Któż nie zna legendy polskiej satyry, Jana Pietrzaka? Gdyby wcześniej ktoś powiedział, że Pietrzak odwiedzi mnie osobiście, przy kawie oraz serniku będzie proponował współpracę i że będzie mi rezerwował miejsce w pierwszym rzędzie na występie w Warszawie, uznałbym to jako dobry żart. A jednak… Przeczytaj anegdoty z moich spotkaniach z Janem Pietrzakiem
Legenda kabaretu i satyry
Nie lubię chwalić się tym, że kogoś poznałem albo znam. To moja prywatna sprawa. Teraz każde kłamstwo czy plotka potrafią być podchwycone przez media, a każdy influencer może powiedzieć cokolwiek, aby znaleźć się w centrum uwagi. Ale w sumie, dlaczego miałbym zawsze ukrywać to, że znam się z Pietrzakiem? Bo to teraz ekstremalnie prawicowy, wojowniczy satyryk, który zniechęcił do siebie i swoich wcześniejszych dokonań minimum pół Polski? To zapomnijmy o tym co jest teraz, a przypomnijmy sobie okres, gdy był bożyszczem 99% Polaków i śpiewał „Żeby Polska była Polską”. Tego nikt mu nie odbierze i takiego chcę go zapamiętać.

Jan Pietrzak w świecie Sadurski.com
Gdy zatelefonował, nie był już na topie, ale wciąż robił kabaret Egida, w którym występowały gwiazdy znane z TV. Przeczytał moją recenzję na temat jego działalności którą napisałem na Sadurski.com i bardzo mu się spodobała. Wiedział, że jako satyrycy jesteśmy pokrewnymi duszami, a przede wszystkim wiedział, że mój portal Sadurski.com, to satyryczno-informacyjna potęga.
Statystyki były wtedy imponujące – miałem ćwierć miliona odwiedzających miesięcznie. Pietrzak dostrzegł ten potencjał tym bardziej, że chciał dotrzeć do odbiorców i sprzedać jak najwięcej biletów na przedstawienia. A tzw. tradycyjne media wówczas go nie rozpieszczały. Znał moje rysunkowe dokonania ze Szpilek i innych gazet, wiedział ze jestem karykaturzystą, ale też wiedział, że dobrze radzę sobie w Internecie. Dostrzegł we mnie sprzymierzeńca, który może mu pomóc.
Wtedy cokolwiek wrzuciłem na Sadurski.com – szybko trafiało na szczyty wyników Google. Jak zrobiłem nieduży serwis z filmami (tak naprawdę linki do filmów na YouTube) i dobrze go opisałem – statystyki wystrzeliły niebotycznie. Szybko odkryłem tajemnicę: fraza „filmy erotyczne” na 1 miejscu Google pokazywała Sadurski.com.
A jak w 2011 r. zmarł Maciej Zembaty (nawet się nie znaliśmy), to jakaś telewizja, chyba TVP, chciała żebym go wspominał przed kamerą. Bo moja podstrona z Zembatym, była wtedy na 1 pozycji w Google.

Ja, Pietrzak i nasza słodka tajemnica
Nie wiem jak teraz, ale wtedy Internet był dla Pietrzaka (i wielu innych ludzi) jak czarna magia. Ale dostrzegł medialną korzyść bycia w Internecie, a ja mogłem mu pomóc. Zaprosiłem go do siebie na Ochotę, przyjechał samochodem, siedzieliśmy przy małym, szklanym stoliku na parterze, popijając kawę. Moja żona poczęstowała go pysznym, domowym sernikiem.
– Panie Szczepanie, tylko niech pan nie mówi mojej żonie, że jadłem u pana coś słodkiego!
Wkrótce w ramach Sadurski.com było gotowych kilka podstron o Janie Pietrzaku, kabarecie Egida i występujących w nim aktualnie gwiazdach.

Gwiazdozbiór w Teatrze Polskim i dwa prezenty
16 kwietnia 2007 w Teatrze Polskim w Warszawie odbył się koncert z okazji 40. rocznicy „Pod Egidą”. Występowali Fronczewski, Gajos, Pszoniak, Geppert, Wolski, Daniec, Piasecki, Dałkowska, Zawadzka, Sienkiewicz. Po występie trudno było się do niego przecisnąć, ale się udało.
Jan Pietrzak dostał masę bukietów kwiatów, lecz ja przygotowałem dla niego dwa oryginalne prezenty. Certyfikat Partii Dobrego Humoru – nadający mu tytuł Pierwszego Gentelmana Dobrego Humoru. Drugim prezentem była wykonana przeze mnie karykatura Pietrzaka. Nie wiem który prezent był dla niego cenniejszy, lecz po jakimś czasie widziałem w TV program kręcony w jego domu – moja karykatura wisiała na ścianie.
Co ciekawe, karykaturę wykonałem ze zdjęć, na potrzeby publikacji w jednym z polonijnych czasopism wydawanych wtedy w Anglii. Ukazał się tam krótki wywiad, przeprowadzony przeze mnie z Pietrzakiem, którego zilustrowała właśnie ta karykatura.

Satyryczne teksty Jana Pietrzaka
Jednak zanim zadzwonił i zjedliśmy wspomniany wyżej sernik, drukowałem satyryczne teksty Pietrzaka w wydawanym przeze mnie ogólnopolskim piśmie satyrycznym Twój Dobry Humor i na portalu Sadurski.com. Przy jakiejś okazji poznaliśmy się i spytałem czy zgodzi się na publikację swoich tekstów. Nie prosiłem go o premierowe teksty. Co najmniej 4 jego teksty (podpisane: Jan Pietrzak, wraz z jego małym zdjęciem obok, ukazały się w TDH 5/2003, 1/2004, 2/2004 i 4/2004) oraz na portalu. Co tu dużo mówić, to było najgorętsze obok Skiby nazwisko autora tekstów, jakie cyklicznie drukowałem. I byłem z tego powodu dumny oraz wdzięczny Pietrzakowi, bo niektórzy z lekceważeniem podchodzili do pism satyrycznych, nie mających wśród autorów znanych nazwisk.

