10 000 bitcoinów za dwie pizze, 5000 BTC kupionych za 27 dolarów i 8000 bitcoinów, których zrozpaczony właściciel szukał na wysypisku śmieci. Początki Bitcoina pełne są historii, które z dzisiejszej perspektywy brzmią jak ponury żart. Problem w tym, że wtedy nikt nie wiedział, ile naprawdę będzie warte to, co trzyma na komputerze. Bitcoiny – poznaj najbardziej niesamowite historie kryptowaluty.
Gdyby ktoś w 2010 roku powiedział, że kilka lat później za jednego bitcoina będzie można kupić samochód, chyba wszyscy uznałaby to za fantazję. Bitcoin był wtedy projektem znanym głównie niewielkiej grupie entuzjastów kryptografii i informatyki. Nie miał banku centralnego, reklamy w telewizji ani poważnych inwestorów z Wall Street. Był cyfrową walutą, której można było używać w internecie, ale trudno było sobie wyobrazić, że kiedyś będzie wyceniana w dziesiątkach tysięcy dolarów.
Właśnie dlatego pierwsze lata Bitcoina dostarczyły tak niezwykłych historii. Ludzie kupowali tysiące monet za kwoty, które dzisiaj wydają się śmieszne, płacili nimi za jedzenie, wymieniali je na drobiazgi albo przechowywali na komputerach, które później wyrzucali. W tamtym czasie nie byli jednak lekkomyślni. Podejmowali decyzje w świecie, w którym Bitcoin mógł równie dobrze stać się przyszłością pieniądza, jak i zniknąć po kilku latach bez śladu.
10 tys. bitcoinów za dwie pizze
Jedna historia stała się symbolem całej epoki. 22 maja 2010 roku programista Laszlo Hanyecz zaproponował na forum Bitcointalk, że zapłaci 10 000 bitcoinów za dwie pizze. Nie chodziło o żart. Hanyecz chciał po prostu sprawdzić, czy Bitcoin może służyć do kupowania czegoś w realnym świecie, a nie tylko do przesyłania cyfrowych monet między komputerami.
Oferta została przyjęta przez Jeremy’ego Sturdivanta, który kupił dwie pizze za około 25 dolarów i otrzymał w zamian 10 000 BTC. Wartość transakcji wynosiła wówczas mniej więcej 41 dolarów, zależnie od przyjętego kursu. Dzisiaj wydarzenie to znane jest jako Bitcoin Pizza Day i co roku przypomina społeczności kryptowalutowej, jak niewiarygodnie zmieniła się wartość tej waluty.
Najłatwiej oczywiście spojrzeć na tę historię przez pryzmat dzisiejszych cen i powiedzieć, że ktoś „zapłacił miliard dolarów za pizzę”. Przy kursie Bitcoina w okolicach 110 tysięcy dolarów za monetę, 10 000 BTC rzeczywiście przekraczałoby wartość 1,1 miliarda dolarów. To jednak współczesna wycena, a nie cena, którą Hanyecz faktycznie zapłacił. W 2010 roku te 10 000 bitcoinów było warte około 41 dolarów i nikt nie mógł wiedzieć, że piętnaście lat później ta sama liczba będzie oznaczała majątek większy niż budżety wielu państw.
Co ciekawe, Hanyecz nie traktuje tej historii jako największego błędu swojego życia. Jego transakcja pomogła pokazać, że Bitcoin może mieć zastosowanie jako środek płatniczy. Gdyby nie tamta pizza, być może nie byłoby jednego z najbardziej znanych symboli w historii kryptowalut.
5 tys. bitcoinów za 27 dolarów
Jeszcze trudniej uwierzyć w historię Kristoffera Kocha. Norweg zainteresował się Bitcoinem w 2009 roku podczas pracy nad swoją pracą dotyczącą kryptografii. Kupił około 5000 BTC za 150 koron norweskich, czyli mniej więcej za 27 dolarów.
Potem wydarzyło się coś, co z dzisiejszej perspektywy wydaje się wręcz niewiarygodne: Koch po prostu o nich zapomniał. Nie prowadził aktywnego handlu, nie sprawdzał codziennie kursu i nie zastanawiał się, kiedy najlepiej sprzedać swoje monety. Bitcoin był wtedy na tyle mało znaczącym eksperymentem, że inwestycja za 27 dolarów nie była czymś, czym warto było zaprzątać sobie głowę.
Kilka lat później, gdy o Bitcoinie zrobiło się głośno, Koch przypomniał sobie o swoim zakupie. Odnalazł dane potrzebne do odzyskania dostępu do portfela i odkrył, że jego dawne 27 dolarów jest warte około 886 tysięcy dolarów.
