Topowej gwiazdy nie można oceniać przez oficjalne występy w programach TV, okładkach czasopism i słitfociach na Instagramie. Gdy gasną światła kamer, a fotoreporterzy odkładają aparaty, zaczyna się zwyczajny świat. Ale nie zawsze. Niektórym wydaje się, że gwiazdorzenie, styl bycia gwiazdą, powinien trwać wiecznie i nieustanie przynosić profity
Moje spotkania z gwiazdami. Anegdoty o kabaretach
Spotkałem w moim życiu (nie napiszę, że poznałem) wiele osób popularnych. Telewizja, scena, polityka, sport i nie tylko. Znane twarze, znane nazwiska. W bardzo różnych sytuacjach. Bywały wielkie rozczarowania, ale też niektórzy w moich oczach bardzo zyskali. Pokazali swoją wielkość i człowieczeństwo.
To właśnie w prywatnych sytuacjach można poznać charakter i duszę człowieka. Nie jego medialną maskę – wypudrowaną, wiecznie uśmiechniętą twarz. To wtedy można poznać, czy gwiazda (lub osoba którą wykreowano na gwiazdę) jest człowiekiem. Takim samym, jak my wszyscy.
Tym razem zdecydowałem się nie podawać nazwisk, choć może niektórzy mogą niektórych „rozpoznać” i domyślić się o kim piszę. Oto historie, które zapamiętałem.
Zimne frytki i wielka klasa. Test spóźnionej kamery
Wakacje, wielki festiwal rozrywkowy, ogródek restauracji. Przy stoliku siedzę ze znanym artystą kabaretowym i jego małżonką. „Załatwiony” przeze mnie reporter Polsatu z kamerą spóźnia się. Jedzie samochodem, jesteśmy w telefonicznym kontakcie, nie wiadomo o której przyjedzie. Rozmawiamy, artysta wreszcie zamawia obiad. Gdy po kwadransie kelnerka przynosi zamówione dania – cieplutkie frytki i kiełbaski – dokładnie w tej chwili wpada reporter z kamerą i przeprasza za spóźnienie. Głodny artysta nawet nie spróbował jednego frytka, odkłada sztućce które właśnie wziął do rąk i z uśmiechem na twarzy mówi:
– Nic nie szkodzi, zjem jak skończymy. – I po minucie zaczynają nagranie kilkanaście metrów dalej.
Pal licho profesjonalizm i świadomość, że to co zaraz nagrają, dziś lub jutro zostanie wyemitowane i obejrzy je powiedzmy milion ludzi. Był głodny, ale było coś ważniejszego od głodu. Niejeden na jego miejscu warknąłby po chamsku. Albo grzecznie powiedziałby spóźnionemu, zziajanemu i spoconemu reporterowi, żeby poczekał 10 minut. On pokazał wielką klasę. I za to go cenę, niezależnie od tego co tworzy i jaki jest na scenie.
Legitymacja PDH na talerzu. Głód kontra uśmiech
Także dlatego wspominam powyższą historię, bo były podobne sytuacje. Festiwal kabaretowy, kulisy, stołówka. Dwie gwiazdy kabaretu (duet), też głodne. I ja, który wpadłem na chwilę, podchodzę z dwiema legitymacjami Partii Dobrego Humoru. Jeden artysta z uśmiechem i radością legitymacje przyjmuje, drugi z grymasem odmawia, bo czeka na drugie danie. Czy tylko ten drugi był głodny?
I jeszcze podobna okazja cateringowa. Inna znana impreza rozrywkowa z gwiazdami (głównie filmu), kulisy, stołówka. I gwiazda filmu, do której wcześniej nie mogłem się dopchać (a też byłem gościem imprezy). Niezręczny moment, bo właśnie podają mu obiad, ale to pierwsza od dwóch dni szansa, aby wręczyć legitymację Partii Dobrego Humoru. Króciutka chwila, legitymacja, zdjęcie z legitymacją. Najsmutniejsza mina w kolekcji zdjęć z tego dnia, z gwiazdami trzymającymi legitymacje. Był głody, mógł zachować się niezbyt mile, bo zagajam akurat w tej chwili, ale zachował się jak człowiek i jak gwiazda.
