Bankowe pogróżki

• Pan Andrzej ze zdziwieniem czytał SMS-a o tym, że pewien bank prosi go o uregulowanie debetu na rachunku osobistym. Ze zdziwieniem, bo nigdy w tym banku nie miał konta. Dlatego zatelefonował, aby wyjaśnić sprawę. Sprawdzono, przeproszono i obiecano nie wysyłać kolejnych esemesów. Wkrótce sytuacja powtórzyła się i kolejny esemes, kolejne wyjaśnienia, przeprosiny i obietnica, że to już ostatni raz. I tak co kilka dni, więc facet wkurzył się, że jest ignorowany. Sprawę, którą klient nie mógł wyjaśnić przez rok telefonowania do banku, w trzy godziny wyjaśnił dziennikarz. Okazało się, że jakiś klient banku ubiegający się o kartę kredytową, jako numer kontaktowy wpisał numer należący do pana Andrzeja.
Dobry Humor 2/2011

Spodobało się? UdostępnijShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Pin on Pinterest
Pinterest
Share on VK
VK
Email this to someone
email