Dla młodych Internet istnieje od zawsze i jest niczym tlen. Nie wyobrażają sobie, jak wyglądał świat, zanim go wymyślono. Tymczasem początki Internetu w Polsce były fascynujące i tajemnicze, niczym zdobywanie Dzikiego Zachodu. Cofnijmy się czasie, gdy Internet w Polsce raczkował, tylko nieliczni mieli komputery i w ogóle wiedzieli co to ten Internet oraz strony www. Serwis Dobrego Humoru w portalu Onet.pl – dowcipy i rysunki w Internecie – wspomina Szczepan Sadurski
Początki polskiego Internetu. OptimusNet i Dobry Humor łączą siły
Dobry Humor – Dowcipy o rolnikach. Wrzesień 1997, numer 9/73. To wtedy rzesze czytelników tej gazetki z dowcipami dowiedziały się, że do Internetu trafił pierwszy polski portal z dowcipami – Serwis Dobrego Humoru. Choć 30 lat temu coraz więcej osób kupowało komputery osobiste, Internet był w Polsce nowością, która fascynowała. Dobry Humor na stronie 16 informował:
„Nasze dowcipy w Internecie. Optimus i Superpress zapraszają!
Osoby, które interesują się komputerami, doskonale znają nazwę OPTIMUS. Firma jest największym producentem komputerów w naszym kraju, a jej oddział krakowski świadczy usługi internetowe. Serwer OptimusNet jest drugim do co częstotliwości serwerem odwiedzanych przez polskich internetowców. Obecnie osoby z całego świata (jeśli tylko mają odpowiedni sprzęt komputerowy i mają dostęp do Internetu), mogą czytać nasze dowcipy, oglądać okładki naszych czasopism oraz nasze rysunki. Jeśli lubisz nasze dowcipy i „żeglujesz” po Internecie – zapraszamy! Największa firma komputerowa oraz największe wydawnictwo humorystyczne w Polsce zapraszają do internetowego serwisu „Optimus i Superpress prezentują serwis dobrego humoru. Zapamiętaj ten adres: (tu logo z napisem: OPTIMUSNET www.onet.pl)”.
Tyle strona 16, a na samej górze okładki widniał napis: NASZE DOWCIPY W INTERNECIE! NASZE RYSUNKI NA CD-ROMie! To oznaczało, że Dobry Humor dostrzega nadchodzącą erę cyfrową i dotrzymuje kroku zmianom.
1997. Największy polski portal sięga po dowcipy. Serwis Dobrego Humoru
Kilka miesięcy wcześniej dostałem pocztą oficjalną ofertę współpracy. Optimus, słynny wtedy producent komputerów, niedawno ruszył z internetowym portalem. Trzeba było na różne sposoby zwabić Polaków do odwiedzin. Szukali sprzymierzeńców, a jednym z pomysłów na popularność były dowcipy.
Do kogo zwrócić się z propozycją współpracy? Oczywiście do potentata mającego ogromny zbiór dowcipów, od 6 lat wydającego gazetki z kawałami, w ogromnych nakładach (wtedy średnio było 150 tysięcy co miesiąc). I na dokładkę wydającego serię książek z dowcipami. Nic dziwnego, że OptimusNet napisał do Wydawnictwa Superpress czyli Szczepana Sadurskiego.

HTML, Windows i Pac-Man. Moja nauka „pływania” w sieci
Jako osoba młoda (miałem wtedy 32 lata), czułem powiew przyszłości, rajcowały mnie technologiczne zmiany i widziałem szansę na włączenie się mojego wesołego imperium do nowego medium, jakim był Internet. Dobry Humor od samego początku (1991) łamany był komputerowo (co nie było wtedy powszechne), a już w kolejnym roku 1992 wklepywałem dowcipy do komputera. Dodam, że pierwszy Windows był koszmarkiem, którym wszyscy wtedy się zachwycali, a komputerów używano głównie do gier, typu Pac-Man, Tetris i podobnych.
Byłem wśród pierwszych czytelników (papierowego) magazynu Internet, który był miesięcznikiem. Jedynego wtedy fachowego czasopisma, w którym były też ogłoszenia. Wykupiłem wtedy godzinne szkolenie indywidualne, usiadłem obok informatyka i poznałem podstawy Internetu w praktyce.
