W cieniu oficjalnych skarbów królewskich, w zadymionych kuźniach i tajnych warsztatach, rodziły się monety, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego – bite przez magnatów, buntowników i samozwańców, którzy w ten sposób ogłaszali światu własną suwerenność. Fałszywe, półlegalne albo wprost rebelianckie denary, dukaty i talary krążyły po jarmarkach obok królewskich szelągów, wprowadzając chaos do sakiewek, ale jednocześnie przypominając, że władza nad pieniądzem to władza absolutna. Od Rzeczypospolitej przez włoskie condottiere po szkockich jakobitów – oto historia tych, którzy rzucili wyzwanie monarszemu monopolu i odważyli się bić własne pieniądze, choć prawo i miecz wisiały nad ich głową
Kim byli emitenci nielegalnych monet
W epoce nowożytnej prawo bicia monety należało wyłącznie do władcy lub instytucji przez niego upoważnionych – każdy, kto uruchamiał stempel bez królewskiego przywileju, automatycznie stawał się fałszerzem zagrożonym szubienicą albo ćwiartowaniem. Mimo to pokusa była ogromna: własna moneta oznaczała niezależność finansową, prestiż i możliwość opłacania najemników bez żebrania o królewskie subsydia. Dlatego wśród nielegalnych mennic znajdziemy i możnych panów, którzy uważali się za równych monarsze, i zbuntowanych kondotierów, i przywódców powstań, i nawet zwykłych awanturników, którzy przez kilka miesięcy ogłaszali się książętami. Ich monety, często gorszej próby i prymitywnie wykonane, stawały się materialnym dowodem buntu – tak samo ważnym jak chorągwie czy pieczęcie.

Magnaci Rzeczypospolitej – prywatne mennice polskich panów
W XVII-wiecznej Polsce, gdzie król był wybierany, a magnaci często czuli się potężniejsi od elekta. Najsłynniejszym przykładem pozostaje ród Radziwiłłów na Litwie – w latach 1650-1660, w czasie potopu szwedzkiego, kiedy państwo praktycznie przestało istnieć, Janusz i Bogusław Radziwiłłowie bili w Birżach i Kiejdanach własne dukaty, talary i szelągi z herbem Trąby i napisem MONETA BIRZENSIS. Monety te, choć formalnie nielegalne, były akceptowane przez wojsko i kupców, bo po prostu nie było innej gotówki.
Podobnie działał Jerzy Sebastian Lubomirski podczas rokoszu 1665-1666 – w swoich śląskich dobrach uruchomił mennicę w Łańcucie i Tarnowskich Górach, bijąc srebrne tymfy z łacińską literą „L”. Król Jan Kazimierz uznał to za zdradę stanu, ale gdy rokosz upadł, tysiące tych monet nadal krążyło po Rzeczypospolitej jeszcze przez dekady. Nawet Hieronim Radziejowski, banita i późniejszy agent szwedzki, w 1655 roku w swoim zamku w Radziejowicach kazał wybić drobne monety miedziane z literą „R” – dziś to jedne z najrzadszych numizmatów polskich.
Włoskie miasta-państwa i condottieri. Monety z ambicjami
W renesansowych Włoszech prawo bicia monety miały tylko republiki i wielkie księstwa, ale ambitni kondotierzy nie zamierzali czekać na pozwolenie. Francesco Sforza, zanim został księciem Mediolanu, w latach 1440-1450 bił w Marchii Ankońskiej własne testony z podobizną lwa i napisem DUX MARCHIE – monety tak dobre jakościowo, że papież nie śmiał ich zabronić. Sigismondo Malatesta, pan Rimini, w latach 1440-1460 wybił w swojej twierdzy tysiące medalowych dukatów z własnym profilem i słynnym napisem SIGISMONDVS PANDAVLFVS MALATESTA – dziś uważane za arcydzieła renesansowej sztuki medalierskiej, wtedy były po prostu aktem bezczelnej uzurpacji. Nawet rodzina Borgiów nie stroniła od takich praktyk – Cezar Borgia w Romanii w 1502-1503 roku uruchomił mennicę w Forlì, bijąc dukaty z herbem byka i napisem CAESAR BORGIA DE FRANCIA DUX ROMANDIOLAE – monety, które król Francji uznał za obrazę majestatu.

