Internet obiegła informacja o problemach jednej z największych giełd kryptowalut, która jeszcze niedawno aspirowała do miana bezpiecznej przystani dla kapitału. Efekt? Masowe czyszczenie profili na Instagramie. Znane twarze – od wybitnych aktorów po ikony sportu – w popłochu usuwają rolki, posty o „współpracach bliskich sercu” i uśmiechnięte zdjęcia z logo giełdy w tle. To klasyczny scenariusz: kiedy przelew wpływa na konto, celebryta jest ambasadorem wartości. Kiedy firma ogłasza niewypłacalność, a klienci tracą oszczędności życia, ambasador chciałby zapaść się pod ziemię. Sadurski.com obnaża bezlitosną machinę internetowej reklamy, w której chciwość wygrywa z moralnością, a jedynym zabezpieczeniem dla zwykłego człowieka jest ucieczka tam, gdzie produkt musi być legitymizowany twarzą znaną z telewizora, tabloidów i Internetu
Amnezja na żądanie. Jak znikają posty oraz odpowiedzialność
W dobie mediów społecznościowych ślad cyfrowy jest teoretycznie niezatarty, jednak celebryci wierzą w magiczną moc przycisku „usuń”. To, co jeszcze miesiąc temu było „rewolucyjnym projektem”, dziś staje się wstydliwym błędem młodości, mimo że „młodość” ta kosztowała firmę nawet dziesiątki lub setki tysięcy złotych za jeden post. Mechanizm jest zawsze ten sam: najpierw agresywna kampania budująca zaufanie poprzez autorytet osoby powszechnie znanej, a później – gdy bańka pęka – całkowite odcięcie się celebryty od tematu.
Widzieliśmy to już wielokrotnie. VIP-y, które jeszcze niedawno przekonywały wszystkich do inwestowania w alkoholowe imperia upadających biznesmenów, nagle przestają odbierać telefony od dziennikarzy. Gwiazdy sportu, które sygnowały swoimi nazwiskami platformy finansowe o wątpliwym bilansie, publikują oświadczenia o „zaskoczeniu i szoku”. To nie jest błąd systemu. To jest system.
Internetowe reklamy celebrytów – czyli pieniądze nie śmierdzą
Dlaczego ludzie, którzy mają wszystko – status, pieniądze i szacunek – decydują się na ryzykowanie swojego imienia dla reklamowania produktów wysokiego ryzyka? Odpowiedź jest banalnie prosta: cyniczna kalkulacja. Celebryci w Polsce i na świecie (czego dowodem jest choćby przypadek Toma Brady’ego i upadłej giełdy FTX w USA) rzadko kiedy zadają pytania o model biznesowy. Żaden z nich nie czyta „whitepapera” projektu, nikt nie zagląda w bilanse, nikt nie pyta o płynność finansową.
Dla topowego influencera czy aktora produkt jest wtórny. Liczy się termin płatności i liczba zer na fakturze. Moralność w tym układzie nie istnieje. Istnieje tylko „zasięg”, który zostaje spieniężony kosztem zaufania fanów. To czysta, niczym nieprzypudrowana chciwość, która maskowana jest profesjonalnym oświetleniem i filtrami z Instagrama.
Kryzys zaufania. Prawdziwe firmy nie potrzebują filtrów
Zasada powinna być żelazna: im bardziej skomplikowany lub ryzykowny jest produkt finansowy, tym mniejszą rolę w jego promocji powinien odgrywać celebryta. Poważne instytucje finansowe budują swoją reputację dekadami, opierając się na audytach, transparentności i wynikach. Jeśli natomiast „bezpieczna inwestycja” wymaga twarzy aktora lub gwiazdy mediów, by wzbudzić zainteresowanie, oznacza to, że sam produkt nie ma nic do zaoferowania.
Firmy oferujące realną wartość mają klientów, którzy wracają ze względu na jakość usługi, a nie dlatego, że ich ulubiony piłkarz wrzucił zdjęcie z aplikacją na telefonie. Celebryta w reklamie finansowej pełni rolę „znieczulenia”. Ma sprawić, że przestaniesz myśleć krytycznie, że wyłączysz instynkt samozachowawczy i uwierzysz, że skoro „on to poleca”, to musi być bezpieczne. To najstarsza sztuczka socjotechniczna świata, ubrana w nowoczesne szaty mediów społecznościowych.
Perpetuum mobile internetowej reklamy
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że celebryci niczego się nie uczą. Po każdym skandalu, po każdej aferze finansowej, w której ucierpieli ludzie, następuje krótki okres ciszy, a potem karuzela rusza od nowa. Ta sama osoba, która wczoraj „nie wiedziała”, że promuje piramidę finansową, jutro z tym samym uśmiechem będzie reklamować kolejny „przełomowy projekt”.
To jest perpetuum mobile. Dopóki społeczeństwo będzie dawało przyzwolenie na to, by znane osoby były wyłączone z odpowiedzialności za słowa wypowiadane w reklamach, dopóty będziemy świadkami czyszczenia kont na Instagramie. Celebryta leci do pieniędzy jak osa do słodkiego syropu – nie sprawdza, czy to nie pułapka, ważne, że w danym momencie mu smakuje.
Jedyna skuteczna strategia inwestycyjna
Konkluzja dla każdego, kto dysponuje własnymi, ciężko zarobionymi pieniędzmi, musi być brutalnie prosta: Jeśli produkt musi Ci sprzedać celebryta – uciekaj. Nie analizuj, nie daj się uwieść sympatii do aktora czy podziwowi dla sportowca. Ich uśmiech w reklamie jest opłacony, a ich odpowiedzialność kończy się w momencie kliknięcia przycisku „delete” na profilu. Prawdziwy biznes nie potrzebuje gwiazd, żeby mu uwierzono. Potrzebuje bilansu, który się broni bez filtrów.
Internetowe reklamy celebrytów: (c) Lifestyle . Sadurski.com
Zobacz też:
> Jak presja wyglądu zniszczyła samoocenę
> Medycyna holistyczna. Cud czy ściema?


