Cała prawda o Fryderyku Chopinie

Fryderyk Chopin ciekawostki Szopen

Dementujemy oficjalną, wyidealizowaną biografię idola. Oto nieznane fakty z jego życia, które winien poznać każdy Polak

Legenda mówi, że Fryderyk Chopin przyszedł na świat akurat w momencie, gdy jego ojciec Mikołaj grał na skrzypcach. Fakt, muzyka towarzyszyła mu od pierwszych chwil życia. Od tego czasu szczerze jej nienawidził, a to co potem robił jako muzyk i kompozytor, było wymuszone wojskowym drylem, wprowadzonym w domu przez jego ojca, sfrustrowanego uczestnika insurekcji kościuszkowskiej. Krótko mówiąc, Fryderyk czuł to, co młody Michael Jackson – ciągle karcony przez ambitnego ojca i zmuszany do gry na fortepianie, nie miał normalnego dzieciństwa. Zresztą to właśnie ojciec przez kilka dni ukrywał nowo narodzonego geniusza muzycznego w obórce. To dlatego nie wiadomo, czy Fryderyk przyszedł na świat 22 lutego czy 1 marca 1810.

Nienawiść do muzyki objawiała się u Fryderyka Chopina szczególnie w okresie, gdy zarabiał jako nauczyciel muzyki. Gdy młodzi adepci gry na fortepianie fałszowali, z furią zrzucał klapę tego instrumentu, przytrzaskując nim dziecięce paluszki. Do dziś żyje podobno w Tybecie stwór z krzywo zrośniętymi palcami kończyn górnych, dostający nerwowych drgawek po usłyszeniu pierwszych taktów Poloneza es-moll opus 26.

Fryderyk Chopin, jako młodzian epoki romantyzmu, często łaził po okolicznych weseliskach. Kochał widok barwnych obrzędów ludowych, a na dożynkach zdarzało mu się golnąć więcej niż wypada, jednak zawsze, jak to się mówi, trzymał fason. Koledzy śmiali się z jego fryzurki a la Zbyszek Wodecki, ale nie przejmował się tymi złośliwymi docinkami.

Wychowywał się w towarzystwie trzech sióstr: Ludwiki, Izabelli i Emilii. Ich nieustanny harmider w domu w Żelazowej Woli, dosyć skutecznie obrzydził Fryderykowi kobiety. W okolicach Żelazowej Woli plotkowano nawet, że jest homoseksualistą. Do czasu. W wieku 25 lat, już po wyjeździe z ukochanej ojczyzny, zaręczył się z Marią Wodzińską. Niestety te zaręczyny zostały zerwane, z prozaicznego powodu. Podczas obiadu (do którego podała kurczaka), powiedziała, że Fryderyk ma małego członka. To był dla niego prawdziwy cios. Rzucił się w wir mazurków, polonezów, nokturnów, walców, sonat i etiud. Nieustannie cierpiał, dlatego na wszystkich portretach które znamy, był mocno wychudzony i miał zapadnięte policzki. Dziś napisalibyśmy, że to anorektyk.

Na szczęście Fryderyk już w 3 lata po tej miłości, w 1838 roku poznaje 6 lat starszą od siebie George Sand. Niektórzy mówili, że to mężczyzna przebrany w kobiece łaszki (wystarczy obejrzeć jeden z ówczesnych portretów przedstawiających ją (jego?). Czy należy się dziwić, że w swoim dzienniku Sand napisała: „Żyłam wtedy jak w klasztornym celibacie”. A skoro nie było seksu – skończyła się miłość. Fryderyk zerwał z nią (nim?) definitywnie na 2 lata przed swą śmiercią i zapadł na gruźlicę, choć niektórzy twierdzili, że była to tylko powodująca bezpłodność mukowiscydoza.

Przed śmiercią uprosił najbliższych, aby jego imieniem nazwano jeden z kraterów na Merkurym i jakąś planetoidę. Dorzucił jeszcze prośby, aby jego imieniem nazwano żaglowiec i drobnicowiec oraz Akademię Muzyczną oraz konkurs pianistyczny w Warszawie. I port lotniczy na Okęciu. I festiwale muzyki w Valldemossie, Genewie, Dusznikach, Paryżu, a jak się da, to także w Gandawie. I pomnik w Łazienkach. I pomniki w Dusznikach, Wrocławiu, Singapurze, Szanghaju, Paryżu, Poznaniu, a jak się da, to także w Nowym Tomyślu oraz Tiranie. Na końcu zażartował, że chciałby aby rok 2010 był jego rokiem, czczonym na całej planecie oraz, że chciałby usłyszeć piosenkę „I like Chopin” w wykonaniu Gazebo. Chciał coś jeszcze powiedzieć o banknocie 5.000-złotowym, ale zbrakło sił.

Umarł jako szczęśliwy człowiek i spełniony artysta – wiedząc, że wszystkie te życzenia kiedyś się spełnią.

•  •  •
Biografię mistrza na nowo spisał: Szczepan Sadurski
Tekst na Sadurski.com od marca 2010

Spodobało się? UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on PinterestShare on VKEmail this to someone