Michael Jackson i polskie kabarety

Michael Jackson kabaret DKD kabarety

Gwiazdor muzyki pop Michael Jackson był inspiracją także dla polskich kabaretów. Portal Sadurski.com rozmawia z członkami kabaretu DKD.
* * *

• Od ładnych paru lat jednym z żelaznych punktów programu kabaretu DKD jest skecz, którego bohaterem jest Michael Jackson. Będziecie go nadal grali? Ile razy pokazaliście go już na scenie?

– Skecz z Michaelem gramy już od około 8 lat. W ciągu tego czasu wystąpiliśmy z nim kilkaset razy! To był w pewnym momencie żelazny punkt naszego programu. Jednak teraz… Na razie wstrzymaliśmy się z graniem tego skeczu. Rana jest zbyt świeża i ludzie różnie reagują. Ale jestem przekonany, że niebawem do niego wrócimy. W naszej kulturze mamy zaszczepiony kod, że z umarłych nie wolno się śmiać. Na szczęście mamy też inny kod, że kiedy żałoba mija, mitologizujemy zmarłych. Postać Jacksona jeszcze wróci na scenę, a my razem z nim – to pewne.

• Nie każdy widział wasz skecz o Jacksonie. W kilku zdaniach – co w nim się dzieje?

– Jest to parodia Michaela polegająca na tym, że aktor bardzo nieudolnie naśladuje jego ruchy. Zaś w warstwie tekstowej dotyka podstawowych problemów dotyczących zmian środowiska naturalnego: dziura ozonowa, owca Dolly, zmiana klimatu, ocieplenie, jaki olejek do opalania dobrać, itp. Na koniec wbiega asystent Jacksona i w ramach oziębienia klimatu włącza klimatyzację (wiertarkę udarową zakończoną wiatrakiem), żeby się Jackson nie zatarł… w pamięci, oczywiście.

• Jak powstał pomysł, aby bohaterem skeczu był Michael Jackson? Czy łatwo go sparodiować? Czy jest łatwym tematem dla kabareciarza?

– Ilość anegdot, która o nim krążyła mówiła nam, że jest to wspaniała  i barwna postać, idealnie nadająca się do parodii. A jeszcze ten cudowny teledysk, gdzie Michael stoi pomiędzy drzewami z rozwianą przez wiatr koszulą, śpiewając „Ratujmy ziemię”. Człowiek, który sam był w końcowej fazie swojego życia niemalże cały syntetyczny, walczy o to, by nie zmieniać natury; niesamowite. Właśnie takich sprzeczności artysta kabaretowy ciągle szuka. Czy łatwo jest sparodiować? Nie ma reguły. Wiemy jednak, że najważniejszy jest pomysł i sposób wykonania. W przypadku parodii Jacksona publiczność wiele razy mówiła nam po przedstawieniu, że jest to nasz najlepszy numer.

• Czy pamiętacie jakąś anegdotę związaną z tym skeczem? Coś nieoczekiwanego na scenie albo nieoczekiwana reakcja publiczności?

– Oj, spotkało nas wiele niezwykłych sytuacji. Kiedyś podczas występu (mówi Grzegorz) wbiegałem z wyżej wspomnianą wiertarką na scenę, gdy nagle uświadomiłem sobie, że w rękach nie miałem żadnej wiertarki. Nie tylko ja byłem zaskoczony. Darek grający Jacksona miał oczy wielkości podkładek w moście brooklińskim. Spojrzeliśmy sobie w oczy porozumiewawczo, z nutką zbliżającej się wielkiej klapy i wtedy nagle zamiast wiertarki zacząłem po prostu najpierw machać rękami, później dmuchać w jego stronę. Koszula mu się nie unosiła, więc dmuchałem w nią ustami i unosiłem ją jednocześnie rękami. Robiłem wiatr czym tylko mogłem. I okazało się, że wzbudziło to wielką radość i aplauz publiczności.  Później rozważaliśmy nawet wariant grania bez wiertarki, ale jednak doszliśmy do wniosku, że wiertarka ma swój niepowtarzalny… udar.

• Czy podczas niezliczonych występów zetknęliście się z jednym z polskich sobowtórów Jacksona? Mieliście okazję zobaczyć jak tańczy? A może byliście (jesteście) fanami Michaela Jacksona i podziwialiście jego niezwykły talent?

– Oj, tak. Wielokrotnie spotykaliśmy się z naśladowcami Wielkiego Michaela. Jednak zawsze mieliśmy poczucie, że czym innym jest naśladowanie Mistrza, a zupełnie czym innym parodia. Co do jego twórczości, zawsze mieliśmy wspólne poczucie sprowadzające się do pytania: W jaki sposób tak cudowny artysta mógł tak bardzo z… niszczyć prywatne życie? To mogłoby oznaczać, że jeżeli kogoś dopadnie geniusz w jakiejś sferze jego bytu, możemy się spodziewać, że jednocześnie jego inna część jest kompletnie niedorozwinięta. No, ale to jest tylko teza. Obecnie jesteśmy na etapie szukania dowodów na jej poparcie.

• Występujecie jako kabaret od lat, macie ogromne doświadczenie i ugruntowaną pozycję, ale nie pchacie się do telewizji. Dlaczego?

– Może właśnie dlatego! Występujemy od lat, mamy doświadczenie, pozycję… Tak naprawdę, to jest bardzo trudne i złożone pytanie, zawierające w sobie mnóstwo mniejszych, bardziej szczegółowych pytań. Jednak bez względu na to, czy tam jesteśmy, czy też nie, najważniejsze jest dla nas, aby podczas spotkań z naszymi widzami jak najlepiej wypełnić swoje zadanie, tzn. rozbawić publiczność. Jeśli nam się to udaje, to często ludzie po występie podchodzą do nas i zadają dokładnie to samo pytanie: Dlaczego was tam nie ma? I muszę powiedzieć, że jest to dla nas duża satysfakcja.

Dla portalu Sadurski.com z Kabaretem DKD rozmawiał Szczepan Sadurski
Na zdjęciu: występ Kabaretu DKD w Oslo, 2009.

•  •  •
Kabaret DKD istnieje od kilkunastu lat, wystąpił ponad 2.000 razy. W latach 90. zdobył szereg nagród na konkursach kabaretowych. Obecnie występuje w składzie: Dariusz Gatniejewski, Grzegorz Gurłacz, Przemek Osiński.

Wywiad opublikowany na Sadurski.com od 2009-07-05, kilka dni po śmierci Michaela Jacksona.

Spodobało się? UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on PinterestShare on VKEmail this to someone