Miasto o nazwie długiej jak rzeka
Większość turystów ląduje w Bangkoku, nie zdając sobie sprawy, że posługuje się nazwą, która dla rodowitych Tajów jest jedynie krótkim skrótem. Pełna nazwa Bangkoku ma 21 słów i 168 liter (bez spacji) – nic dziwnego, że została wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa. Oto ona: Krung Thep Mahanakhon Amon Rattanakosin Mahinthara Ayuthaya Mahadilok Phop Noppharat Ratchathani Burirom Udomratchaniwet Mahasathan Amon Piman Awatan Sathit Sakkathattiya Witsanukam Prasit. W wolnym tłumaczeniu: Potężne miasto aniołów, miejsce spoczynku Szmaragdowego Buddy, niezdobyta stolica świata obdarzona dziewięcioma cennymi klejnotami.
Architektura dla niewidzialnych lokatorów
Zanim w Tajlandii wbije się pierwszą łopatę pod budowę luksusowego hotelu czy autostrady, do głosu dochodzi tradycja, która dla zachodniego racjonalizmu wydaje się czystym zabobonem. Domki duchów, czyli San Phra Phum, to miniaturowe świątynie stawiane na każdej posesji. Tajowie wierzą, że ziemia należy do duchów opiekuńczych, które – jeśli nie otrzymają godnego lokalu zastępczego – będą psocić, sprowadzać choroby lub nieszczęścia na mieszkańców. Co fascynujące, domki te muszą być ustawione tak, aby cień głównego budynku nigdy na nie nie padał. Codziennie składa się tam ofiary: owoce, kadzidła i… czerwoną Fantę. Wybór koloru napoju nie jest przypadkowy. Czerwień symbolizuje krew i ofiarę, a ponieważ dawne rytuały krwawych ofiar ze zwierząt zostały zakazane przez buddyzm, gazowany napój stał się ich nowoczesnym, bezpiecznym substytutem.
Trzecia płeć i kulturowa tolerancja
W Tajlandii pojęcie płci jest znacznie bardziej płynne niż w jakiejkolwiek innej kulturze konserwatywnej Azji. Termin Kathoey, często tłumaczony jako „ladyboy”, odnosi się do osób, które rodzą się jako mężczyźni, ale żyją i identyfikują się jako kobiety. W przeciwieństwie do wielu krajów zachodnich, gdzie walka o prawa osób transpłciowych jest świeżym i często konfliktowym procesem, w Syjamie Kathoey są częścią tkanki społecznej od stuleci. Buddyjska koncepcja karmy sugeruje, że bycie osobą trzeciej płci jest wynikiem działań w poprzednich wcieleniach, co zamiast agresji, budzi w Tajach rodzaj współczucia i akceptacji. Nie oznacza to braku trudności, ale obecność „ladyboyów” w bankach, szkołach czy urzędach państwowych jest czymś całkowicie naturalnym, co czyni Tajlandię jednym z najbardziej liberalnych społecznie krajów świata pod tym względem.
Więzienna dyplomacja i ringi Muay Thai
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych i najmniej znanych aspektów tajskiej rzeczywistości jest program „Prison Fight”. W przepełnionych, brutalnych więzieniach o zaostrzonym rygorze, takich jak słynny „Bangkok Hilton”, organizowane są turnieje Muay Thai. Skazańcy, często odsiadujący wyroki za morderstwa czy handel narkotykami, stają do walki z zawodowymi zawodnikami z zagranicy. Stawka jest wysoka – zwycięstwo może oznaczać skrócenie wyroku lub ułaskawienie przez króla. To brutalny, ale fascynujący przykład tego, jak sport narodowy staje się narzędziem resocjalizacji i odkupienia win. Walka w ringu jest dla więźnia szansą na odzyskanie honoru, który w kulturze azjatyckiej jest cenniejszy niż wolność.

