Prasa satyryczna w Polsce

satyra satyrycy konkursy satyryczne Gniewino

Spór o logo czasopisma Szpilki

(Prawie) zakończył się spór o prawo do znaku towarowego „Szpilki”, pomiędzy firmami Profus Management i Dom Prasowy. „Szpilki” to wydawane przez kilkadziesiąt lat czasopismo satyryczne

W 2005 r. Dom Prasowy zarejestrował w Urzędzie Patentowym (UP) znak słowno-graficzny „Szpilki”. Wkrótce do UP zgłosił się Marek Profus. To biznesmen, właściciel wydawnictwa Profus Managenent, który na początku lat 90. nabył od ówczesnych właścicieli prawo do wydawania tytułu prasowgo „Szpilki”, a potem w latach 1994-95 to czasopismo wydawał. Profus wystąpił do UP o unieważnienie rejestracji znaku „Szpilki”. Znak ten został zarejestrowany w identycznym wyglądzie, jak znak (logo czasopisma) pojawiający się na okładkach „Szpilek” Profusa w latach 90-ych.

W 2007 r. na wniosek Profusa rejestracja znaku „Szpilki” została przez Urząd Patentowy unieważniona. Zdaniem UP rejestracja nastąpiła w złej wierze, z naruszeniem przepisów ówczesnej ustawy o znakach towarowych. Z tą decyzją nie zgodził się Dom Prasowy i złożył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego skargę na decyzję Urzędu Patentowego. Skarga to została właśnie przez sąd odrzucona. Wyrok jest nieprawomocny.

Znak „Szpilki” przez Profusa nie został nigdy zgłoszony do rejestracji w Urzędzie Patentowym. Gdyby tak było, obecny spór prawny nie miałby miejsca.
(Tekst na podstawie dziennika Rzeczpospolita) 2008-03-13

Ostatni numer Dobrego Humoru

Po 21 latach Superpress rezygnuje z wydawania czasopisma Dobry Humor

Wydawnictwo Humoru i Satyry Superpress zawiesza wydawanie czasopisma Dobry Humor, które bawiło polskich miłośników humoru od września 1991 r. czyli prawie 21 lat. Okładka, którą widać obok, to okładka ostatniego, 213-ego numeru. Można go jeszcze kupić w niektórych kioskach z prasą w Polsce i przeczytać z żalem, że jest to numer ostatni.

Dla wielu czytelników Dobry Humor to czasopismo kultowe, z którym wiążą się miłe wspomnienia. Szczepan Sadurski, rysownik i twórca czasopisma, co chwilę przy różnych okazjach spotyka osoby, dziś już 30-letnie, które z sentymentem wspominają młodzieńczą lekturę DH.

Dobry Humor jest trzecim w powojennej Polsce pismem o humorystycznej i satyrycznej treści, po Szpilkach i Karuzeli, które ukazywało się tak długo. Może mu tego pozazdrościć wielu wydawców, którzy w minionych 20. latach próbowali uruchomić podobne czasopisma i rezygnowali z tego pomysłu już po kilku numerach. W najlepszym momencie, w połowie lat 90-ych, Dobry Humor miał ponad 200 tysięcy nakładu.

Na prasowym rynku pozostaje wydawany przez Superpress od 1995 r. 2-miesięcznik Super Dowcipy. Ma 36 stron i można go kupić w punktach prasą w całej Polsce.
2012-07-01

Kabarety i Polityka

Kolekcję 15 książek z płytami DVD z kabaretowymi skeczami można będzie zgromadzić, kupując je co tydzień wraz tygodnikiem Polityka

Książka oraz płyta DVD, a na niej godzina skeczy, piosenek i monologów popularnych kabaretów i artystów kabaretowych – tak będzie wyglądał 15-częściowy cykl, który można będzie kupić wraz z kolejnymi numerami tygodnika Polityka. Będą to materiały wybrane przez satyryka Artura Andrusa i pochodzące w większości z zasobów telewizyjnej dwójki TVP. Kolejne części będą pogrupowane według tematycznego klucza.

