Szczepan Sadurski – anegdoty

Szczepan Sadurski satyryk karykaturzysta

Kilka autentycznych anegdot z barwnego życia satyryka Szczepana Sadurskiego
• • •
Na początku 2006 roku, gdy na całym świecie była słynna sprawa wydrukowania w europejskiej prasie karykatur Mahometa i spowodowanych tym zamieszek w krajach Islamu, reporter TVN zwrócił się do Sadurskiego o skomentowanie tej sprawy. Sadurski umówił się z ekipą telewizyjną. Kilka godzin później zatelefonował do niego jeden ze stałych klientów, przedstawiciel firmy zamawiającej serię rysunków. Gdy poprosił o szybkie wykonanie kolejnego rysunku, Sadurski tłumaczył się:
– Na jutro do południa nie mogę. W południe jestem umówiony z ekipą TVN. Będą mnie pytać o karykatury Mahometa.
Chwila ciszy w słuchawce, po czym klient nieśmiało pyta:
– Ale to chyba nie pan narysował te karykatury?

• • •
Sadurski wypełnił kiedyś literami drukowanymi (wersalikami) formularz paszportowy, a na końcu podpisał się: SADURSKI (również literami drukowanymi czyli tak jak na swoich rysunkach). Urzędniczka przyjmująca formularz kręci głową i mówi:
– Wszystko wypełnione dobrze, tylko ten podpis…
– Coś się nie zgadza?
– W ostatniej rubryce nie należy wpisywać swojego nazwiska, tylko trzeba podpisać się.
– To jest właśnie mój podpis – tłumaczy Sadurski.
– Ale pan powinien się podpisać tak jak zwykle, nieczytelnie.
– Proszę pani, ja zawsze się tak podpisuję!
W końcu urzędniczka dała za wygraną i przyjęła formularz, przy okazji komentując pod nosem:
– Wygląda na inteligentnego człowieka, a nawet nie potrafi się podpisać.

• • •
Na jakimś kiermaszu sprzedawano książki z rysunkami Sadurskiego, a on siedział obok i podpisywał je. Ponieważ prawie wszyscy oprócz autografu chcieli również specjalną dedykację, Sadurski każdego pytał jak ma na imię, a potem wpisywał, np. „Dla Małgosi – Sadurski”. W pewnej chwili gdy do Sadurskiego podeszła kilkuletnia dziewczynka z jego książką, wziął do ręki flamaster i zapytał:
– Dziewczynko, jak masz na imię?
– A co pan chce zrobić?
– Wpisać ci dedykację do książki.
– Proszę pana, po książkach nie można mazać!

• • •
Sadurski podczas pewnej imprezy rysował karykatury. Impreza była typowo męska i wszyscy mieli karnet podzielony na kupony z napisami: karkówka, szaszłyk, kiełbasa, itp, uprawniające do odbioru specjałów z bufetu. Każdy z narysowanych był wdzięczny Sadurskiemu za karykaturę i proponował przyniesienie piwa, lecz ten konsekwentnie odmawiał. W końcu jeden z narysowanych wyjął swój karnet i zapytał:
– Lubi pan golonkę? Dam panu kupon na golonkę.
– Nie lubię  golonki.
– Dobra. To masz pan kiełbasę – powiedział facet i wręczył Sadurskiemu kupon z napisem: kiełbasa.

Szczepan Sadurski satyryk

• • •
Któregoś dnia na początku grudnia, gdy wszyscy szykowali sobie prezenty mikołajkowe, Sadurski odebrał swojego syna z przedszkola. Gdy wspólnie wracali do domu, Sadurski zapytał syna:
– O czym dziś mówiliście w przedszkolu?
– O Fryderyku Szopenie. To jakiś muzyk – odpowiedział syn, po czym z zachwytem na twarzy dodał: – Tatusiu, ty nie wiesz, kim był tatuś Szopena!
– No, kim?
– On był Mi-ko-ła-jem!!!
(Rzeczywiście, ojcem Fryderyka Chopina był Mikołaj Chopin).

