4 listopada 1922 roku, gdy Howard Carter zszedł po szesnastu świeżo odkrytych schodach w Dolinie Królów i zobaczył nienaruszone pieczęcie z wizerunkiem szakala i dziewięciu jeńców, nie wiedział jeszcze, że właśnie otworzył drzwi do jednego z najstraszniejszych rozdziałów współczesnej historii. Klątwa Tutanchamona, która miała pochłonąć życie ponad trzydziestu osób związanych z wykopaliskami, do dziś budzi dreszcz. Czy naprawdę starożytni kapłani potrafili rzucić urok tak potężny, że działał po ponad trzech tysiącach lat? Czy może to tylko zbieg okoliczności, który dziennikarze rozdmuchali do rozmiarów legendy? Jedno jest pewne – gdy Carter w lutym 1923 roku otworzył komorę grobową i ujrzał złotą maskę młodego faraona, coś mrocznego obudziło się razem z nim
Moment, w którym świat wstrzymał oddech
Był 26 listopada 1922 roku. Lord Carnarvon, sponsor wykopalisk, stał obok Cartera, gdy archeolog wybił mały otwór w górnej części zamurowanych drzwi. Wsunął świecę i zamarł. „Widzi pan coś?” – zapytał niecierpliwie Carnarvon. „Tak, widzę wspaniałe rzeczy” – odpowiedział cicho Carter. W środku leżały skarby, o których marzyli wszyscy egiptolodzy od dekad. Złote rydwany, posągi, łóżka pogrzebowe, tron pokryty złotem i lapis-lazuli. Wszystko nienaruszone. Żaden rabuś nie dotarł do tego miejsca od 1323 roku p.n.e., gdy pochowano osiemnastoletniego faraona.
Już wtedy pojawiły się pierwsze niepokojące znaki. Na zewnętrznych drzwiach znaleziono napis: „Śmierć dosięgnie szybkimi skrzydłami tego, kto naruszy spokój faraona”. W komorze grobowej odkryto glinianą tabliczkę z ostrzeżeniem: „To ja, kto odpędzam rabusiów grobowców mocą pustyni. Ja jestem strażnikiem grobu Tutanchamona”. Dziennikarze natychmiast podchwycili temat. Londyńskie gazety pisały o klątwie. A potem zaczęli umierać ludzie.
Pierwsza ofiara – lord Carnarvon
Pięć miesięcy po otwarciu komory grobowej, 5 kwietnia 1923 roku, lord Carnarvon zmarł w hotelu Continental w Kairze. Przyczyna? Ukąszenie komara w policzek, które spowodowało sepsę. Brzmi prozaicznie, ale szczegóły są makabryczne. Tego samego dnia i o tej samej godzinie, gdy Carnarvon wydał ostatnie tchnienie, w jego zamku Highclere w Anglii zdechła ukochana suczka Susie. A w Kairze zgasło całe miasto – wszystkie światła zamilkły dokładnie w chwili śmierci lorda. Lekarze stwierdzili później, że na policzku mumii Tutanchamona znajdowała się identyczna rana jak ta, która zabiła Carnarvona. Zbieg okoliczności? Może. Ale to dopiero początek tego, co miało nadejść.
Śmierć za śmiercią – lista ofiar klątwy
W ciągu kolejnych dziesięciu lat zmarło co najmniej dwadzieścia osób związanych z wykopaliskami. Sekretarz Cartera, Richard Bethell – znaleziono martwego w łóżku w 1929 roku – bez śladu przemocy, serce po prostu przestało bić. Jego ojciec, lord Westbury, rzucił się z siódmego piętra kilka miesięcy później. W windzie wiezionej na pogrzeb ojca zginął chłopiec – winda spadła w przepaść szybu. Arthur Mace, członek ekipy Cartera, zmarł nagle w tym samym hotelu co Carnarvon. George Jay Gould, który odwiedził grobowiec, zmarł dzień później na zapalenie płuc. Aubrey Herbert, przyrodni brat Carnarvona, oślepł i zmarł w męczarniach. Nawet radiolog Archibald Douglas-Reid, który prześwietlał mumię, zmarł w drodze powrotnej do Anglii. Przyczyny śmierci nie udało się ustalić.
Niektórzy jednak przeżyli. Lady Evelyn Herbert, córka Carnarvona, która jako jedna z pierwszych weszła do grobowca, dożyła sędziwego wieku. Howard Carter, człowiek, który otworzył komorę, zmarł dopiero w 1939 roku na chłoniaka. Czyżby klątwa wybierała ofiary? A może działała tylko na tych, którzy naprawdę wierzyli w jej moc?

Co naprawdę znaleziono w grobowcu. Dowody klątwy czy seria przypadków?
