Rośliny oczyszczające powietrze – TOP 3 w rankingu NASA

rośliny oczyszczające powietrze

To, że długotrwałe przebywanie w niewietrzonych pomieszczeniach jest niezdrowe, nie jest żadną tajemnicą. Już w 1989 r. NASA opublikowała raport, w którym pojawia się określenie “sick building syndrome” (SBS). Z badań wynika, że wiele z naszych dolegliwości, takich jak bóle głowy, przemęczenie, trudności z oddychaniem i mdłości, wynika ze złej jakości powietrza w pomieszczeniu, w którym spędzamy dużo czasu w ciągu dnia. Szkodliwe substancje mogą być emitowane przez materiały budowlane, farby malarskie, bakterie i grzyby mnożące się w systemach klimatyzacji i wentylacji, a także… przez nas – w postaci produktów ubocznych oddychania.

Człowiek i przyroda

A co na to NASA? Naukowcy stwierdzili, dość logicznie, że człowiek od początku istnienia pozostaje w symbiotycznej zależności z roślinami i mikroorganizmami zasiedlającymi Ziemię. Jeśli teraz zacznie się izolować w swoim królestwie z betonu, musi się liczyć z konsekwencjami. Czy jest na to rada? Owszem, należy zabrać naturę ze sobą.

Zespół NASA wybrał kilkanaście popularnych gatunków roślin i przeanalizował ich zdolność do pochłaniania zagrażających zdrowiu substancji, najczęściej występujących w zamkniętych pomieszczeniach, czyli formaldehydu, benzenu i TCE. Na celowniku naukowców znalazły się, między innymi palma bambusowa, fikus, chryzantema, a także bluszcz, skrzydłokwiat i dracena. Trwający dwa lata projekt nie tylko udowodnił, że popularne rośliny doniczkowe świetnie sobie radzą z wchłanianiem zanieczyszczeń, ale zdolność ta rośnie w miarę upływu czasu. Rośliny przystosowują się bowiem do funkcjonowania w niesprzyjających warunkach i wykorzystują dostarczane substancje, wbudowując je w swoją tkankę. Wymiernie pomagają im w tym mikroorganizmy rozwijające się w ich podłożu.

A oto rośliny, które zdobyły najwyższe noty w czasie eksperymentu:

skrzydłokwiat rośliny oczyszczające powietrze
Skrzydłokwiat i jego białe kwiaty

1. Skrzydłokwiat

Pochodzi z tropikalnych lasów Ameryki Południowej. W swoim naturalnym środowisku potrafi osiągać wysokość nawet do 150 cm, ale w naszej doniczce raczej mu to nie grozi. Preferuje wilgotne i dobrze przepuszczalne podłoże oraz rozproszone światło – w bezpośrednim nasłonecznieniu mogą mu żółknąć liście. Kwitnie na biało, a charakterystyczny kształt kwiatu sprawia, że w USA bywa nazywany “białą flagą”. Pochłania formaldehyd, benzen, TCE, ksylen, a także tlenek węgla. Część absorbowanej wody oddaje do otoczenia, może więc w pewnym stopniu wpływać na nawilżenie powietrza. Niestety, wysoka zawartość szczawianów i alkaloidów w jego liściach powoduje, że jest trujący dla dzieci i zwierząt. Sława, jaką zyskał ten mały pogromca smogu, sprawia, że stowarzyszenie Logiczna Alternatywa dla Krakowa corocznie rozdaje tysiące skrzydłokwiatów w ramach akcji “Robimy Tlen”.

gerbera rośliny oczyszczające powietrze
Gerbera, kwiat popularny w PRL-u

2. Gerbera

Chociaż pochodzi z Afryki, w świadomości Polaków funkcjonuje jako symbol PRL-u, do spółki z goździkami i frezjami. Jeszcze w latach 70-tych wiązanki gerber nieodmiennie towarzyszyły składaniu życzeń urodzinowych i deklaracji miłosnych – następnie uznane za pospolite, odeszły do lamusa. Pojawiły się ponownie pod koniec lat 80-tych – tym razem w miniaturowej wersji doniczkowej. Właściwości oczyszczające gerbery sprawiają, że znalazła się w pierwszej dziesiątce roślin przebadanych przez NASA, z wynikiem wchłanialności zanieczyszczeń oscylującym wokół 50-60%. Dodatkową zaletą tej rośliny jest to, że jej mięsiste liście magazynują dużo wody, której część oddają do otoczenia, nawilżając powietrze. Produkują też duże ilości tlenu. Zwana “afrykańską stokrotką” gerbera jest jednak dość kapryśna w hodowli – wymaga obfitego nawadniania, szczególnie latem, ale łatwo ją przelać i wtedy zgnije. Nie lubi również przesadzania i bezpośredniego nasłonecznienia – jej liście łatwo ulegają poparzeniom.

dracena rośliny oczyszczające powietrze
Liście draceny

3. Dracena

Jej nazwa wywodzi się od łacińskiego słowa dracaena, oznaczającego smoczycę. Jedna z teorii głosi, że określenie to jest związane z czerwoną żywicą wydzielaną przez niektóre gatunki – przez tubylców zwaną “krwią smoka”. Rodzaj ten liczy ok. 40 gatunków – zarówno drzewiastych, jak i krzewiastych. Dosyć ciekawy jest fakt, że o ile w wersji drzewnej dracena jest soliterem i nie lubi towarzystwa innych roślin, o tyle w postaci krzewu doskonale się czuje, dzieląc przestrzeń z współlokatorami. Dbając o dracenę, należy zwrócić uwagę na to, że nie lubi ona skrajnych warunków wilgotnościowych. Jej podłoże powinno stale mieć ten sam poziom nawodnienia. Smoczycę można wykorzystać w roli zielonego filtra, ale nie tylko. Jej liście zawierają saponiny, które mają właściwości myjące, ale także przeciwzapalne. Jeżeli więc nie przemawia do nas wizja sporządzania z nich domowych kosmetyków, to zawsze można nimi obłożyć przeciążone mięśnie. Należy jednak pamiętać, że niektóre związki z grupy saponin są silną trucizną.

Tekst dla Sadurski.com: RynekPierwotny.pl

Spodobało się? UdostępnijShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Pin on Pinterest
Pinterest
Share on VK
VK
Email this to someone
email