Gdy managerka staje się murem
Dla kontrastu, całkiem inna impreza kabaretowa i inne zachowanie. Ja – juror przeglądu kabaretowego, obok stoi główny organizator z moim aparatem, gotowym do zrobienia zdjęć. Przy stoliku dwie gwiazdy kabaretu znane z TV. Przyciszonym głosem rozmawiają z zapałem o finansach, gdzie lepiej płacą. Wyczekuję na najlepszą chwilę, wreszcie siedzącego obok kabareciarza grzecznie kilku zdaniami zagaduję i wręczam legitymację PDH, z wypisanym imieniem i nazwiskiem. Przygląda się uważnie, po czym oddaje, mówiąc:
– To ja się zastanowię.
Inna sytuacja. E-mail od managerki gwiazdy kabaretu (tej samej, która siedziała obok kabareciarza opisanego kilka zdań wyżej). Bo znalazła się na oficjalnej liście członków Partii Dobrego Humoru, na www, obok innych artystów sceny kabaretowej którzy dostali legitymacje PDH.
Managerka ostatnio bombardowała mnie marketingowo-reklamowymi informacjami o kabarecie, a ja (gratisowo!) umieszczałem je na portalu. Stanowczo żąda, aby usunąć nazwisko gwiazdy z listy, bo gwiazda sobie tego nie życzy. Spełniłem życzenie, nie protestowałem, choć do dziś mam wątpliwości.
Zakładając, że to nie był pomysł managerki, dlaczego gwiazda nie napisała osobiście: „Szczepan, nie rób jaj. Usuń moje zdjęcie z www”. Nie, jedna z najczęściej do dziś pojawiających się w TV gwiazd kabaretu, nie miała czasu załatwić sprawy osobiście, bo a nuż spytałbym: „O co chodzi?”.
Dodatkowe informacje
Czym jest Partia Dobrego Humoru?
Partia Dobrego Humoru (Good Humor Party) to międzynarodowa, apolityczna organizacja założona przez Szczepana Sadurskiego w 2001 roku. Jej celem jest promowanie optymizmu, uśmiechu i dystansu do samego siebie. Zamiast walki o władzę, Partia walczy o lepszy nastrój, jednocząc tysiące osób które chcą, aby świat był bardziej szczęśliwy i uśmiechnięty.
Komu wręczane są legitymacje PDH?
Legitymacje otrzymują osoby, które udowodniły, że mają poczucie humoru i potrafią dzielić się radością z innymi. Wśród posiadaczy są satyrycy, artyści, aktorzy, muzycy. Jednak członkostwo nie jest zarezerwowane tylko dla elity – legitymację może otrzymać każdy, kto ceni uśmiech wyżej niż narzekanie.
Czy legitymacje wręcza tylko Szczepan Sadurski?
Choć Szczepan Sadurski osobiście wręczył setki tysiące legitymacji, prawo do ich wręczania mają również i ambasadorzy i przedstawiciele organizacji w Polsce i innych krajach. To najweselsza struktura międzynarodowa na świecie.
A może Sadurski to wszystko zmyślił?
Niby po co? Publikacje prasowe, tysiące zdjęć, dokumenty oraz wspomnienia – to dowody na opisywane przez niego wspomnienia związane z 25-letnią obecnie historią działalności PDH. Anegdoty opisane powyżej są wynikiem spotkań które miały miejsce w kulisach festiwali, gdzie życie pisze scenariusze ciekawsze niż jakikolwiek scenarzysta.
Anegdoty o kabaretach: (c) Kabarety . Sadurski.com
Na ilustracji: twarze osób nie mają nic wspólnego z osobami opisanymi w tekście
Fragment książki, jaką obecnie pisze Szczepan Sadurski. Obecnie na jego temat powstaje film dokumentalny.
Zobacz też:
> Jak Kwaśniewski poznał najmłodszego karykaturzystę
> Sadurski i Chaplin? Kulisy międzynarodowego projektu