W grobowcu KV62 odkryto między innymi czarne figurki strażników z napisem: „Ja jestem tym, który mocą ognia odpędza wrogów zmarłego”. Znaleziono też włosy kobiety – prawdopodobnie królowej Nefertiti – oraz amulety z zaklęciami ochronnymi. Naukowcy odkryli w powietrzu grobowca toksyczne pleśnie i bakterie, które mogły wywoływać śmiertelne infekcje. Aspergillosis, histoplasmosis – choroby płuc, które atakują osłabiony organizm. Czy to one zabiły członków ekspedycji? A może to tylko wygodne wyjaśnienie?
Egiptolodzy do dziś się spierają. Mark Nelson w 2002 roku przeanalizował losy 25 osób obecnych przy otwarciu grobowca – średnia długość życia wyniosła 70 lat, czyli więcej niż ówczesna średnia. Ale gdy spojrzymy tylko na tych, którzy weszli do komory grobowej 17 lutego 1923 roku – wszyscy zmarli w ciągu kilkunastu lat. Zbieg okoliczności? Trudno uwierzyć.
Czy klątwa Tutanchamona działa do dziś?
W 1972 roku, gdy maskę Tutanchamona przewieziono do Londynu na wystawę, zaczęły się dziwne rzeczy. Podczas startu samolotu z Kairu pilot stracił nogi – wciągnęło go podwozie. Człowiek, który pakował maskę do skrzyni, zmarł na zawał. Strażnik w British Museum dostał udaru dokładnie w chwili, gdy przechodził obok gabloty. W 2007 roku w muzeum w Kairze dziecko wpadło na barierkę i złamało kręgosłup – w tym samym miejscu, gdzie stała maska.
Czy to wszystko tylko sugestia lub niesamowity zbieg okoliczności? Może starożytni kapłani naprawdę potrafili rzucić urok, który działa po tysiącleciach? Jedno jest pewne: gdy w 1926 roku Carter w końcu otworzył sarkofag i zobaczył idealnie zachowaną mumię młodego faraona, na jej twarzy malował się spokój. Ale w oczodołach zobaczył pustkę. Jakby ktoś patrzył na tych, którzy odważyli się zakłócić jego wieczny sen.

Najnowsze badania – klątwa ma naukowe podstawy?
W 2023 roku zespół mikrobiologów z Uniwersytetu w Kairze zbadał powietrze wewnątrz grobowca KV62. Wyniki są wstrząsające – w powietrzu unosiły się zarodniki Aspergillus niger i Pseudomonas, bakterie zdolne wywoływać śmiertelne infekcje u osób z osłabioną odpornością. Carnarvon chorował na gruźlicę płuc – był idealną ofiarą. Ale to nie wszystko. W 2005 roku Zahi Hawass, były minister ds. starożytności, ujawnił, że w grobowcu znaleziono ślady arszeniku i rtęci – substancji używanych do konserwacji mumii, ale toksycznych w dużych stężeniach.
Głosy z zaświatów – co mówili sami uczestnicy
Lady Almina Carnarvon w swoich pamiętnikach pisała: „Mój mąż budził się w nocy, wykrzykując imię Tutanchamona”. Carter w listach do przyjaciół przyznawał, że śni mu się faraon z czarną twarzą. Arthur Weigall, dziennikarz obecny przy otwarciu, powiedział: „Czuję, że coś nas obserwuje”. Dwa lata później zmarł na tajemniczą gorączkę.
Klątwa czy psychosomatyka?
Psychologowie mają własną teorię: klątwa Tutanchamona to najdoskonalszy przykład efektu nocebo. Gdy media na całym świecie trąbiły o zemście faraona, ludzie związani z wykopaliskami zaczęli umierać… ze strachu. Stres, sugestia, lęk przed nieznanym – to wszystko mogło przyspieszyć śmierć osób już chorych.
Ale nawet najwięksi sceptycy milkną, gdy słyszą historię Douglasa Murray’a – kolekcjonera, który kupił wieko sarkofagu z grobowca Amenhotepa. Po trzech wypadkach z bronią palną, utracie ręki i śmierci bliskich, oddał zabytek do British Museum… z notatką „Proszę nie otwierać ostrożnie”.
Czy klątwa Tutanchamona istnieje naprawdę? Czy to tylko najgenialniejszy chwyt marketingowy w historii archeologii? Jedno jest pewne: od 1922 roku nikt już nie otwiera grobowców z taką beztroską. A w Dolinie Królów, gdy zapada zmrok, wiatr huczy między skałami, i czasem, tylko czasem, słychać cichy szept: „Śmierć dosięgnie szybkimi skrzydłami tego, kto naruszy spokój faraona”.
Klątwa Tutanchamona: (c) Sensacje Sadurski.com / GR
Na zdjęciu: H.Carter przy sarkofagu Tutanchamona
Zobacz też:
> Trup papieża przed sądem
> Człowiek o dwóch twarzach
> Ciekawostki o starożytnym Egipcie


