Są parlamenty, są debaty, są poważne przemówienia. I są momenty, kiedy polityka przypomina bardziej kabaret niż poważną instytucję państwa. Od szczekania w polskim Sejmie, przez gaśnicę i wibrator, aż po nazistowski gest w Parlamencie Europejskim – oto zachowania polityków, o których długo nie dało się zapomnieć.
Polityka czasem zamienia się w przedstawienie
Politycy mają przemawiać, głosować, negocjować i podejmować decyzje. Zdarza się jednak, że zamiast argumentów wybierają… show.
Historia zna już niejeden przypadek, gdy polityk zrobił coś tak zaskakującego, że wydarzenie natychmiast przestało być tylko epizodem z posiedzenia. Nagrania trafiały do telewizji, zdjęcia obiegały świat, a internet dostawał materiał na tygodnie żartów. Niektóre z tych historii są groteskowe. Inne – skandaliczne. Jeszcze inne trudno w ogóle wymyślić, gdyby nie wydarzyły się naprawdę.
1. Posłanka PiS szczekała w Sejmie
Ten przypadek jest zdecydowanie świeżym kandydatem do politycznego archiwum osobliwości. We wrześniu 2026 roku podczas wystąpienia Władysława Kosiniaka-Kamysza z ław PiS zaczęły dochodzić odgłosy przypominające szczekanie. Jedną z osób, które miały w tym uczestniczyć, była posłanka Dominika Chorosińska. Sama później odniosła się do sprawy w mediach społecznościowych, tłumacząc swoje zachowanie politycznym przekazem.
Trudno o bardziej dosłowną wersję powiedzenia, że politycy „szczekają” na siebie podczas debaty. Tym razem najwyraźniej ktoś postanowił potraktować tę metaforę bardzo poważnie.
2. Korwin-Mikke i „jeden naród, jeden bilet”
Janusz Korwin-Mikke od lat należy do polityków, którzy potrafią wywołać zamieszanie jednym gestem. W lipcu 2015 roku w Parlamencie Europejskim przebił jednak kolejną granicę.
Podczas debaty dotyczącej ujednolicenia biletów transportowych w Unii Europejskiej wstał, wypowiedział słowa „ein Reich, ein Volk, ein Ticket”, a następnie wykonał gest kojarzony z nazistowskim pozdrowieniem.
Powód? Protest przeciwko unifikacji europejskich przepisów. Efekt? Międzynarodowy skandal, a później kara. Parlament Europejski zawiesił go na 10 dni w działalności parlamentarnej i nałożył grzywnę w wysokości 3060 euro.
3. Palikot przyniósł pistolet i wibrator
Janusz Palikot najwyraźniej uznał kiedyś, że zwykła konferencja prasowa to zdecydowanie za mało. W 2007 roku podczas konferencji dotyczącej sprawy policji pojawił się z… pistoletem i silikonowym wibratorem. Przedmioty miały symbolizować – w jego zamyśle – problemy związane z prawem i wymiarem sprawiedliwości.
Była to klasyczna polityka Palikota: zamiast nudnego komunikatu – rekwizyt, zamiast spokojnej konferencji – spektakl. Dziennikarze i fotoreporterzy oczywiście nie mogli tego zignorować. I właśnie o to chodziło.
4. Gaśnica w Sejmie
12 grudnia 2023 roku Grzegorz Braun chwycił gaśnicę i skierował ją na zapalone w Sejmie świece chanukowe. Powstała chmura proszku, interweniowała ochrona, a wydarzenie natychmiast obiegło media w Polsce i za granicą. Braun został wykluczony z posiedzenia.
To nie był już polityczny happening z rekwizytem. Była realna interwencja gaśnicą podczas uroczystości religijnej. Po wszystkim Braun mówił o „satanistycznym kulcie” i twierdził, że przywraca normalność.
5. Żyrinowski urządził bitwę na sok
W rosyjskiej polityce również nie brakowało scen rodem z reality show. W 1995 roku podczas telewizyjnej debaty Władimir Żyrinowski starł się słownie z Borysem Niemcowem. Dyskusja szybko wymknęła się spod kontroli. Żyrinowski chlusnął w przeciwnika sokiem, a Niemcow odpowiedział tym samym.
W ciągu kilku sekund poważna debata polityczna zmieniła się w coś, co bardziej przypominało pojedynek przy stole podczas rodzinnego obiadu. Tyle że zamiast rodzinnej sprzeczki mieliśmy kamery, miliony widzów i dwóch rosyjskich polityków.
6. Chruszczow i but, który stał się legendą ONZ
Rok 1960. Zimna wojna. Zgromadzenie Ogólne ONZ. I Nikita Chruszczow, który postanowił zaprotestować w sposób zdecydowanie bardziej teatralny niż większość dyplomatów.
Podczas ostrej wymiany zdań z przedstawicielem Filipin Chruszczow zdjął but, uniósł go i uderzał w swój pulpit. Tak opisywały wydarzenie ówczesne relacje. Dokumenty amerykańskiego Departamentu Stanu również odnotowują, że radziecki przywódca zdjął but i wymachiwał nim podczas wystąpienia filipińskiego delegata.
Jest jednak haczyk: sama Organizacja Narodów Zjednoczonych podkreśla, że historia „walenia butem” jest częściowo legendą i nie wszystkie szczegóły można jednoznacznie potwierdzić. Jedno jest pewne: but Chruszczowa przeszedł do historii dyplomacji.
7. Eurodeputowany uciekający po rynnie
József Szájer był jednym z ważnych polityków węgierskiego Fideszu. W 2020 roku jego kariera zakończyła się w wyjątkowo spektakularnych okolicznościach.
Belgijska policja przerwała nielegalne przyjęcie w Brukseli z udziałem osób łamiących obowiązujące wówczas restrykcje pandemiczne. Szájer przyznał później, że był uczestnikiem imprezy i podał się do dymisji. Według informacji belgijskich śledczych próbował uciec z budynku po rynnie, a w jego plecaku znaleziono narkotyki.
Historia była tak absurdalna, że rynna stała się bohaterem politycznych memów. Węgierski polityk, który wcześniej popierał konserwatywną linię swojej partii, nagle znalazł się na pierwszych stronach gazet nie z powodu ustawy czy przemówienia, ale sposobu opuszczania imprezy.
8. Michał Kamiński i zdjęcia, których lepiej nie oglądać publicznie
Nie każdy polityczny skandal wymaga gaśnicy, buta czy nazistowskiego gestu. Czasami wystarczy… tablet. Michał Kamiński został w 2010 roku przyłapany w Parlamencie Europejskim na przeglądaniu zdjęć kobiet w bieliźnie. Zdjęcia szybko stały się pożywką dla mediów i komentarzy.
W epoce smartfonów i mediów społecznościowych politycy nauczyli się już, że niemal każdy ekran może zostać sfotografowany. Wtedy jednak taka sytuacja nadal była politycznym odpowiednikiem przyłapania ucznia na ściąganiu – tyle że zamiast nauczyciela patrzyły setki dziennikarzy.
Skandale polityczne: (c) Polityka . Sadurski.com / CH
Zobacz też:
> Dlaczego satyryk przepraszał polskiego prezydenta
> Taka była cenzura w PRL-u


