Tasmania, wyspa na południowym krańcu Australii, oddzielona od kontynentu Cieśniną Bassa, zachwyca dziką przyrodą i burzliwą przeszłością, gdzie echa aborygeńskich legend splatają się z europejskimi koloniami karnymi. Z populacją około 572 tysięcy mieszkańców w 2025 roku, gęstość zaludnienia wynosi tu zaledwie siedem osób na kilometr kwadratowy, co czyni ją jednym z najbardziej przestrzennych stanów Australii. Od odkrycia przez Abela Tasmana w 1642 roku po współczesne festiwale w Hobart, ta kraina kangurów i diabelskich skał przyciąga tych, którzy szukają korzeni w historii i spokoju w krajobrazie
Tasmania – wyspa na krańcu świata
Tasmania, o powierzchni 68 tysięcy kilometrów kwadratowych, znajduje się na południe od Melbourne, oddzielona od kontynentu 240-kilometrową cieśniną, gdzie fale oceanu Indian i Spokojnego tworzą nieprzewidywalne prądy. Populacja wyspy, licząca 572 tysiące w czerwcu 2025 roku według szacunków Australian Bureau of Statistics, koncentruje się głównie w Hobart, stolicy z 191 tysiącami mieszkańców, i Launceston z 77 tysiącami.
Wyspa historycznie zamieszkana przez Aborygenów palawa od 35 tysięcy lat, stała się kolonią karną Wielkiej Brytanii w 1803 roku, gdy pierwsze transporty skazańców z Nowej Południowej Walii założyły osadę w Risdon Cove. Do 1830 roku przywieziono tu 75 tysięcy więźniów, co ukształtowało surowy krajobraz z więzieniami jak Port Arthur, dziś obiektem UNESCO.
Współcześnie Tasmania kwitnie dzięki turystyce, z eksportem wina i owoców morza wartym miliardy dolarów, a gospodarka rośnie o 2 procent rocznie, napędzana energią wodną z tam z lat 40. XX wieku. To miejsce, gdzie nowoczesne miasta jak Devonport z 25 tysiącami mieszkańców harmonizują z parkami narodowymi, takimi jak Cradle Mountain, chroniącymi unikalne torbacze. Wyspa, z medianą wieku 42 lata, przyciąga emigrantów spokojem i czystym powietrzem, czyniąc ją rajem dla tych, którzy uciekają przed zgiełkiem kontynentu.
Kolonialne korzenie Tasmanii
Przeszłość Tasmanii naznaczona jest kolonialną brutalnością, gdy w 1804 roku osada Hobart stała się Van Diemen’s Land – kolonią karną dla brytyjskich przestępców, gdzie łańcuchy i bicze kształtowały codzienne życie. Aborygeni, liczyli wówczas 5 tysięcy, przetrzebieni do 200 osób do 1835 roku przez choroby i konflikty, co doprowadziło do tragicznej „czarnej wojny”. W 1853 roku wyspa zyskała autonomię, a w 1901 roku stała się stanem federacji Australii, porzucając nazwę na cześć odkrywcy. Historycy wskazują, że do 1900 roku populacja wzrosła do 172 tysięcy, dzięki fali osadników z Wielkiej Brytanii i Irlandii, którzy budowali farmy i kopalnie.
Dziedzictwo karne przetrwało w muzeach jak Tasmanian Museum w Hobart, gdzie eksponaty z epoki skazańców przypominają o walce o wolność. Współczesna Tasmania, z gospodarką opartą na górnictwie cynku i turystyce, celebruje tę historię podczas festiwalu MONA FOMA, mieszającego sztukę z kolonialnymi narracjami.

Józef Potaski – pierwszy Polak na Tasmanii
W lutym 1804 roku statek Ocean przybił do Risdon Cove, a na pokładzie znajdował się Józef Potaski, skazany w Sussex za kradzież chusty, zesłany z Londynu za udział w Powstaniu Kościuszkowskim. Urodzony około 1764 roku, być może z arystokratycznego rodu Potockich, Potaski przybył z żoną Katarzyną i synem, a w Hobart powitał narodziny córki Katarzyny, pierwszej Europejki ochrzczonej na wyspie, co miało miejsce 17 lutego. Otrzymawszy ziemię w Clarence Plains, rodzina zajęła się uprawą kukurydzy i pszenicy, dostarczając zboże nawet do innych kolonii, co uczyniło ich zamożnymi rolnikami do 1810 roku, gdy Potaski odzyskał wolność.
