Rok po katastrofie smoleńskiej pojawił się pomysł, który dla wielu mógł wydawać się szokujący. Informacja o planowanej wystawie rysunków satyrycznych w Smoleńsku wywołała duże zainteresowanie i falę komentarzy. Portale informacyjne szybko podchwyciły temat, sugerując prowokację i kontrowersje związane z miejscem narodowej tragedii. Po latach autor tej akcji ujawnia kulisy medialnej burzy i wyjaśnia, jak naprawdę wyglądała sprawa.
Katastrofa smoleńska i narodowa trauma
10 kwietnia 2010 roku o godzinie 8:41 tuż przy lotnisku w Smoleńsku, rozbił się samolot Tu-154. Zginęło 96 osób, w tym prezydent RP Lech Kaczyński. Szok, niedowierzanie, narodowa trauma. Przez pierwsze dni, tygodnie, nawet miesiące wszystkie informacje medialne dotyczyły katastrofy.
Wtedy chyba wszystkim Polakom Smoleńsk kojarzył się zdecydowanie negatywnie. Do tego stopnia, że prawdopodobnie nie mieli świadomości, że jest to ponad 300-tysięczne miasto, w którym każdy żyje swoim życiem i dla którego na katastrofie polskiego samolotu (nawet jeśli lotnisko wojskowe Smoleńsk-Siewiernyj, gdzie była katastrofa, jest ledwie 4 km od centrum) nie kończy się świat.
Rok po katastrofie, wpadłem na niemal szatański pomysł: wystawa humoru w Smoleńsku. To musiało się skończyć skandalem!

10-lecie Partii Dobrego Humoru
Nadchodziła 10. rocznica Partii Dobrego Humoru. Kolegom, rysownikom ze świata, wrzuciłem temat: rysujemy śmieszne rysunki związane z organizacją. Rysunki trafiają pocztą elektroniczną do mnie, tworzę zestaw mniej więcej 100 rysunków i robimy cykl wystaw.
Rysunkowy plon może nie był imponujący, ale zdecydowanie zadowalający – zarówno jeśli chodzi o pomysły, wykonanie rysunków, liczbę prac i autorów. Prace przesłali rysownicy – członkowie Partii Dobrego Humoru z wielu krajów, w tym z Brazylii, Chin, Słowacji, Rosji i oczywiście z Polski.
Wtedy chyba odbyło się już kilka wystaw w Polsce i były planowane kolejne. Był też plan ekspansji wystawy do państw, których mieszkają współautorzy wystawy. Mieli włączyć się w sprawy organizacyjne w swoich miastach. Cel: promocja organizacji oraz twórczości satyrycznej.

Informacja, która wywołała medialną burzę
Informacja o planach wystawowych organizacji, o której mało kto wciąż słyszał, przeszłaby w Polsce bez echa. Gdyby nie to, że pojawiła się w rok po katastrofie w Smoleńsku, pomysł powstał w Polsce oraz dotyczył wystawy humoru w Smoleńsku.
Zaledwie 4-zdaniowa informacja ukazała się w Sadurski.com, w kategorii Partia Dobrego Humoru, 19 kwietnia 2011 (jej treść znajdziesz na dole). I nieprzypadkowo jako ilustracyjny rysunek wybrałem lecący samolot pasażerski, z siedzącym na nim ptakiem ze złamanym skrzydłem.
Informacja zszokowała Polskę. Nie dlatego, że wymyślił ją satyryk Szczepan Sadurski i ogłosił oficjalnie na Sadurski.com. Dlatego że największe polskie portale zaczęły się prześcigiwać w podawaniu informacji czytelnikom. Może dlatego, że sprawa najprawdopodobniej zbulwersuje Polaków, a może dlatego, że będzie duża klikalność, zwiększona liczba odwiedzin i komentarzy.
Reakcje Onetu i Faktu i innych
Choć obecnie minęło od tego czasu 16 lat, informacje wciąż znajdują się online na co najmniej dwóch znanych domenach: Onet.pl i Fakt.pl (choć były też na wielu innych). Ich tytuły:
Dowcipy w Smoleńsku. Polski satyryk stroi sobie żarty (Fakt.pl, 19 kwietnia 2011, 14:54).
Smoleńsk na wesoło. „Oni też chcą się śmiać” (Onet.pl, 19 kwietnia 2011, 18:46).
Przed publikacją z Faktu nawet ktoś do mnie zatelefonował. Na pewno nieprzypadkowo nazwę i nazwisko podał błyskawicznie i niewyraźnie i od razu zadał pytanie, żebym był zaskoczony. Zadaniem było potwierdzenie faktu – czy faktycznie jest plan wystawy w Smoleńsku. Zanim pomyślałem kto to taki do mnie dzwoni, już było po rozmowie.


Czy wystawa w Smoleńsku miała się naprawdę odbyć?
Kilka zdań na Sadurski.com wywołało wielkie zainteresowanie mediów. Pierwsza rocznica katastrofy smoleńskiej (niektórzy nadal twierdzą, że to był zamach) w Smoleńsku, prześmiewcza wystawa w mieście gdzie doszło do tragedii, idea polska, a może nawet będą rysunki o katastrofie 2010? Medialnie zadziałało, choć trwało krótko, a ja nie eskalowałem sprawy, podając kolejne informacje.
A teraz najważniejsze. Czy były wtedy w planach pomysły, aby wystawę pokazać poza Polską? Tak, jednak z braku czasu odpuściłem. Czy faktycznie był plan pokazania wystawy w Smoleńsku? Nie, chociaż wśród autorów wystawy było bodaj trzech rysowników z Rosji. Przy sprzyjających okolicznościach mogliby zorganizować wystawę w Smoleńsku. Czy na którejś z wystaw był jakiś rysunek na temat katastrofy smoleńskiej 2010? Nie.
Prowokacja, która przyniosła rozgłos
Prowokacja miała spore zasięgi i trochę nowych ludzi dowiedziało się o Partii Dobrego Humoru i jej 10-leciu. O to chodziło w moich czterech zdaniach na Sadurski.com.
Treść newsa: Wystawa PDH w Smoleńsku, 2011-04-19
Wystawa rysunków satyrycznych, członków Partii Dobrego Humoru, zostanie pokazana w Smoleńsku.
Miło nam poinformować, że wśród szeregu planowanych w tym roku wystaw członków Partii Dobrego Humoru, która w tym roku obchodzi swoje 10-lecie, jest Smoleńsk. Rosyjskie miasto jest jak każde inne, a jego mieszkańcy też pragną rozrywki i chcą się śmiać z wesołych rysunków. Nasi rosyjscy przyjaciele (wśród członków PDH są też rysownicy rosyjscy) postanowili pomóc nam i zorganizować taką wystawę. Zatem oprócz szeregu ekspozycji planowanych w tym roku w Polsce, do kalendarza wpisujemy także Smoleńsk. Wkrótce więcej informacji.
Ilustracja: rysunek nadesłany z Chin, autor: Ba Bilig
Poniżej: film z wybranymi rysunkami, nadesłanymi na wystawy PDH
Katastrofa smoleńska 2010: (c) Szczepan Sadurski / Satyra . Sadurski.com
Zobacz też:
> Katastrofa smoleńska i skandale prasowe po publikacji karykatur: NIE, Fakty i Mity, Gazet van Antwerpen (Belgia)
> Dlaczego po katastrofie przeprosiłem publicznie za karykatury Kaczyńskiego
> Poranek z katastrofą smoleńską – nieznane wspomnienia