To jedna z tych historii, które bardzo łatwo opowiedzieć jako bajkę o genialnym inwestorze, który kupił Bitcoina niemal za darmo i został milionerem. Rzeczywistość jest znacznie ciekawsza. Koch nie przewidział przyszłości. Kupił technologiczną ciekawostkę, a potem o niej zapomniał. Największym problemem nie było więc znalezienie idealnego momentu na zakup, lecz to, że trzeba było później pamiętać, gdzie znajdują się monety i jak się do nich dostać.
8 tys. bitcoinów na wysypisku śmieci
Jeżeli historia 5000 BTC kupionych za 27 dolarów pokazuje, jak łatwo było kiedyś posiadać ogromną liczbę bitcoinów, to przypadek Jamesa Howellsa pokazuje, jak łatwo było je bezpowrotnie stracić.
Brytyjczyk twierdzi, że w 2013 roku przypadkowo wyrzucił dysk twardy zawierający klucze potrzebne do uzyskania dostępu do portfela, w którym miał około 8000 bitcoinów. Dysk trafił na wysypisko w Newport w Walii. W chwili jego wyrzucenia Bitcoin był wart wielokrotnie mniej niż dzisiaj, więc decyzja o pozbyciu się starego sprzętu nie wyglądała jak utrata majątku.
Sytuacja zmieniła się wraz ze wzrostem kursu. Howells przez lata próbował przekonać władze Newport do zgody na przeszukanie wysypiska. Przygotowywał szczegółowe plany wykorzystania ciężkiego sprzętu, specjalistów od odzyskiwania danych i technologii pozwalających przeszukiwać ogromny teren bez całkowitego zniszczenia znajdujących się tam przedmiotów.
Sprawa trafiła do sądu. W styczniu 2025 roku High Court w Londynie oddalił jego roszczenia, uznając między innymi, że przedstawiony plan nie daje realnej perspektywy odzyskania majątku.
Wartość 8000 BTC zależy oczywiście od kursu w konkretnym dniu, ale przy cenie 80 tysięcy dolarów za bitcoin byłoby to 640 milionów dolarów. Przy kursie 100 tysięcy dolarów — 800 milionów. Przy 110 tysiącach — 880 milionów.
Howells nie wyrzucił do śmieci walizki z 600 milionami dolarów. Wyrzucił stary dysk twardy, który w tamtym momencie był nic nie wartym elektronicznym odpadem.
Raper, który dostał 700 bitcoinów za album
Bitcoin wkroczył również do świata muzyki. W 2014 roku 50 Cent umożliwił fanom kupowanie jego albumu „Animal Ambition” za pomocą kryptowaluty. Sprzedaż przyniosła mu około 700 BTC.
W tamtym czasie nie była to astronomiczna fortuna. Bitcoin kosztował kilkaset dolarów, więc wartość otrzymanych monet wynosiła około 300 tysięcy dolarów.
Kiedy kurs przekroczył 10 tysięcy dolarów, 700 BTC było warte ponad 7 milionów dolarów. Historia zrobiła się na tyle głośna, że 50 Cent został przedstawiony jako celebryta, który przypadkiem zarobił miliony na kryptowalucie.
Jest jednak ważny szczegół. Później artysta zaprzeczał, że nadal posiada te bitcoiny. Dlatego nie można uczciwie napisać, że dzisiaj ma fortunę wartą kilkadziesiąt milionów dolarów dzięki 700 BTC. Można natomiast powiedzieć coś znacznie ciekawszego: w 2014 roku sprzedał muzykę za aktyw, który kilka lat później wielokrotnie zwiększył swoją wartość.
Najdroższa pizza świata? Niekoniecznie
Przy takich historiach bardzo łatwo przesadzić. Nagłówki mówią o „najdroższej pizzy świata”, „człowieku, który stracił miliard dolarów” albo „27 dolarach zamienionych w miliony”. Jednak takie określenia mieszają rzeczywistą stratę z hipotetyczną wartością.
Laszlo Hanyecz nie stracił dzisiaj 1,1 miliarda dolarów. Nie miał w 2010 roku miliarda dolarów i nie oddał go za pizzę. Oddał 10 000 jednostek cyfrowej waluty, które w tamtym momencie były warte około 41 dolarów. To, że później cena bitcoina gwałtownie wzrosła, zmienia wartość decyzji z dzisiejszej perspektywy, ale nie oznacza, że w 2010 roku dokonał transakcji za miliard dolarów.