Tablica pamiątkowa w St. David’s Memorial Park w centrum Hobart upamiętnia jego przybycie, z inskrypcją „John Potaskie, arrived 18-2-1804, died 31-8-1824”, odsłoniętą przez potomków. W 2003 roku, dwusetną rocznicę lądowania, w Hobart odbył się koncert operowy z polskimi ariami, gromadzący lokalną Polonię. Ciekawostką pozostaje potomkini Potaskiego, Denis Napthine, premier Wiktorii w latach 2013-2014, którego linia prowadzi do córki Katarzyny McDonald. Ta historia, udokumentowana w archiwach Tasmanian Archive and Heritage Office, pokazuje, jak los zesłańca stał się fundamentem polskiej obecności na wyspie.
Polacy na Tasmanii. Fala emigracji polskiej po II wojnie światowej
Po 1945 roku Tasmania stała się schronieniem dla polskich żołnierzy, gdy w październiku 1947 roku 280 weteranów Brygady Karpackiej, zwanych „Szczurami z Tobruku”, przybyło do Hobart na kontrakt z Hydro-Electric Commission. Do końca 1948 roku liczba ta wzrosła do ponad 800, sponsorowanych przez rząd australijski jako pierwsi imigranci spoza Wielkiej Brytanii, budując tamy w centralnej części wyspy. Ci mężczyźni, walczący u boku Australijczyków w Afryce, sprowadzili rodziny, zakładając domy w Moonah i New Norfolk, gdzie pracowali przy wyrębie lasów i budowie dróg.
W sierpniu 1948 roku ruszyło duszpasterstwo polskie w Hobart, z pierwszym mszą w języku ojczystym, prowadzone przez chrystusowców jak ks. Franciszek Feruga. Żołnierze, unikający powrotu do komunistycznej Polski, zintegrowali się szybko, zakładając polskie kluby w Launceston i Hobart, gdzie spotykali się na tańcach i wspominali Monte Cassino. Ich wkład w infrastrukturę, jak tama Trevallyn, przetrwał w lokalnych legendach, a w 2016 roku w Kings Park odsłonięto pomnik upamiętniający ich zasługi. Ta migracja, licząca 1500 osób do 1950 roku, ukształtowała polską tożsamość na Tasmanii.
Polacy na Tasmanii – tabelka
| Okres migracji | Liczba przybyszów | Główna grupa | Wkład |
|---|---|---|---|
| 1804 | 1 rodzina | Skazańcy | Rolnictwo |
| 1947-1948 | 800+ | Żołnierze | Budownictwo wodne |
| 1980-1991 | ~500 | Uchodźcy | Kultura i edukacja |
Współczesna Polonia na wyspie
W 2021 roku spis ludności zarejestrował 4130 Tasmanijczyków o polskim pochodzeniu, z czego 1500 urodzonych w Polsce, skoncentrowanych w Hobart i Launceston, gdzie mediana wieku wynosi 59 lat. Wielu to potomkowie powojennych migrantów, pracujący w turystyce i edukacji, jak Lucyna Artymiuk, historyk Muzeum Polonii w Melbourne, która bada losy żołnierzy na Tasmanii. Organizacje takie jak Polish Association in Hobart Inc., założona w 1950 roku, organizują pikniki w Battery Point i lekcje języka w Clarence, gromadząc 200 członków rocznie. Związek Polaków w Hobart, z siedzibą w Moonah, prowadzi Dom Polski, gdzie odbywają się msze w języku polskim pod wezwaniem św. Teresy, odwiedzane przez 100 osób w niedziele. W Launceston Polish Club, z 300 członkami, sponsoruje festiwale jak Wielkanoc z pisankami i bigosem, integrując nowe pokolenia z tradycjami. Te grupy, prowadzone przez dzieci emigrantów, współpracują z University of Tasmania, oferując wykłady o Pawle Edmundzie Strzeleckim, polskim odkrywcy z XIX wieku. Polonia na Tasmanii, choć mała, wzbogaca wyspę o festiwale folkloru, czyniąc ją mostem między Europą a Antypodami.