Nielegalne mennice. Jakobici i rebelianckie funty Szkocji
W XVIII-wiecznej Szkocji jakobici – zwolennicy obalonej dynastii Stuartów – traktowali bicie monety jako akt politycznej deklaracji. Podczas powstania 1715 roku hrabia Mar wybił w Perth bardzo prymitywne srebrne korony z napisem CUIQUE SUUM (każdemu co jego), a w czasie ostatniego wielkiego powstania 1745 roku „Młody Pretendent” Karol Edward Stuart uruchomił mennicę w Edynburgu, gdzie powstały piękne, choć rzadkie srebrne pięć szylingów z łacińską legendą VINDICATA MDCCXLV (Odzyskane 1745). Monety te, bite na zdobytym srebrze kościelnym, krążyły tylko kilka miesięcy, ale stały się symbolem marzeń o restauracji Stuartów. Po klęsce pod Culloden większość została przetopiona, dlatego dziś jeden taki „jakobicki funt” kosztuje fortunę.
Powstańcze monety – pieniądz zrodzony z desperacji
Kiedy regularne państwo upadało, pieniądz powstawał oddolnie. Podczas powstania listopadowego 1830-1831 w Królestwie Kongresowym, gdy carskie mennice przestały działać, w Warszawie uruchomiono tajną mennicę na Solcu, bijąc dukaty z orłem bez korony i napisem WOLNOŚĆ CAŁOŚĆ NIEPODLEGŁOŚĆ – monety tak piękne, że nawet carskie wojska nie chciały ich niszczyć. W czasie Wiosny Ludów 1848 roku węgierscy honwedzi w Debreczynie bili własne forinty z Kossuthowskim herbem, a w Badenii Karol Blind wybił w Lörrach talary z napisem FREIHEIT GLEICHHEIT BRÜDERLICHKEIT. Nawet w czasie amerykańskiej wojny secesyjnej Konfederaci w Nowym Orleanie i Richmond bili własne dolary z boginią Wolności – choć formalnie mieli prawo emisji, to brak srebra zmusił ich do używania zdobycznych stempli Unii, co czyniło te monety półrebelianckimi.

Fałszerze z koroną – gdy legalny władca staje się nielegalny
Paradoksalnie, najciekawsze przypadki to ci, którzy kiedyś mieli prawo bicia monety, ale je utracili. Stanisław Leszczyński, dwukrotny król Polski, po abdykacji w 1736 roku na wygnaniu w Lotaryngii nadal bił w Chambord i Lunéville własne luidory z profilem i napisem STANISLAUS REX – monety tak dobre, że król Francji Ludwik XV przymykał oko. Podobnie król Anglii Jakub II, wypędzony w 1688 roku, na emigracji w Saint-Germain-en-Laye kazał bić przez prawie dwadzieścia lat własne korony i gwineje z własnym wizerunkiem – monety, które w Anglii uznawano za fałszywe, ale na kontynencie krążyły bez problemu.
Dlaczego nielegalne monety przetrwały w obiegu
Mimo kar i zakazów monety buntowników, magnatów i samozwańców krążyły latami, bo w czasach wojen i kryzysów ludzie bardziej cenili srebro niż pieczątkę królewską. Kupcy w Gdańsku bez mrugnięcia okiem przyjmowali radziwiłłowskie dukaty, a w Edynburgu w 1746 roku płacono jakobickimi szylingami jeszcze długo po klęsce. Te monety były dowodem, że władza nad pieniądzem może być kradziona tak samo jak tron – i że w chwilach chaosu to nie herb, lecz waga kruszcu decydowała o wartości.
Nielegalne mennice: (c) Historia Sadurski.com / GR
Na górnym zdjęciu: Hieronim Radziejowski
Zobacz też:
> Na co umierali polscy królowie – będziesz zdziwiony
> Armata, która zakończyła średniowiecze