Podobnie James Howells nie wyrzucił do kontenera 8000 bitcoinów o wartości setek milionów dolarów. Wyrzucił dysk w czasach, gdy Bitcoin kosztował znacznie mniej, a jego późniejsza wartość sprawiła, że zwykły błąd stał się finansową katastrofą.
To rozróżnienie jest ważne, bo prawdziwe historie są wystarczająco szokujące i nie potrzebują dodatkowego koloryzowania.
Ludzie, którzy sprzedali bitcoiny za wcześnie
Nie znamy nazwisk wszystkich osób, które kupiły Bitcoina w pierwszych latach. Blockchain pokazuje adresy i transakcje, ale nie pokazuje tożsamość człowieka znajdującego się za konkretnym portfelem. Nie wiemy więc, ilu ludzi kupiło tysiące monet, sprzedało je za kilkaset czy kilka tysięcy dolarów, a następnie patrzyło, jak ich dawna inwestycja rośnie do milionów.
To może być zresztą najbardziej powszechna historia ze wszystkich. Człowiek kupuje coś za 100 dolarów, po pewnym czasie widzi na koncie 500 dolarów i sprzedaje, ponieważ uważa, że zrobił świetny interes. Trudno mieć do niego pretensje. Pięciokrotny zysk brzmi przecież znakomicie. Dopiero później okazuje się, że mógł poczekać kolejne lata i zarobić sto razy więcej.
W przypadku Bitcoina skala tego zjawiska była wyjątkowa, ponieważ wzrost ceny był niewyobrażalny dla kogoś, kto znał tylko tradycyjne rynki. Aktyw, który początkowo można było kupić za grosze, zaczął kosztować setki dolarów, potem tysiące, a w kolejnych latach dziesiątki tysięcy.
Czy naprawdę trzymałbyś do dziś?
To właśnie tutaj większość współczesnych opowieści o Bitcoinie rozmija się z rzeczywistością. Łatwo powiedzieć, że ktoś powinien był kupić Bitcoina w 2010 roku i trzymać go do dzisiaj. Znacznie trudniej odpowiedzieć na pytanie, czy miałbyś tyle cierpliwości, odwagi i szczęścia, aby tego dokonać.
Wyobraź sobie, że ktoś rzeczywiście kupił wtedy 5000 BTC za 27 dolarów. Po pewnym czasie jego inwestycja jest warta 1000 dolarów. Potem 10 tysięcy. Następnie 100 tysięcy. W pewnym momencie może być warta milion dolarów. Większość ludzi zaczęłaby realizować zysk. Nie dlatego, że są głupi, lecz dlatego, że milion dolarów za inwestycję wartą początkowo 27 dolarów wydaje się spełnieniem marzeń.
A teraz wyobraź sobie, że po sprzedaniu na milion, dowiadujesz się, że mógłbyś trochę poczekać i mieć dziesięciokrotnie większą kwotę pieniędzy.
Historia pierwszych bitcoinowych fortun jest więc w dużej mierze historią nie tego, kto kupił najtaniej, lecz tego, kto potrafił przetrwać kolejne wzrosty, spadki, kryzysy i lata niepewności. Trzeba było również zachować klucze prywatne, pamiętać hasła, nie wyrzucić komputera i nie dać się skusić na sprzedaż przy pierwszej dużej podwyżce.
27 dolarów, dwie pizze i stary dysk
W historii Bitcoina trudno znaleźć lepsze symbole niż te trzy rzeczy: 27 dolarów, dwie pizze i stary dysk twardy. Za około 27 dolarów Kristoffer Koch kupił 5000 BTC. Laszlo Hanyecz oddał 10 000 BTC za dwie pizze. James Howells przez lata próbował odzyskać dostęp do około 8000 BTC, które według jego relacji znalazły się na wysypisku.
Wszystkie te historie mają wspólny element. W momencie podejmowania decyzji nikt nie dysponował kryształową kulą. Bitcoin nie był jeszcze aktywem, które znały banki inwestycyjne i fundusze. Był eksperymentem, którego przyszłość była całkowicie niepewna.
Dzisiaj patrzymy na te wydarzenia przez pryzmat obecnej ceny Bitcoina i liczymy, ile dziś warte byłyby dawne monety. To robi ogromne wrażenie, ale jeszcze ciekawsze jest coś innego: ludzie, którzy mieli te bitcoiny, nie wiedzieli, że trzymają przyszłe fortuny.
Największą ironią historii Bitcoina nie jest więc to, że ktoś kupił go tanio. Największą ironią jest to, że w czasach, gdy kosztował grosze, prawie nikt nie mógł wiedzieć, jak drogi okaże się w przyszłości.
Bitcoiny (c): Niesamowite . Sadurski.com / CH
Zobacz też:
>
>