Życie codzienne i sukcesy emigrantów
Polacy na Tasmanii prowadzą zróżnicowane życia, od pielęgniarek w szpitalach Hobart po artystów w Launceston, gdzie Daria, malarka z Warszawy, osiedliła się trzy lata temu po spotkaniu partnera na wyspie. Wielu, jak Magda, pielęgniarka w Devonport, przyjeżdża na wizy pracownicze, zarabiając 80 tysięcy dolarów rocznie po przekwalifikowaniu, co pozwala na kupno domu w New Norfolk. Rodziny jak Artymiukowie w Ansons Bay celebrują Wielkanoc w domkach letniskowych, zbierając rydze, których lokalni mieszkańcy nie znają, i dzieląc się opowieściami o Polsce.
Sukcesy widać w polityce, jak u Napthine’a, potomka Potaskiego, czy w biznesie, gdzie polscy inżynierowie budują farmy wiatrowe w Burnie. Spotkania w Domu Polskim obejmują warsztaty pierogów i koncerty Chopina, przyciągając 500 uczestników rocznie. Te historie, z telewizyyjnych programów jak „Polacy za granicą”, pokazują adaptację, gdzie tęsknota za krajem miesza się z australijskim spokojem. Emigranci, często z wyższym wykształceniem, przyczyniają się do wzrostu gospodarczego wyspy.
Wizyta kardynała Wojtyły w 1973 roku
W lutym 1973 roku Hobart odwiedził kardynał Karol Wojtyła, przyszły papież Jan Paweł II, na Kongres Eucharystyczny w Melbourne, lądując na Tasmanii na 24 godziny pełne emocji. W kościele św. Teresy w Moonah celebrował mszę dla 500 Polaków, udzielając bierzmowania 31 kandydatom i spotykając się z weteranami Brygady Karpackiej. Wieczorem w Domu Polskim obejrzał przedstawienie „Sąsiedzi” Krystyny Jackiewicz, z zaciekawieniem słuchając historii pierwszych migrantów, po czym wspiął się na Górę Wellington, mimo chmur.
Wizyta, udokumentowana w archiwach chrystusowców, wzmocniła więzi Polonii, inspirując do budowy kaplicy w Clarence Plains. Wojtyła, witany przez ks. Pajdaka, mówił o nadziei w wygnaniu co echem odbiło się w listach do Watykanu. To wydarzenie, rzadko wspominane poza Hobart, stało się kamieniem milowym, gdzie polska wiara zyskała globalny wymiar. Dziedzictwo trwa w corocznych modłach za Ojca Świętego, gromadzących rodziny w New Town.
Polscy turyści i zorganizowane wyjazdy. Wycieczki na Tasmanię
Tasmania przyciąga rocznie około 500 polskich turystów, głównie z grupowych wycieczek z Polski, lądujących w Hobart na lotach z Sydney, gdzie spędzają tydzień na szlakach Freycinet i Cradle. Biura jak Greetings from Poland oferują pakiety z przewodnikami polskojęzycznymi, obejmujące Port Arthur i degustacje wina w Tamar Valley, kosztujące 2000 dolarów na osobę. Wycieczki z Melbourne, trwające 10 dni, odwiedzają farmy Potaskiego w Clarence, z noclegami w B&B w Launceston, przyciągając miłośników historii. Polacy, stanowiący 2 procent zagranicznych gości, skupiają się na ekoturystyce, jak rejsy po Bruny Island z pingwinami, organizowane przez StayPoland. W 2024 roku 300 osób wzięło udział w tourach z przewodnikiem po polskich śladach, w tym wizycie w St. David’s Park. Te wyjazdy, z ubezpieczeniem i transportem, promują wyspę jako „polski raj na Antypodach”. Lokalna Polonia wita grupy na piknikach w Battery Point, dzieląc się bigosem i historiami o przodkach.
Dziedzictwo i przyszłość polskiej obecności
Polacy na Tasmanii, od Potaskiego po współczesnych artystów, zostawili ślad w architekturze, jak polski dom w Moonah z lat 50., i kulturze, z festiwalem w Kings Park co dwa lata. Przyszłość rysuje się optymistycznie, z napływem 100 nowych emigrantów rocznie po 2020 roku, dzięki wizom skilled migration, pracujących w IT w Hobart. Organizacje planują cyfrowe archiwa historii, dostępne online dla potomków w Polsce. To dziedzictwo, splatające zesłańców z weteranami, czyni Tasmanię unikalnym rozdziałem polskiej diaspory.
Polacy na Tasmanii: (c) Podróże Sadurski.com / GR
Na górnym zdjęciu: parlament Tasmanii w Hobart, foto: Diego Delso / cc by-sa 3.0
Zobacz też:
>
>