• • •
Podczas eliminacji do programu Big Brother-2 brzuchomówca Wojtek Glanc pochwalił się w TVN, że wraz ze swoją lalką Eustachym są członkami Partii Dobrego Humoru (w skrócie: PDH). Wkrótce, gdy było już pewne, że Wojtek znajdzie się w Big Brother, „Wielki Brat” zaproponował, aby Wojtek wziął ze sobą do programu także materiały „partyjne”.
Od Szczepana Sadurskiego (szefa PDH) dostał trochę zdjęć z wakacyjnych imprez PDH, a ponieważ Sadurski tym samym pozbawił się zdjęć, poszedł do zakładu fotograficznego zrobić dodatkowe odbitki. Na oddzielnej kartce spisał numery zdjęć, znajdujące się na krawędziach klisz. Aby nie było pomyłki, wraz z pracownicą zakładu postanowił upewnić się, czy wybrał odpowiednie numery ujęć. Ta, w pewnym momencie, oglądając negatyw z Wojtkiem i Eustachym na jego rękach, spytała:
– To ujęcie z dzieckiem na ręku też robimy?

• • •
Po całym dniu pisania na komputerze, zmęczony Sadurski postanowił pójść do piwnicy. Chciał zrobić to, o co prosiła go żona czyli wynieść do piwnicy puste słoiki. Włożył je do reklamówki, otwiera drzwi i w tym momencie żona go pyta:
– Gdzie idziesz?
Sadurski zamiast powiedzieć: „Wynieść słoiki”, odpowiada:
– Wyjeść słoniki.

• • •
Na początku lat 90-ych, Sadurski był jednym z pierwszych posiadaczy telefonu komórkowego. Gdy jechał samochodem, jego duża Motorola, kształtem przypominająca kaloryfer, znajdowała się obok niego na siedzeniu pasażera. Któregoś razu, późnym wieczorem policja drogowa zatrzymała samochód Sadurskiego do rutynowej kontroli. Gdy policjant wszystko sprawdził, nagle zainteresowało go światełko na siedzeniu pasażera.
– Co to za światełko?…. Oooo, pan ma radiostację! A ma pan zezwolenie?
– Mój wujek jest ministrem Spraw Wewnętrznych – zażartował Sadurski.
– Aaa, to nie mam więcej pytań. Szerokiej drogi – zasalutował policjant.

• • •
Sadurski spotkał się z kolegą, innym rysownikiem i zaczął mu opowiadać swój sen:
– Śnił mi się konkurs rysunkowy (tu nazwa) i rozdanie nagród. Ja dostałem pierwszą nagrodę, Lutczyn drugą…
– A ja? A ja? – z nadzieją dopytuje się kolega Sadurskiego.

• • •
W okolicach 1 listopada, gdy na cmentarzach ludzie odwiedzają groby zmarłych, Sadurski jechał swoim samochodem. W pobliżu cmentarza, z drogi podporządkowanej, z prawej strony nagle wyskoczył jakiś maluszek (fiat 126p). Droga była śliska, zderzenie nieuniknione. Maluszek uderzony w tył, obrócił się na śliskiej jezdni o 360 stopni. Po chwili wyszła z niego przestraszona staruszka. Przybyły na miejsce policjant po zapoznaniu się z relacjami Sadurskiego i staruszki na temat stłuczki, spytał tę ostatnią:
– A gdzie się pani tak spieszyła?
– Na cmentarz!

• • •
Sadurski miał wątpliwości czy jego angielski, jakim posługuje się w e-mailach do zagranicznych rysowników jest na wystarczająco dobrym poziomie. Pewnego razu jeden z rysowników z Ameryki Południowej napisał do Sadurskiego e-mail, rozpoczynający się od słów: „Dear girlfriend!” Od tego czasu Sadurski nie wstydzi się już swojego angielskiego.

Spodobało się? UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on PinterestShare on VKEmail this to someone