Przemytnicze szlaki i Złoty Trójkąt
Północna Tajlandia, stykająca się z granicami Birmy i Laosu, tworzy osławiony Złoty Trójkąt. Przez dziesięciolecia był to największy na świecie obszar produkcji opium. Choć dzisiaj tajski rząd oficjalnie zwalczył uprawy maku, zastępując je kawą i herbatą, mroczna przeszłość wciąż jest wyczuwalna. W gęstych dżunglach wciąż istnieją wioski plemion górskich, takich jak Akha czy Lahu, gdzie czas zatrzymał się w miejscu, a starszyzna pamięta czasy, gdy kilogram opium był wart więcej niż ludzkie życie. Tajne szlaki przemytnicze nie zniknęły – zmieniły jedynie asortyment na syntetyczne narkotyki, a walka straży granicznej z handlarzami wciąż przypomina regularną wojnę partyzancką, o której rzadko piszą foldery biur podróży.
Białe słonie: Żywe bóstwa monarchii
Słoń w Tajlandii to nie tylko zwierzę pociągowe, to symbol państwowości. Jednak to białe słonie są otoczone największą czcią. W rzeczywistości nie są one śnieżnobiałe, lecz mają jaśniejszą, czerwonawą skórę. Zgodnie z tajskim prawem, każdy znaleziony biały słoń automatycznie staje się własnością króla. Im więcej białych słoni posiada monarcha, tym bardziej pomyślne i sprawiedliwe są jego rządy. Słonie te mieszkają w królewskich stajniach, mają własną służbę i dietę, której mógłby pozazdrościć niejeden człowiek. Co ciekawe, w dawnych czasach król Syjamu obdarowywał białym słoniem dworzanina, którego chciał zrujnować. Ponieważ zwierzę było święte, nie wolno było go zmuszać do pracy, a koszt jego utrzymania był tak gigantyczny, że obdarowany szybko bankrutował – stąd wzięło się angielskie określenie „white elephant” oznaczające kosztowny, bezużyteczny przedmiot.
Kuchnia, która parzy dwa razy
Tajska kuchnia jest powszechnie kochana, ale jego prawdziwie tradycyjne oblicze potrafi przerazić. Som Tum, czyli sałatka z papai, w wersji wiejskiej (Poo Plara) zawiera sfermentowane kraby i surową rybę w stanie rozkładu, która dla Europejczyka jest bombą biologiczną, a dla Taja największym przysmakiem. Jeszcze bardziej szokująca jest potrawa Luu Muu – surowa krew wieprzowa podawana z przyprawami. Mimo ryzyka zarażenia groźnymi bakteriami, danie to jest cenione za swoje „energetyzujące” właściwości. Tajlandia to także największy na świecie konsument jadalnych owadów. Smażone koniki polne, larwy jedwabników czy gigantyczne pluskwiaki wodne to nie tylko atrakcja turystyczna na Khao San Road, ale realne źródło białka dla milionów ludzi z biedniejszego regionu Isan.
Małpi festiwal i zemsta natury
W mieście Lopburi ludzie i zwierzęta żyją w symbiozie, która graniczy z obłędem. Tysiące makaków opanowało starożytne świątynie i centrum miasta, terroryzując mieszkańców i kradnąc wszystko, od okularów po telefony. Zamiast jednak je wypędzić, Tajowie raz w roku organizują dla nich „Małpi Bankiet”. Na ogromnych stołach wystawia się tony owoców, warzyw i słodyczy, by przebłagać małpy, które uważane są za potomków boga Hanumana. To widowisko jest jednocześnie zabawne i przerażające, pokazując, jak cienka jest granica między cywilizacją a dziką naturą, gdy w grę wchodzą religijne tabu.
Poznaj najciekawsze miejsca Tajlandii
| Miejsce | Dlaczego warto? | Co cię tam zaskoczy? |
| Lopburi (Miasto Małp) | Starożytne ruiny opanowane przez tysiące makaków. | Małpy kradnące telefony i coroczny, gigantyczny bankiet wydawany dla zwierząt przez mieszkańców. |
| Wat Samphran (Smocza Świątynia) | 17-piętrowy różowy wieżowiec opleciony gigantycznym smokiem. | Możesz wejść do wnętrza smoka i wejść nim na sam szczyt budynku; miejsce rzadko odwiedzane przez masowych turystów. |
| Biała Świątynia (Wat Rong Khun) | Współczesne dzieło sztuki w Chiang Rai, które łączy buddyzm z popkulturą. | Murale przedstawiające… Batmana, Neo z Matrixa i płonące wieże World Trade Center wewnątrz świątyni. |
| Phraya Nakhon Cave | Ukryty pawilon królewski wewnątrz gigantycznej jaskini z zapadniętym dachem. | Magiczne światło wpadające do jaskini około godziny 10:30, oświetlające świątynię w niemal filmowy sposób. |
| Maeklong Railway Market | Targowisko zlokalizowane bezpośrednio na czynnych torach kolejowych. | Sprzedawcy zwijają swoje stragany w kilka sekund, gdy pociąg przejeżdża dosłownie centymetry od koszy z owocami. |
| Tham Lod (Jaskinia Trumien) | Gigantyczny system jaskiń na północy kraju z prehistorycznymi znaleziskami. | Starożytne, rzeźbione w drewnie trumny umieszczone na wysokich półkach skalnych tysiące lat temu. |

