ACTA2, to nie tylko pożegnanie z memami

memy prawo autorskie acta acta2 unia europejska stopacta cenzura

Od 2016 r. Komisja Europejska pracuje nad prawem autorskim, które wywróci do góry nogami świat Internetu, do którego się przyzwyczailiśmy. Lada dzień ostatnia prosta (stanowisko Komisji Prawnej), po czym jeśli Parlament Europejski i Rada Europejska nie sprzeciwią się, nowe prawo będzie obowiązywać nas wszystkich od początku 2019 roku. Chodzi o nową dyrektywę Unii Europejskiej o prawach autorskich i jednolitym rynku cyfrowym, szczególnie o artykuły 11 i 13

Przeciętnego Internautę zainteresuje co najmniej kilka spraw.

Zapłata za linka

Każdy podmiot działający w sieci (zarówno wielkie portale, jak i małe prywatne blogi) będą musiały płacić za to, że umieszczą linka (odnośnik) do innej strony www. Ile, komu? Teraz wystarczy chwila i chęć, aby wstawić linka na swojej stronie, żeby ktoś dowiedział się więcej informacji na jakiś temat. Wkrótce będzie się to nazywało udostępnieniem treści. Zrobi się biurokracja, wszystko się wydłuży (napisanie e-maila, czyjaś pisemna zgoda, umowa, wpłata, podatek, dopiero wtedy można będzie umieścić linka). Wielu webmasterów i blogerów zrezygnuje, widząc ile czasu może potrwać „załatwienie” zgody, żeby dać linka do czyjejś strony. A co z osobami, które chcą podzielić się linkiem np. na swoim profilu na Facebooku? Ile będą musiały zapłacić, aby uzyskać na to zgodę? I czy w ogóle będą miały ochotę płacić?

Wielu internautów już teraz obawia się, że aby YouTube był zgodny z nowym unijnym prawem, będzie musiał wykasować 90% obecnych materiałów. Także dlatego, bo nie można będzie robić jakichkolwiek parodii, przeróbek, itd.

Armia cenzorów

Wystawcy blogów, portali i innych stron www zapewne zablokują możliwość komentowania wpisów przez Internautów. Jeśli tego nie zrobią, będą musieli każdy komentarz po umieszczeniu szybko przeczytać i dokładnie sprawdzić, czy nikogo nie obraża, czy nie jest cytatem (łamanie prawa autorskiego), itp. Wielkie portale będą musiały zatrudnić dodatkowo po kilka osób + prawnika, którzy 24 godziny na dobę będą musieli wszystkie komentarze sprawdzać i w razie potrzeby – kasować.

Czy nie będzie można na Facebooku natychmiast opublikować czegokolwiek, bo wcześniej musi to ktoś zaakceptować? I ile potrwa czasu akceptacja każdego posta na Facebooku? W chwili obecnej wydaje się to być totalnym absurdem, ale ewidentne filtrowanie treści może stać się faktem.

Znikną memy?

Czy znikną internetowe memy, które tak lubimy, bo dostarczają nam uśmiechu? Wiele na to wskazuje. Obecnie (choć zawsze były z tym wątpliwości a propos prawa autorskiego) autor bierze cudzy obrazek (najczęściej zdjęcie), dodaje swój tekst i tak powstaje mem, którego jest autorem (choć nie jest autorem obrazka). Mało tego – obecnie do cudzego obrazka można dodać cudzy tekst (np. cytat) i to wystarczy, aby stać się autorem mema.

Jak będzie od 1 stycznia 2019? Każdy będzie mógł nadal tworzyć memy, ale tylko dla własnej przyjemności. Autor mema nie będzie mógł podzielić się nim w Internecie (np. media społecznościowe), bo to już łamanie prawa UE. A przecież memy robi się po to, żeby ktoś to obejrzał, żeby poszły w świat, zgadza się?

Ponieważ z sieci zapewne zniknie 95% memów (i w zasadzie nie będą powstawać nowe) – zyskają twórcy obrazków. Rysownicy satyryczni i karykaturzyści, plastycy tworzący od zera autorskie grafiki w programach graficznych. I to tacy, którzy nie tylko umieją tworzyć autorski content graficzny, ale pomysłowo uzupełnią go o własne teksty. Lub (jak tandemy twórców komiksów – rysownik + scenarzysta) dogadają się z osobami kreatywnymi, które mają fajne pomysły, ale nie umieją rysować lub tworzyć obrazków. A to oczywiście wydłuży proces powstawania mema, nie będzie natychmiastowej reakcji na jakieś „gorące” wydarzenie (np. polityczne lub sportowe), jak obecnie.

Otworzy się ogromne pole do popisu przed wspomnianymi rysownikami satyrycznymi, którzy w ostatnich latach znikli z dogorywającej prasy, oszczędzającej na honorariach. Oczywiście, jeśli unijne prawo wejdzie w życie bez zmian.

Przed nami ACTA2

Gdy jakiś czas temu w wielu krajach protestowano przeciwko ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement), na ulice wyszły miliony ludzi. Mówiono o cenzurze i wolności słowa. Teraz, choć ograniczenia są większe i mówi się o ACTA-2 – nie słychać o protestach. Nowe prawo być może przez przypadek wprowadzane jest w czasie, gdy mnóstwo osób pochłoniętych jest oglądaniem mundialowych meczów. Może protesty zaczną się dopiero w 2019 r., gdy przepisy wejdą w życie? Gdy każdy zrozumie, że ograniczenia dotyczą konkretnie jego. Czy na protesty nie będzie wtedy za późno? #stopACTA2

Tekst: (c) Sadurski.com

Spodobało się? UdostępnijShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Pin on Pinterest
Pinterest
Share on VK
VK
Email this to someone
email