Wystawa polskiej karykatury w Nowym Jorku w połowie lat 90. była ważnym wydarzeniem dla środowiska rysowników. Mało kto jednak wie, że po powrocie do Polski wywołała burzliwą dyskusję, oskarżenia o kumoterstwo i zmiany we władzach SPAK. Jako członek Zarządu Głównego Stowarzyszenia Polskich Artystów Karykatury byłem świadkiem tych wydarzeń i po latach opisuję ich kulisy. Czy doszło do „przewrotu pałacowego”?
Po powrocie z Nowego Jorku wybuchła burza
O wystawie polskiej karykatury w Nowym Jorku krążyły legendy. Najczęstsze pytanie wśród rysowników SPAK (tych, którzy znali temat) brzmiało: kto poleciał do NYC na „wycieczkę” o której każdy mógłby pomarzyć i dlaczego akurat on, a nie ktoś inny. Przecież na wystawie były rysunki kilkudziesięciu autorów i teoretycznie każdy miał te same szanse, aby w NYC był przedstawicielem polskich karykaturzystów.
Temat wybuchł podczas Walnego Zgromadzenia członków SPAK w 1996 r., dwa lata po wystawie. Odbywało się w Muzeum Karykatury (na parterze) i byłem jedną z osób, które tam debatowały. Zresztą od czterech lat byłem członkiem Zarządu Głównego, a prezesem SPAK był wtedy Zbigniew Jujka.

Oskarżenia o kumoterstwo
Zarzuty pojawiły się niemal na początku obrad i nie były w agendzie. Maciej Pietrzyk wstał i publicznie, bardzo emocjonalnie postawił pytania oraz zarzuty. Wielu obecnych temat przyjęło z zainteresowaniem i chciało wyjaśnień. Rozpoczęła się dyskusja. Jujka próbował odpierać zarzuty, ale temat oraz rozwój sytuacji chyba go przerósł.
To wystarczyło, aby maksymalnie godzinę później Pietrzyk został zgłoszony do Zarządu Głównego – bo przecież swój chłop i wie jak należy działać aby nie było kumoterstwa. Otrzymał wystarczającą liczbę głosów, podobnie jak ja oraz kilku innych kolegów.
Julian Bohdanowicz opowiedział mi swoją wersję
Od 1998 r. miałem coraz lepsze kontakty z Julianem Bohdanowiczem. Drukowałem jego rysunki (głównie w tytule „Dobry Humor-Rysunki„). Miał do mnie zaufanie, dał oryginały do zeskanowania (wkrótce mu oddałem), poza tym zrezygnował z honorariów na rzecz debiutantów których rysunki drukowałem. Wkrótce zostaliśmy niemal sąsiadami i mieszkaliśmy na tej samej ulicy na Ochocie, a nawet się odwiedzaliśmy.
Co jakiś czas wpadaliśmy na siebie podczas zakupów w Centrum Handlowym Blue City. Każde takie niespodziewane spotkanie kończyło się ciekawą i raczej niedługą dyskusją o sprawach branżowych. Raz lub dwa razy mówiliśmy też o wystawie w Nowym Jorku.
Przedstawił mi swoją wersję wydarzeń i z perspektywy czasu (po tym wszystkim, co poniżej przeczytasz) żałował, że to właśnie on poleciał do NYC. Był tu pierwszy raz w życiu, a wizyta w Nowym Jorku dla każdego jest wielkim wydarzeniem. Z lotniska trafił do hotelu, a potem do Polskiego Konsulatu Generalnego. Przez wiele godzin, męczony jet lagiem, przygotowywał tu wystawę. Wkładał rysunki do ramek, żeby z wernisażem zdążyć na czas.
Siedział w czterech ścianach, choć Nowy Jork czekał na zewnątrz. Potem na pewno coś zobaczył i nie żałował dalekiej wizyty, jednak późniejsze wydarzenia spowodowały, że zmienił zdanie.

