laleczką były też szpilki do wbijania w laleczkę oraz książeczka ze złośliwą biografią prezydenta.

Sąd uznał, że laleczka wraz z dołączoną książeczką mają charakter „świadomie satyryczny i humorystyczny” i mieszczą się w granicach „wolności ekspresji”. Sąd orzekł też, że figurki nie mogą być uznane za „atak na godność ludzką”. Francuzi nadal mogą kupować laleczki z jego podobizną. I zapewne więcej Francuzów będzie teraz wbijać w nią szpilki, gdyż cała ta sprawa przysporzyła produktowi ogromną reklamę.

Producent laleczek (każda kosztuje kilkanaście euro) ma w planach wprowadzenie na rynek podobizn kolejnych polityków francuskich.

Laleczki voodoo (w języku plemienia Fulanów to słowo oznacza: duch) są związane z wierzeniami ludów zachodniej Afryki i łączą spirytyzm z religią. Rytualne wbijanie szpil w laleczkę ma osłabić osobę, która ją przedstawia.
2008-10-30

Spodobało się? UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on PinterestShare on VKEmail this to someone