Polska. Prawo i satyra-1

prawo satyra satyrycy

Premier do sądu za primaaprilisowy żart

Premier Donald Tusk pozywa wydawcę tygodnika NIE

Primaaprilisowy żart opublikowany w tygodniku NIE oraz w Internecie, jakoby dziennikarze przy użyciu superczułego mikrofonu nagrali prywatne rozmowy VIPów (w tym premiera polskiego rządu) podczas piłkarskiego meczu Polska-Ukraina na Stadionie Narodowym w Warszawie, będzie miał finał w sądzie. Rzecznik rządu Paweł Graś poinformował, że Donald Tusk złożył do sądu prywatny pozew przeciwko spółce Urma, wydawcy NIE. Będzie się domagał przeprosin na łamach szeregu mediów.

Zastępca tygodnika NIE Waldemar Kuchanny tak skomentował sprawę: – Mój szef Jerzy Urban powiedział, że poznał dotychczas 13 premierów, ale Tuska osobiście nie zna, więc chętnie go pozna. (…) Nie rozumiemy, dlaczego mamy przepraszać premiera akurat na Pudelku. Nie przypuszczaliśmy, że premier przegląda takie portale.

Zapowiada się interesujący proces. Zadaniem sądu będzie ocenienie, czy primaaprilisowy żart w tygodniku którego data wydawnicza jest inna niż 1 kwietnia, mógł poniżyć premiera w oczach opinii publicznej.
2013-04-18

Dwa wyroki sądowe z satyrą w tle

Tusk przeciwko Urbanowi i Sikorowski przeciwko PiS. Zapadły wyroki

Zapadły wyroki (obecnie nieprawomocne) w dwóch sprawach sądowych, o których informowały media. Pierwszy, ten głośniejszy, to sprawa sądowa wytoczona przez Donalda Tuska – premiera polskiego rządu, Jerzemu Urbanowi – szefowi tygodnika NIE. Chodzi o primaaprilisowy żart NIE, czyli opublikowanie fałszywych stenogramów rozmów na Stadionie Narodowym w Warszawie, podczas meczu polskiej reprezentacji, między VIP-ami (m.in. premierem). Opublikowano je na kilka dni przed tegorocznym prima aprilisem czyli dniem, w którym robimy sobie dowcipy i były na tyle prawdopodobne, że wiele osób uwierzyło w prawdziwość stenogramów.

Sąd nakazał Urbanowi przeproszenie premiera Tuska poprzez publikację na łamach jego tygodnika, co Urban szybko skomentował krótkim, dosadnym filmem na YouTube. Wcześniej adwokat Urbana apelował do sądu, aby w XXI wieku nie kończyć tradycji żartów primaaprilisowych, dodając: – Skoro premier innemu dziennikarzowi mówi w wywiadzie, że gdy nie ma kamer, klnie jak szewc, bo jest chłopakiem z podwórka, to nie może się obrażać za żart w tygodniku.

Do wydania wyroku sędzia uznał, że nie ma potrzeby przesłuchiwał ani premiera Tuska ani Urbana. Jedynym świadkiem na rozprawie był współautor tekstu.

•  •  •
Tego samego dnia, 18 października 2013 r. Sąd Okręgowy w Warszawie wydał werdykt w sprawie: piosenkarz i kompozytor Andrzej Sikorowski kontra partia Prawo i Sprawiedliwość. Sędzia uznał, że doszło do naruszenia prawa autorskiego i zasądził przeprosin na łamach dziennika Rzeczpospolita, w uzasadnieniu mówiąc: – Działalność partii nie może być utożsamiana z twórczością artystyczną. Powód ma prawo nie życzyć sobie, aby ktokolwiek wykorzystywał jego utwór do celów politycznych. (…) Artyści mają prawo być apolityczni.

Fragment piosenki „Na całość” grupy Pod Budą, stworzona przez Sikorowskiego, została wykorzystana przez PiS podczas konferencji prasowej na temat tzw. afery taśmowej PSL, w celach politycznych, bez pytania autora o zgodę. Ze zwrotki:
„A jutro znów pójdziemy na całość,
za to wszystko, co się dawno nie udało,
za dziewczyny, które kiedyś nas nie chciały,
za marzenia, które w chmurach się rozwiały,
za kolegów, których jeszcze paru nam zostało”, zostawiając dwie pierwsze wersy.