Strony internetowe robili wtedy informatycy znający html (żadnych programów do robienia stron jeszcze nie było), a Onet.pl wyglądał jak obecny średniej wielkości serwis internetowy. Był raczej hubem z katalogiem, gdzie były różne firmy. Chyba nie było jeszcze newsów z Polski i świata. OptimusNet potrzebował wtedy wszystkiego, aby stać się dużym graczem rynku. Planował współpracę z nie-cyfrowymi podmiotami, potentatami w swojej dziedzinie (np. z Dobrym Humorem). Internet stawał się medium, które chciało łyknąć wszystko co tylko możliwe. I nikt nie podejrzewał, że szybko stanie się konkurencją dla tradycyjnych mediów, a niektóre wręcz połknie.
Dyskietki w kopercie, czyli jak Onet publikował moje rysunki w 1997 roku
Uzgodniliśmy zasady współpracy i po wakacjach 1997 roku na Onet.pl trafił Serwis Dobrego Humoru, co miesiąc powiększany o kolejne 2 tematy z dowcipami i rysunkami. Był to wybór dowcipów i rysunków z aktualnych numerów Dobrego Humoru i 103 Najlepszych Dowcipów. I obok okładki. Typowy barter – oni dostawali gratis materiały, których nikt w Internecie nie miał (plus skromną reklamę w Dobrym Humorze). W zamian Dobry Humor trafiał do kolejnych czytelników (którzy być może kupią gazetki w kioskach).
Dodam, że w sieci było wtedy kilka skromnych stron www z dowcipami, zresztą w większości i tak przepisanymi z moich gazetek i prawie nigdy źródło nie było podane.
A jak faktycznie wyglądała współpraca z Onet.pl? Dowcipy zgrywałem na dyskietkę (o płytach CD nikt wtedy nie śnił!) i wraz z oryginałami rysunków co miesiąc wysyłałem (tradycyjną) pocztą na uzgodniony adres do Krakowa. Wtedy jeszcze nie miałem skanera (były drogie i mało popularne), do tego nie korzystałem jeszcze z poczty elektronicznej (niewiele osób z niej jeszcze korzystało). To był okres przejściowy do cyfrowego świata i trzeba było sobie jakoś radzić.
Ile osób odwiedzało Serwis Dobrego Humoru, aby poczytać dowcipy i zobaczyć moje rysunki? Onet co jakiś czas dzielił się ze mną tymi informacjami. Po kilku miesiącach statystyki były takie (cytuję za informacją w „Dobrym Humorze” z 1988 roku): „Miesięcznie ogląda nas średnio 90.000 osób. Na przykład w styczniu było ok. 90.000 wejść, a w pierwszej połowie lutego ok. 44.000 wejść”.

Andrzej Mleczko i Szczepan Sadurski w Onet.pl
Wtedy Andrzej Mleczko nie miał jeszcze swojej strony www, a jego rysunki były w oddzielnym serwisie na Onecie. Dobrze pamiętam, że na Onet.pl co jakiś czas śmigała reklama – informacja: „Współpracujemy z najlepszymi rysownikami w Polsce: Andrzejem Mleczką i Szczepanem Sadurskim”. Faktycznie, obok rysunków w Serwisie Dobrego Humoru, niemal wszystkie rysunki trafiające na Onet.pl, były mojego autorstwa. A zestawienie mnie w tym samym rzędzie, co Mleczko? Dla każdego rysownika jest to miłe.
Jakiś czas temu przeglądałem stare, nieaktualne umowy i miałem w rękach umowę z Optimusem (Onetem). Najprawdopodobniej skończyła wtedy swój żywot w niszczarce. Po współpracy zostały wspomnienia oraz notki wydrukowane w Dobrym Humorze. A poza tym, któregoś razu w Krakowie zmierzając na kolejny event, na którym miałem rysować karykatury na żywo, zupełnie przypadkowo zobaczyłem biurowiec, z wielkim napisem na górze: ONET. Pstryknąłem na pamiątkę i gdzieś na dysku to zdjęcie jeszcze mam.
Później współpracowałem z kolejnymi portalami: Wirtualna Polska czyli WP.pl (rysunki erotyczne kilku autorów), Bankier.pl (przez kilka lat mieli u siebie dużo moich rysunków i było dużo wizyt), Interia.pl (rysowałem tzw. lepieje i był to jeden z szeregu jej serwisów). Dziś portale nie mają ochoty na taką współpracę.