Gdy grdyka skacze z zazdrości. Show Pietrzaka po spektaklu
Niedługo po tym, jak napisałem informację i recenzję na Sadurski.com, zadzwonił:
– Panie Szczepanie, chciałbym pana serdecznie zaprosić na mój nowy spektakl! Rezerwuję miejsce w pierwszym rzędzie, żeby pan miał najlepsze miejsce do fotografowania.
Jak powiedział – tak było, czekało na mnie miejsce w pierwszym rzędzie w Domu na Smolnej (ul. Smolna 9). Przybyłem kwadrans przed rozpoczęciem. Występu zupełnie nie pamiętam, za to pamiętam długą kolejkę do szatniarza po ubrania, bo była wtedy zima.
Byłem jednym z pierwszych, więc odebrałem płaszcz od szatniarza i stanąłem 10 metrów dalej. W kolejce dostrzegłem Marka Wojciecha Chmurzyńskiego, dyrektora Muzeum Karykatury. Nie wiem dlaczego, ale nigdy mnie nie lubił, a jak podawał mi rękę na przywitanie (szczególnie pamiętam wernisaż wystawy amerykańskiego rysownika Petera Steinera w Warszawie), akurat w tym momencie z nieukrywaną niechęcią odwracał ode mnie głowę jak najdalej.
No więc zauważyłem Chmurzyńskiego w kolejce do szatni, odwrócił głowę żebym go nie rozpoznał i wtedy wszedł Jan Pietrzak. Natychmiast mnie zauważył i swym silnym, charakterystycznym barytonem zapytał tak, żeby wszyscy słyszeli:
– Panie Szczepanie, i jak się podobało?!
Zanim opowiedziałem, spojrzałem na Chmurzyńskiego. Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby komuś tak grdyka skakała ze wściekłości. A może mi się tylko wydawało i to nie była grdyka, ale na 100% to był Chmurzyński. U innych w takiej chwili może wzbudziłbym szacunek, ale nie u niego. Od tej pory Chmura (tak go nazywano) chyba jeszcze bardziej mnie znienawidził. Bo jego Pietrzak o zdanie nie zapytał, tylko mnie. Może nawet nie wiedział, kim jest ten facet stojący w kolejce do szatniarza.

Jak nie narysowałem karykatury Sakiewicza
Potem widzieliśmy się jeszcze dwa razy. W Pałacu Kultury i Nauki były targi, na których u jednego z wystawców rysowałem karykatury na żywo. Pietrzak był z Tomaszem Sakiewiczem (Gazeta Polska). Przedstawił nas, kilka zdań zamieniliśmy, nawet proponowałem Sakiewiczowi że zrobię mu karykaturę, ale obaj się spieszyli. A raz, to nawet spotkaliśmy się w kościele, na Sadybie. Ja byłem chrzestnym, a Pietrzak miał wtedy (a może się mylę?) chrzest swojego syna. Bo satyrycy spotykają się w różnych ciekawych okolicznościach.
Mówcie o Pietrzaku złe rzeczy, mnie też nie podobają się jego prawicowe dokonania i warczenie na Tuska. Ale nawet gdyby mi zaproponował, żebyśmy mówili sobie po imieniu, byłoby mi dziwnie mówić mu: Janek. Czuję respekt do tego co robił, kim był i niech już tak zostanie. Nie zapomnę genialnie komicznej roli radiowca z Chicago w „Kochaj albo rzuć” (to moja ulubiona komedia nr 1) i wzruszenia, gdy w najbardziej mrocznych czasach śpiewał „Żeby Polska była Polską”. Zawsze mówił do mnie „Panie Szczepanie”, a ja do niego „Panie Janie” i niech tak już zostanie.
FAQ – to warto wiedzieć
1. Czy Jan Pietrzak i Szczepan Sadurski współpracowali ze sobą?
Jan Pietrzak docenił potencjał portalu Sadurski.com w okresie jego największej świetności (ok. 250 tys. wizyt miesięcznie). Satyrycy spotykali się prywatnie, m.in. w domu Sadurskiego, omawiając promocję występów Kabaretu pod Egidą w Internecie.
2. Jakie gwiazdy występowały w Kabarecie pod Egidą podczas jego 40-lecia?
Podczas jubileuszu w 2007 roku na scenie Teatru Polskiego wystąpiła śmietanka polskiego aktorstwa i estrady, m.in. Piotr Fronczewski, Janusz Gajos, Wojciech Pszoniak, Edyta Geppert, Marcin Daniec.
3. Na czym polegał sukces portalu Sadurski.com w tamtym okresie?
Portal Szczepana Sadurskiego był wtedy satyryczno-informacyjną potęgą, która dominowała w wynikach wyszukiwania Google. Dzięki wysokim pozycjom na popularne frazy, Sadurski.com stał się kluczowym medium dla artystów chcących dotrzeć do szerokiej publiczności z pominięciem tradycyjnych mediów.
Jan Pietrzak: (c) Szczepan Sadurski / Satyra . Sadurski.com
Zobacz też:
> Jak nie poznałem Majki Jeżowskiej
> Jak nie zostałem rysownikiem Wyborczej