Maciej Pietrzyk na czele SPAK
Gdy po ogłoszeniu wyników głosowania przeszliśmy na pięterko aby wybrać ze swojego grona nowego prezesa oraz osoby innych funkcji, było niemal pewne, że Pietrzyk zostanie wybrany. Zaraz po wyborze, pogratulowałem mu i zaproponowałem aby jako prezes przydzielił każdemu członkowi Zarządu zadania. Bo to kolektyw i on powinien zajmować się najważniejszymi sprawami, a inni (szczególnie jeśli nie muszą dojeżdżać do Warszawy) warto aby go odciążyli.
Nie podjął tematu, zresztą jako prezes mógł mieć inne zdanie.
Wkrótce okazało się, że ma szereg ciekawych pomysłów, ale są sprawy o których nie wiemy lub dowiadujemy się po fakcie. Maciek załatwiał sprawy SPAK telefonicznie, dojeżdżał z Otwocka, a jak coś wyszło, ogłaszał sukces. Niestety, był też coraz bardziej schorowany.

„Pałacowy przewrót” w SPAK
Każdy z nas miał nieco inne, choć chyba podobne zdanie na to, co dzieje się we władzach SPAK, a wątpliwości narastały. Wreszcie, w połowie kadencji, w 1998 r. doszło do „pałacowego przewrotu”, jedynego w dotychczasowej historii organizacji. Bo prezesów zawsze wybierano na Walnym.
Pietrzyk zrezygnował i w drodze głosowania wybraliśmy Jacka Frankowskiego. Najgłośniej domagał się zmian, miał pomysły, kontakty, do tego mieszkał w Warszawie. Jak zwykle spotkanie odbyło się w Muzeum Karykatury, a szczegółów nie pamiętam. Na pewno poparłem Jacka. Odtąd to on stał się twarzą Stowarzyszenia Polskich Artystów Karykatury.

Dlaczego opisałem tę historię po latach
Przez dwie kadencje byłem w centrum wydarzeń SPAK i „zaliczyłem” trzech prezesów: Zbigniewa Jujkę, Macieja Pietrzyka i Jacka Frankowskiego. Ponieważ byłem najmłodszy, obserwowałem i nigdy nie miałem wielkich ambicji jeśli chodzi o SPAK. Od 1992 r. mieszkałem w Warszawie, wydawałem czasopisma z humorem i miałem masę własnej pracy.
Dlaczego piszę o tej sprawie po latach? Uważam, ze warto zachować wspomnienia i przedstawić kulisy działania organizacji polskich karykaturzystów od wewnątrz. Także po to, aby kilka spraw lepiej zrozumieć.
Siedemnaście lat po tym jak Frankowski został prezesem, W 2005 r. przesłałem do niego fax – rezygnację z członkostwa w SPAK. Ale to już była inna rzeczywistość…
Kulisy SPAK: (c) Szczepan Sadurski / Karykatury . Sadurski.com
Zdjęcia z archiwum Sadurskiego

Informacje uzupełniające
Zarząd Główny SPAK, wybrany na trzecim Walnym Zebraniu Członków SPAK, 1993
Prezes – Zbigniew Jujka.
Wiceprezesi – Julian Bohdanowicz, Jacek Urbański.
Sekretarz – Maciej Pietrzyk.
Skarbnik – Marek Michalski.
Członkowie – Jerzy Flisak, Szczepan Sadurski, Andrzej Stok, Zbigniew Ziomecki.
Zarząd Główny SPAK, wybrany na trzecim Walnym Zebraniu Członków SPAK, 1996
Prezes – Maciej Pietrzyk.
Wiceprezesi – Zbigniew Jujka, Jacek Frankowski.
Sekretarz – Szczepan Sadurski.
Skarbnik – Agnieszka Korczak-Ostrowska.
Członkowie – Artur Krajewski, Radun Bator Komisja Rewizyjna SPAK
Przewodniczący – Bogumił Wtorkiewicz.
Sąd Koleżeński SPAK, przewodniczący – Grzegorz Szumowski
1998. Po zmianie prezesa na Jacka Frankowskiego, wiceprezesem został Radun Bator.
Zobacz też:
> Szczepan Sadurski w Nowym Jorku
> Złote lata polskiej karykatury – początek XXI wieku
> Jak poznałem Eryka Lipińskiego