Mecenas reprezentujący PiS domagając się oddalenia pozwu twierdził, że utwory muzyczne można cytować nie tylko w celach artystycznych i że fragment piosenki wykorzystano jako satyrę piętnującą zjawisko społeczne: – Satyra polityczna wpisuje się w to prawo.

Sikorowski twierdził w sądzie, że nie chce być mieszany do polityki i gdyby inna partia wykorzystała jego piosenkę, sprawa również trafiłaby do sądu, a jego mecenas powiedział w sądzie: – Konferencja partii to nie kabaret. To nie było cytowanie w celach artystycznych, ale na potrzeby walki politycznej. Wycięto fragment tak, by odpowiadał potrzebom partii.
2013-10-19

Kara za program satyryczny

Superstacja ukarana przez KRRiT kwotą 70 tys. złotych za satyrę w programie „Krzywe Zwierciadło”

Telewizja Superstacja ma zapłacić 70 tys. złotych kary – tak zadecydowała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Kara dotyczy satyrycznego programu „Krzywe Zwierciadło” wyemitowanego 22 lutego 2012 r., w którym prowadzący: Kuba Wątły i Mariusz Gzyl w ostrych słowach komentowali kler i kościół, w związku z przypadkami ped*filii wśród księży.

KRRiT uznała, że doszło do naruszenia art. 18 ust. 1 i 2 ustawy o rtv. W oświadczeniu Rady czytamy: „W szczególności chodziło o zarzut nieposzanowania przekonań religijnych odbiorców oraz rozpowszechniania treści wulgarnych i naruszających dobre obyczaje”. Zarzucono, że w programie „prezentowane były poglądy sprzeczne z moralnością i dobrem społecznym oraz obrażające uczucia religijne widzów”.

Superstacja może się od tej kary odwołać.
2013-01-27

Watykan kontra pismo satyryczne

Po skardze Watykanu, sąd w Hamburgu zakazał dystrybucji lipcowego numeru „Titanica” ze skandalizującą okładką z papieżem

250 tysięcy euro – taką karę poniesie wydawca niemieckiego pisma satyrycznego Titanic, jeśli będzie ono sprzedawane z zapowiedzianą we wcześniejszych reklamach okładką, przedstawiającą papieża Benedykta XVI. Tak 10 lipca 2012 r. zdecydował sąd w Hamburgu, po interwencji przedstawiciela Watykanu, arcybiskupa Angelo Becciu z watykańskiego Sekretariatu Stanu, działającego w imieniu papieża. Obecnie lipcowe wydanie Titanica jest w sprzedaży, jednak nie ma pierwszej i ostatniej strony okładki, więc czytelnicy kupują jedynie środkowe strony tego numeru.

Watykan twierdzi, że satyryczne czasopismo Titanic, słynące z bulwersujących okładek, tym razem przekroczyło granice, a okładka lipcowego numeru narusza dobra osobiste papieża Benedykta XVI. Zgodził się z tym sąd w Hamburgu, jednak Leo Fischer, redaktor naczelny pisma zapowiedział, że redakcja odwoła się od decyzji sądu. Redakcję popiera Niemiecki Związek Dziennikarzy. Jego rzecznik powiedział, że można dyskutować nad poziomem satyry, lecz równocześnie uszanować wolność wypowiedzi satyrycznej.

Zakazana obecnie okładka Titanica, nawiązuje do niedawnego skandalu związanego z masowym wyciekiem tajnych dokumentów z Watykanu. Papież jest tu przedstawiony w pobrudzonej moczem sutannie, a podpis głosi: „Alleluja w Watykanie! Wykryto nieszczelne miejsce!”. Na ostatniej stronie okładki sutanna papieża jest zbrudzona kałem, a podpis głosi: „Wykryto jeszcze jedno nieszczelne miejsce!”.
2012-07-11

Spodobało się? UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on PinterestShare on VKEmail this to someone