2008. Komentarze polityczne i powrót do giganta
Dekadę później wróciłem do portalu Onet.pl, tym razem jako rysownik satyryczny – komentator politycznej i społecznej codzienności Polaków. Podpisaliśmy umowę barterową – w zamian za publikacje otrzymałem linki dofollow, kierujące do Sadurski.com – z podpisu pod każdym rysunkiem. Zyskałem dodatkowe źródło wizyt.
Ale to były inne czasy. Przez jakiś czas na Sadurski.com wchodziło dziennie nawet 10 tys. ludzi. 300 tysięcy miesięcznie – dziś o takich liczbach mogę tylko marzyć. To było przed tym, jak zaczęto robić profesjonalne badania Internetu – więc nie załapałem się do publikowanych statystyk, przeglądanych przez speców od reklamy i mediów.
Wracając do Onetu. Uzgodniłem, że więcej niż 2 komentarze satyryczne tygodniowo nie dam rady. Przez ponad rok we wtorek i czwartek rano, trafiały do specjalnie stworzonego serwisu, który był nieustannie powiększany. Każdy mógł też przeglądać wszystkie wcześniejsze rysunki.

Milionowe zasięgi i cena popularności. Hejt na Sadurskiego
Jednak ten Onet nie był już Onetem z 1997 roku, a świat i ludzie też byli inni. Popularność portalu oraz liczba wejść na była nieporównywalnie większa i był już hejt. Absolutnie każdy mógł moje rysunki komentować. O ile początkowo komentowano wydarzenia, które rysunkami skomentowałem, z czasem stałem się głównym celem złośliwych komentarzy i ataków. Komentowano już nie polityków, lecz twórcę rysunków – Sadurskiego. Nawet powstawały dowcipy na mój temat – czasem zabawne, czasem niewybredne i wulgarne. Oczywiście komentowali zwolennicy tej lub innej strony politycznej. Może liczyli na to, że hejt zniechęci mnie do rysowania i współpracy z Onetem?
Rok mojej współpracy podsumował jeden z portali o mediach: „Sadurski od roku na Onet.pl. 100 satyrycznych komentarzy politycznych Szczepana Sadurskiego obejrzeli w ciągu roku użytkownicy portalu Onet.pl.
Od roku, w każdy wtorek i czwartek internauci odwiedzający Onet.pl mają okazję zobaczyć kolejny rysunek satyryczny Szczepana Sadurskiego. Są to rysowane na bieżąco, najświeższe komentarze wydarzeń (głównie sceny politycznej), którymi żyje Polska. Każdy rysunek umieszczony w dziale Wiadomości, oglądany jest codziennie przez kilkanaście tysięcy osób”. [ Tu link ]
Po jakimś czasie Onet zmienił formułę i rysunki nie były potrzebne. Szkoda, bo właśnie wtedy w Polsce było co komentować. Do satyrycznych komentarzy polskiej codzienności politycznej wróciłem w ogólnopolskim dzienniku Trybuna, po koniec 2019 roku.
FAQ – podsumowanie
Kiedy powstał pierwszy polski serwis z dowcipami?
Za pierwszy profesjonalny portal z humorem w Polsce uznaje się Serwis Dobrego Humoru, który zadebiutował na platformie OptimusNet (późniejszy Onet.pl) we wrześniu 1997 roku. Jego twórcą (osobą, która dostarczała materiały do publikacji) był Szczepan Sadurski.
Jak wyglądała współpraca z Onetem w latach 90.?
Współpraca odbywała się w trybie offline-to-online. Teksty były nagrywane na dyskietki 3,5 cala i wraz z rysunkami na papierze wysyłane tradycyjną pocztą do siedziby Onet.pl w Krakowie, gdzie informatycy ręcznie wprowadzali je do portalu.
Czy dowcipy i rysunki Szczepana Sadurskiego na Onet.pl były popularne?
Tak, w 1998 roku Serwis Dobrego Humoru notował około 90 tysięcy wejść miesięcznie, co na ówczesne warunki techniczne i liczbę użytkowników internetu w Polsce było wynikiem rekordowym.
Z jakimi portalami współpracował Szczepan Sadurski?
Poza Onet.pl, rysunki satyryka pojawiały się na łamach Wirtualnej Polski (WP.pl), Interii oraz portalu biznesowego Bankier.pl.
Serwis Dobrego Humoru: (c) Szczepan Sadurski . Sadurski.com
Zobacz też:
> Jak VIP-y PRL-u zrównały z ziemią rysunek Sadurskiego
> Szczepan Sadurski – kolejny wywiad w Australii
> 2026. Sadurski na wystawie w Bratysławie


