Kochamy wyspy Malediwy i chętnie wypoczywamy tam latem. Jedną z wysp archipelagu jest wyspa Vakkaru, która skrywa zaskakującą tajemnicę
Malediwy kojarzą się z nieskazitelnym błękitem i białym piaskiem, który wydaje się niemal nierealny. Jednak za obrazkiem z katalogu biura podróży kryje się fascynujący i brutalnie logiczny system biologiczny. Vakkaru, niewielka wyspa położona w obrębie Atolu Baa, to idealne miejsce, by zrozumieć, że luksusowa turystyka na Malediwach to nie tylko prywatne wille, ale przede wszystkim walka o zachowanie fundamentów, na których ten świat stoi.
Atol Baa i ochrona UNESCO
Vakkaru nie jest zwykłym resortem. Znajduje się wewnątrz Światowego Rezerwatu Biosfery UNESCO. To wyróżnienie nie jest tylko chwytem marketingowym – nakłada ono na zarządców wyspy i naukowców rygorystyczne zasady ochrony środowiska. Atol Baa słynie z ogromnej bioróżnorodności, będąc domem dla mant, rekinów wielorybich i tysięcy gatunków ryb, które pełnią funkcje „sprzątaczy” i „budowniczych” tego archipelagu.
Turystyka na Vakkaru jest więc grą o wysoką stawkę. Każdy turysta zostawia tu ślad węglowy, a każda konstrukcja na wodzie ingeruje w prądy morskie. Dziennikarskie spojrzenie na wyspę ujawnia jednak coś, o czym rzadko wspomina się w drink-barze: bez specyficznego gatunku ryby, ta wyspa mogłaby po prostu zniknąć.
Papugoryba: Nieoficjalny architekt Vakkaru
Biały, mączysty piasek, który turyści czują pod stopami na Vakkaru, ma specyficzne pochodzenie. To nie jest rozdrobniona skała kwarcowa, jak nad Bałtykiem. To w dużej mierze… odchody papugoryby (Scaridae).
Te jaskrawo ubarwione ryby posiadają zęby zrośnięte w twardy „dziób”, którym odgryzają kawałki martwego koralowca, by zeskrobać z niego glony. Wapienny szkielet koralowca nie jest trawiony. Przechodzi przez układ pokarmowy ryby i zostaje wydalony w postaci drobnego, czystego piasku. Jedna papugoryba potrafi „wyprodukować” rocznie nawet kilkaset kilogramów osadu, który prądy morskie nanoszą na brzeg, budując i uzupełniając plaże Vakkaru. To właśnie te rybie kupy tworzą fundament pod leżaki za tysiące dolarów.
> Odchody zwierząt ciekawostki
Turystyka kontra realia ekosystemu
Vakkaru stawia na zrównoważony rozwój, co w praktyce oznacza m.in. zakaz używania plastiku jednorazowego użytku i własną odsalarnię wody. Jednak rzeczywistość wyspiarska to ciągłe wyzwania:
Erozja: Mimo pracy papugoryb, podnoszący się poziom oceanów sprawia, że plaże są podmywane. Resorty często muszą mechanicznie „przepompowywać” piasek, co ingeruje w lokalną faunę.
Woda i ścieki: Utrzymanie luksusowych basenów i ogrodów na wyspie pozbawionej naturalnych źródeł słodkiej wody wymaga ogromnych nakładów energii.
Rafa koralowa: Bliskość „house reef” (rafy przybrzeżnej) to główna atrakcja, ale też zagrożenie. Nawet najlepszy filtr przeciwsłoneczny na skórze turysty może zawierać związki chemiczne szkodliwe dla polipów koralowych.
Co znajdziemy na wyspie?
Vakkaru to około 2300 palm kokosowych, które są pozostałością po czasach, gdy wyspa była plantacją. Dziś zamiast kopry (suszonego miąższu kokosa), wyspa „eksportuje” wrażenia. Architektura resortu stara się wtapiać w roślinność, unikając agresywnego betonu.
Dla badacza rzeczywistości najciekawszy jest jednak „tył” wyspy – miejsca niewidoczne dla gości, gdzie odbywa się segregacja odpadów, kompostowanie organicznych resztek i zarządzanie logistyką dostaw, które na Malediwach są wyjątkowo skomplikowane i kosztowne.
Ciekawostka: Dlaczego piasek na Vakkaru nie parzy w stopy?
To częste pytanie turystów. Piasek koralowy (pochodzący z odchodów papugoryb i rozbitych koralowców) ma właściwości biogeniczne. W przeciwieństwie do piasku kwarcowego, który kumuluje ciepło, struktura wapienna odbija promienie słoneczne. Nawet w pełnym słońcu Malediwów można po nim chodzić boso, co jest fenomenem fizycznym wynikającym bezpośrednio z biologicznego pochodzenia podłoża.
Vakkaru wyspa na Malediwach: (c) Podróże Sadurski.com
Na zdjęciu: papugoryba


