To wyglądało jak jedno z setek zleceń. E-mail z pytaniem o możliwość wykonania karykatury ze zdjęć, wycena, zgromadzenie materiału fotograficznego. Ale klient był wyjątkowy: Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, choć tak naprawdę nie było to oficjalne zlecenie, lecz prywatne. Okazją były urodziny albo odejście z pracy jednego z ważnych urzędników, a na obrazku mieli być czołowi pracownicy BBN, wraz z generałem Stanisławem Koziejem.
Z aparatem fotograficznym w BBN
Gdy uzgodniliśmy szczegóły, jak zwykle zapytałem o zdjęcia osób, których podobizny mają być na obrazku. To przecież szalenie ważne: aktualne, wyraźne zdjęcia twarzy. Z tym czasami bywają problemy, ale można z nich wybrnąć.
Uzgodniliśmy termin i miejsce spotkania: 26 czerwca 2015, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, zlokalizowane na tyłach Pałacu Prezydenckiego. Priorytetem było to, aby tego dnia były tu osoby, które mam uwiecznić na moim obrazku. Przybyłem z aparatem fotograficznym i wszystko odbyło się z procedurami bezpieczeństwa. Wiadomo, należy sprawdzić tożsamość osoby odwiedzającej i to, czy nie ma ze sobą niebezpiecznych przedmiotów.
Na szczęście wszyscy byli, a ja nie czułem się jak petent czy intruz, lecz mile widziany gość. Były krótkie, sympatyczne rozmowy (w tym z generałem Koziejem), ale najważniejsze było zrobienie zdjęć osób. Bo ja, w przeciwieństwie do wielu osób, dobrze wiem, jakie ujęcia twarzy są najlepsze do karykatury.
Przy takich zleceniach ważna jest wiarygodność. Powiedzmy sobie szczerze, do BBN nie zaprasza się każdego. A ja miałem atut: byłem znany ze „Szpilek” i z ogólnopolskiej prasy. Moją przepustką do świata BBN-u było nazwisko Sadurski.

„Może nawet pozna pan prezydenta”
Gdy już zrobiłem komplet zdjęć, dostałem niecodzienną propozycję:
– Ma pan chwilę czasu? Był pan kiedyś w Pałacu Prezydenckim? Zapraszam, to niedaleko stąd, może nawet pozna pan prezydenta.
Szok! Kto nie chciałby skorzystać z takiej okazji? Miałem aparat foto, z biura BBN do pałacu, przez ogród, jest rzut beretem.
Mój przewodnik najpierw zajrzał do najważniejszego gabinetu i po chwili z niego wyszedł, mówiąc:
– Oj, szkoda, prezydenta Komorowskiego akurat nie ma. Ale jest tu wiele ciekawych miejsc, do których nie każdy ma dostęp. Zapraszam.


Okrągły stół. Szczepan Sadurski w miejscu Lecha Wałęsy
W Pałacu Prezydenckim zrobiłem serię zdjęć: fortepian, na którym grał Ignacy Jan Paderewski (usiadłem przy nim do zdjęcia niczym pianista, choć grać nie umiem), słynna Sala Kolumnowa, okrągły Stół (ten, przy którym w 1989 roku obradowali przedstawiciele władzy i opozycji).
Do zdjęcia, na którym zostałem uwieczniony, wybrałem nieprzypadkowe miejsce przy okrągłym stole. Siadłem tu, gdzie siedział Lech Wałęsa. Poznałem po karteczce, na której był napis: „Lech Wałęsa – elektryk, od 1980 r. lider NSZZ „Solidarność”, laureat Nagrody Nobla (1983 r.), twórca Komitetu Obywatelskiego przy przewodniczącym „Solidarności”.

W tym momencie wróciło wiele wspomnień związanych z Wałęsą. Rysowałem go wiele razy w stanie wojennym (kilka z tych rysunków każdy może zobaczyć odwiedzając Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku). W 1991 r. wysłałem moje rysunki z Wałęsą do książki „Przez płot”, za co podziękował mi dr Andrzej Drzycimski. Po wydaniu „Dobrego Humoru” z dowcipami politycznymi, z „moim” Wałęsą na okładce, napisałem list do prezydenta i odpowiedział na niego Mieczysław Wachowski.
Dodam, że Pałac Prezydencki i kolejnego prezydenta – Andrzeja Dudę, kilka lat później wiele razy uwieczniałem, tworząc rysunki dla dziennika Trybuna. Ale to była już inna epoka i inny pałac… A prezydenta Komorowskiego z małżonką spotkałem na jednym z wernisaży w Warszawie, w 2016 roku.

Finał nietypowego zlecenia
Karykaturę przywiozłem osobiście kilka tygodni później. Zdjęcia oczywiście się przydały i wkrótce je skasowałem z dysku. Powstała karykatura z kilkoma ważnymi postaciami ówczesnego BBN-u i oczywiście spodobała się, a niedługo potem została wręczona.
Mógłbym oczywiście pokazać tu skan karykatury, ale to było zlecenie prywatne i staram się takimi nie chwalić, bo wiarygodność i zaufanie są najważniejsze. A zdjęcia ilustrujące ten tekst? Hm, nie zawierają strategicznie ważnych obiektów i tajemnic państwowych.
Pałac Prezydencki: (c) Szczepan Sadurski / Karykaturzysta . Sadurski.com
Zobacz też:
> Naczelny, minister, prezydent. Jak Kwaśniewski poznał najmłodszego karykaturzystę
> Skandal z rysunkiem Sadurskiego. Co mówiły VIP-y PRL-u?


