Wracasz do domu po pracy otwierasz skrzynkę pocztową i wyciągasz białą kopertę z logo Twojego dostawcy energii. Wchodzisz do kuchni, robisz herbatę i zaglądasz do koperty. Spoglądasz na rubrykę „do zapłaty” i czujesz, jak kawałek ciasta staje Ci w gardle. Przecierasz oczy, sprawdzasz zużycie – jest niemal identyczne jak w grudniu. Nie kupiłeś nowej zamrażarki, nie grzałeś farelką, nie zmieniłeś nawyków. Jednak kwota na dole faktury jest o 60, 80, a albo nawet 100 procent wyższa niż miesiąc temu. To nie jest błąd systemu. To brutalna rzeczywistość stycznia 2026 roku, w której pojęcie „taniego prądu” ostatecznie przeszło do historii, ustępując miejsca fakturowemu horrorowi, który dotknie każdego Polaka bez wyjątku. Ceny prądu – przeczytaj informacje i porady Sadurski.com
Jak do tego doszło? Dziedzictwo zaniechań i bolesna prawda
Obecna sytuacja to efekt trwającego lata „energetycznego pudrowania rzeczywistości”. Przez ostatnią dekadę polska energetyka stała w rozkroku. Poprzednie rządy prawicy, dbając o słupki poparcia, stosowały mechanizmy mrożenia cen, które były niczym innym jak braniem pożyczki na koszt przyszłych pokoleń. Zamiast pompować miliardy z handlu uprawnieniami do emisji CO2 w modernizację sieci i odnawialne źródła energii, pieniądze te przejadano na doraźne tarcze i zachowanie popularności w sondażach.
Dzisiejsza ekipa rządząca stanęła przed bolesnym wyborem: albo dalej zadłużać państwo, by sztucznie utrzymywać niskie rachunki, albo pozwolić rynkowi „odetchnąć”, co dla przeciętnego Kowalskiego oznacza szok tlenowy. Decyzja o wygaszeniu tarcz ochronnych w 2026 roku była politycznym samobójstwem, ale ekonomiczną koniecznością. Polska sieć energetyczna jest u progu wydolności, a brak realnych cen energii uniemożliwiał jakiekolwiek inwestycje w atom czy wiatraki. Efekt? Płacimy za błędy z lat 2015-2023, ale płacimy je tu i teraz, z własnej kieszeni.
Tabela: Porównanie kosztów. Tak zmieniły się Twoje rachunki
Poniższe zestawienie pokazuje realny wzrost kosztów eksploatacji podstawowych urządzeń domowych po zniesieniu tarcz osłonowych w 2026 roku.
| Urządzenie / System | Koszt miesięczny (Tarcza 2025) | Koszt miesięczny (Rynek 2026) |
|---|---|---|
| Lodówka (klasa E/F) | ok. 22 zł | ok. 39 zł |
| Płyta indukcyjna (rodzina 4 os.) | ok. 65 zł | ok. 115 zł |
| Telewizor (używany 6h/dobę) | ok. 15 zł | ok. 28 zł |
| Ogrzewanie pompą ciepła (dom 120m2) | ok. 650 zł (sezon) | ok. 1 250 zł (sezon) |
| Ładowanie auta elektrycznego (średnio) | ok. 180 zł | ok. 340 zł |
Kto najbardziej odczuje wyższe ceny?
Największy dramat dotyczy dwóch grup. Pierwszą są osoby ogrzewające domy prądem i pompami ciepła. Ci ludzie, zachęcani przez lata do „ekologicznych rozwiązań”, dziś czują się oszukani przez państwo. Ich rachunki wzrosły nie o kilkadziesiąt, ale o kilkaset złotych miesięcznie. Druga grupa to emeryci i renciści żyjący w starych kamienicach, gdzie jedynym źródłem ciepła jest stara grzałka w piecu kaflowym lub bojler elektryczny. Dla nich nowa faktura za prąd to wybór między ciepłym mieszkaniem a wykupieniem leków.
Taryfy dynamiczne. Szansa czy nowa pułapka?
W 2026 roku wprowadzono na szeroką skalę taryfy dynamiczne. Teoretycznie mają one pomagać – prąd jest tańszy, gdy wiatraki mocno kręcą, a słońce świeci. Problem w tym, że większość Polaków nie ma możliwości technicznych (brak inteligentnych liczników lub systemów zarządzania domem), by z tego korzystać. W efekcie, zamiast oszczędzać, wpadają w pułapkę godzin szczytu (17:00-21:00), kiedy cena za kWh osiąga astronomiczne poziomy. Jeśli nastawisz pralkę po powrocie z pracy, zapłacisz za to trzy razy więcej niż gdybyś zrobił to o 3:00 nad ranem.
Ceny prądu. Czy istnieją jakiekolwiek osłony?
Rząd, zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, wprowadził tzw. Bon Energetyczny 2026. Nie jest to jednak tarcza dla wszystkich. Środki te są ściśle limitowane kryterium dochodowym i trafiają jedynie do najuboższych gospodarstw domowych. Dla „klasy średniej”, która zarabia powyżej minimum socjalnego, nie przewidziano żadnych ulg. Musisz płacić pełną stawkę rynkową, finansując de facto modernizację polskiej energetyki z własnego portfela.
Plaga oszustów – „na tańszy prąd”
Przy okazji szoku fakturowego uaktywniły się grupy przestępcze. Metoda jest prosta: telefon lub wizyta domokrążcy, który podszywa się pod znanego dostawcę. Oferują „specjalną umowę z gwarancją ceny z 2024 roku”. W rzeczywistości podsuwają dokumenty zmieniające sprzedawcę na firmę, która dolicza gigantyczne opłaty handlowe (tzw. opłata za gotowość), co w ostatecznym rozrachunku sprawia, że rachunek jest jeszcze wyższy niż w taryfie standardowej. Pamiętaj: żaden z wielkich graczy (PGE, Tauron, Enea, Energa) nie wysyła ludzi pod drzwi, by zmieniali umowy na „tańsze”.
Jak sprawdzić, czy Twój rachunek nie jest błędny?
W 2026 roku systemy rozliczeniowe dostawców, obciążone nowymi algorytmami taryf dynamicznych, często się mylą. Zanim zapłacisz:
Sprawdź stan licznika: Porównaj go z tym na fakturze. Jeśli jest tam „prognoza”, a nie odczyt rzeczywisty – masz prawo do korekty.
Analiza opłaty dystrybucyjnej: To tu ukryto największe podwyżki. Sprawdź, czy nie naliczono Ci błędnej grupy taryfowej (np. budowlanej zamiast domowej).
Reklamacja: Masz 14 dni na złożenie reklamacji. Warto to robić, jeśli kwota wydaje się nielogicznie wysoka w stosunku do poprzednich okresów.
Czy to koniec podwyżek za energię?
Niestety, eksperci nie mają dobrych wieści. Rok 2026 to dopiero początek stabilizacji cen na wysokim poziomie. Dopóki w Polsce nie ruszy pierwsza elektrownia jądrowa, a sieć przesyłowa nie zostanie przebudowana, prąd będzie towarem luksusowym. Musisz nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości energetycznej: inwestować w energooszczędne urządzenia, gasić zbędne światło i, co najważniejsze, pilnować terminów płatności. W 2026 roku dostawcy prądu nie wahają się ani chwili – dwie nieopłacone faktury oznaczają odcięcie licznika, a ponowne podłączenie kosztuje małą fortunę.
Ceny prądu 2026: (c) Sadurski.com / GM
Zobacz też:
>
>