Wybrane atrakcje turystyczne Tajlandii
Wyspa Phuket
Największa wysp kraju o powierzchni 542 kilometrów kwadratowych, na Morzu Andamańskim. Stolicą wyspy jest miasto o tej samej nazwie. Są tu wspaniałe, piaszczyste plaże (m.in. znana plaża Patong). Wyspa jest górzysta, porośnięta lasami. W roku 2004 Phuket została zniszczona przez tsunami, ale szybko odbudowano infrastrukturę turystyczną.

Wyspa Ko Samui
Wyspa w południowej Tajlandii, z Zatoce Tajlandzkiej o powierzchni 280 kilometrów kwadratowych. Wielki ośrodek turystyczny (ponad 700 hoteli), najpopularniejsze plaże, to Lamai i Chaweng. Wyspa jest częścią Morskiego Parku Narodowego Ang Thong, który obejmuje między innymi rafy koralowe. Będąc tu warto zobczyć skały „Babcia” i „Dziadek” oraz na posąg Wielkiego Buddy.
Bangkok, stolica Tajlandii
Największe miasto kraju jest podzielone jest na 50 dzielnic i mieszka tu 10 milionów ludzi. Według Światowej Organizacji Meteorologicznej. Bangkok, to jedno z najbardziej gorących miast świata.

W Bangkoku nie ma jednego centrum miasta, lecz kilka. Najważniejszym miejscem odwiedzanym przez turystów jest Wielki Pałac Królewski (wybudowany w latach 1782-1785) i jego okolice. Są tu zabytkowe świątynie i pałace. Także Muzeum Narodowe założone w roku 1926, oraz jedna z najstarszych świątyń kraju, buddyjska świątynia Wat Pho, nazywana Świątynią Leżącego Buddy lub Świątynią Odpoczywającego Buddy.
W Bangkoku warto też odwiedzić świątynię Wat Phra Kaew i świątynię Wat Arun (w dzielnicy Bangkok Yai, nad rzeką Menam).
Pattaya
Jeden z najpopularniejszych ośrodków wypoczynkowych Azji leży nad Zatoką Tajlandzką, 120 kilometrów od Bangkoku.
Ayutthaya
Ayutthaya to stolica prowincji Ayutthaya. Wśród licznych atrakcji i zabytków warto to odwiedzić malownicze ruiny świątyń buddyjskich oraz pałaców, kompleks świątynny, w którym znajdują się dzwonowate stupy Jest tu również ciekawe muzeum.

Chiang Mai
Nad rzeką o nazwie Ping w północnej Tajlandii leży miasto Chiang Mai. Jest tu aż 36 buddyjskich świątyń, a w najbliższej okolicy blisko 300. Najstarszą w mieście jest Wat Chiang Man, z roku 1297. Będąc tutaj można wybrać się na wycieczkę w pobliskie góry. Są tu wioski górskich plemion.
Ciekawostki o Tajlandii: (c) Podróże Sadurski.com
Zobacz też:
> Singapur
> Ciekawostki o Australii


