Jak Pudelka zrobić w konia

Pudelek portal plotki Wojciech Glanc brzuchomówca

Wystarczy anonimowy e-mail o zmyślonej treści, aby portal plotkarski potraktował go jako wiarygodne źródło. Pudelek nabrał się na żartobliwą prowokację i umieścił jako ekskluzywny news, w którym zaczytywali się internauci.

> To najczęściej czytana informacja Sadurski.com

Portal Sadurski.com przekonał się, że anonimowa i nieprawdopodobna informacja w portalu Pudelek.pl jest traktowana jako wiarygodne źródło informacji. Bo określenia (cytujemy Pudelka): „Mamy potwierdzenie, że tym razem to nie ściema” i „Nasz informator wspomina to dokładnie” – traktujemy jako komplement.

Chodzi o newsa z 20 grudnia 2008, który Pudelek zatytułował: Glanc zaczepiał obcych ludzi w pociągu! WYRZUCILI MU LALKĘ PRZEZ OKNO!

E-mail od nieistniejącego Marcina wysłany na adres donosy@pudelek.pl 18 grudnia przed południem, zaczynał się od słów: „Cze. Mam info o tym brzuchomowcy-samobojcy”.

Kanwą zmyślonej informacji wysłanej do Pudelka

był najnowszy wpis na internetowym blogu brzuchomówcy Wojciecha Glanca. W ostatnich tygodniach było o nim głośno, bo umieścił na Youtube film. Jego treść odczytano tak, że Glanc po nieudanym starcie w telewizyjnym programie „Mam talent” rzekomo chce popełnić samobójstwo. Zrobiło się dużo szumu, a Pudelek i podobne serwisy prześcigały się w doniesieniach na temat Glanca.

Glanc we wpisie z 15 grudnia 2008 napisał na swoim blogu, że nieznani sprawcy ukradli mu lalkę. Miało to miejsce dzień wcześniej w pociągu relacji Warszawa-Poznań. Obiecał 5 tys. złotych temu, kto wskaże sprawcę kradzieży.

Po przeczytaniu takiego wpisu na blogu, każdy mógł wymyślić swoją historyjkę i wysłać ją np. do Pudelka. Zrobił to „Marcin”, choć równie dobrze mógł to być „fred15″ albo gosia-samosia79”. W swojej, jak to redakcja Pudelka napisała „interesującej relacji”, fikcyjny Marcin napisał o tym, jak jechał z Glancem w tym samym wagonie (oczywiście relacji Warszawa-Poznań) i wraz z innymi podróżnymi był świadkiem skandalicznego zachowania Glanca. A gdy Glanc poszedł do ubikacji, Marcin napisał, że widział jak młodociani chuligani dla draki wyrzucili lalkę Glanca przez okno pociągu.

Tak kretyńska i nieprawdopodobna

„informacja” została potraktowana w Pudelku z powagą.

Pudelek nie potrzebował dodatkowych wyjaśnień od anonimowego informatora ani od Glanca, który przecież nie ukrywa numeru swojego telefonu ani e-maila. 19 grudnia o godz. 07.36 (w redakcji Pudelka wcześnie zaczynają pracę) równie anonimowy redaktor Pudelka, podpisujący się „Redakcja Pudelek.pl” odpisał nieistniejącemu Marcinowi: „Marcinie, dziękujemy za kontakt. Zastanowimy się jak to spożytkować. Interesująca relacja”.

No i spożytkowali. Nazajutrz news ukazał się na głównej stronie Pudelka i musiał cieszyć się olbrzymim powodzeniem, bo w ciągu kilku godzin skomentowało go blisko tysiąc osób. Pisaną dresiarskim bełkotem relację „Marcina” (tu trzeba przyznać fachowość) Pudelek fachowo „uładnił”. Słowo „morda” zamieniono na „twarz”, słowo „gówniarze” na „dzieciaki”. Pominięto też ostatnie zdanie e-maila „Marcina”: „Za info nie chce zadnej kasy, z tym co napisalem robta co chceta”. Mogli wyrzucić do kosza, ale zrobili co chcieli.

Powyższy żart, na który nabraliśmy Pudelka pokazuje, że każdy może być anonimowym „autorem”  newsów na internetowych serwisach plotkarskich. Podejrzewamy, że inne sensacyjne „newsy” o ludziach mediów powstają w podobny sposób, więc określenie „serwis plotkarski” jest jak najbardziej zasłużone. Najważniejsze, że ludzie chętnie te głupoty czytają. Ale najgorsze jest to, że prawdopodobnie także w nie wierzą.

Kilka wniosków na koniec

1. Wystarczył żart jednego satyryka, aby pokazać mechanizm funkcjonowania portali pudelkopodobnych. Dzięki niemu już wiecie ile są warte te wszystkie „newsy” o gwiazdach, które czytacie z zapartym tchem i święcie wierzycie, że to nieznane, ekskluzywne „fakty” z życia gwiazd.

2. Z pudelkowego newsa „Glanc zaczepiał obcych ludzi…” zadowoleni są wszyscy: Pudelek ma świetnego newsa (i więcej odsłon czyli sprzedanych reklam), ludzie mają kolejny temat do plotkowania, o Glancu znów na chwilę stało się głośno (co przełoży się na zainteresowanie mediów i zaproszenia do kolejnych występów), a my mamy satysfakcję, że zrobiliśmy Pudelka w konia.

3. A lalka Glanca, Eustachy? Ma się dobrze. Nie został ukradziony ani wyrzucony przez nikogo przez okno pociągu. Pewnie siedzi teraz w kącie i rechocze z ludzkiej głupoty.

Tekst (c) Szczepan Sadurski; na Sadurski.com od marca 2009

Spodobało się? UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on PinterestShare on VKEmail this to someone