Pierwsza część pt. „Z ziemi polskiej i do Polski” zostanie dołączona 4 czerwca 2008 do części nakładu Polityki i wraz z nią będzie kosztować 14,50 zł. Znajdą się na niej: Kabaret Moralnego Niepokoju, Kabaret pod Wyrwigroszem, Kabaret Elita, Pod Egidą (Piotr Fronczewski, Wojciech Pszoniak), Janusz Gajos, Kabaret Neo-Nówka, Kwartet Okazjonalny, Salon Niezależnych (Michał Tarkowski), Kinga Preis, Kabaret Ani Mru Mru, Kabaret Dudek (Magdalena Zawadzka), Grupa MoCarta i Wiesław Gołas. Cena kolejnych części: 24,99 zł.
2008-05-30

Przekrój o satyrze w Internecie

Z czego śmieją się Polacy – to tekst na temat satyry w Internecie, opublikowany w najnowszym numerze tygodnika Przekrój

Katarzyna Jaroszyńska i Tomasz Trela, autorzy tekstu „Z czego śmieją się Polacy” zauważają, że satyryczne filmy, fotomontaże i dowcipy umieszczane w sieci cieszą się ogromną popularnością i wymieniają sporo przykładów. Na koniec podsumowują:

• Kiedyś Polaków satyrycy rozśmieszali ze scen i łamów pism. Dziś każdy może rozbawić pół kraju. Czy tradycyjni satyrycy obawiają się utraty pracy? Twierdzą, że nie. (…) Gorzej jest, jeśli profesjonaliści po prostu zrzynają od amatorów. Wprawdzie na razie nikt nikogo na satyrycznym plagiacie nie złapał, sami profesjonalni kabareciarze przyznają, że Internetem lubią się inspirować. „Szkło kontaktowe” często posiłkuje się filmami satyrycznymi z YouTube, a „Szymon Majewski Show” w prawie każdym programie cytuje komentarze do politycznej rzeczywistości zamieszczone już wcześniej przez internautów na portalu Joe Monster. Być może nadszedł czas, by zaczął zatrudniać do pomocy satyryków, którzy na razie znani są tylko tym, którzy mają czas, by oglądać codziennie setki nowych, przez nikogo nieselekcjonowanych internetowych żartów.
2007-10-05

Pinezki – satyra ciężkiego kalibru

W portalu Sadurski.com recenzja pierwszego numeru pisma satyrycznego „Pinezki”

Odżałowałem 2 złote, kupując „Pinezki” i nie żałuję tego zakupu. Bo dotychczas wydawało mi się, że nie można zrobić nic gorszego niż satyryczne, antysemickie pisemka Bubla. A teraz wiem, że to możliwe. Wydawca i autorzy podobno szykowali coś a la „Szpilki”, a wyszedł „Krokodyl”, tylko że jest to znacznie gorszy i skromniejszy produkt od tego radzieckiego pisma satyrycznego. Jeśli „Pinezki” miały być przeciwwagą do urbanowego pisma NIE, to wyszło wyjątkowo kiepsko.

„Pinezki”, z podtytułem: Satyra polityczna, uprawiają satyrę walczącą. Ciężką jak diabli i chyba zrozumiałą tylko dla tych, którzy kochają PiS i prezesa Kaczyńskiego. Mogą się spodobać czytelnikom „Gazety Polskiej”, słuchaczom „Radia Maryja” i widzom „TV Trwam”. Jeśli miała to być próba ośmieszenia obecnej władzy, to jest ona bardzo nieudolna. Przekonania polityczne autorów nie wystarczą, aby robić satyrę polityczną.

Z kim walczą autorzy? W zasadzie, jak większość pism satyrycznych, z władzą: rządem, Tuskiem, prezydentem Komorowskim. Także z mediami i ludźmi mediów – tych, którzy nie przepadają za PiS-em i Kaczyńskim. Dostaje się tym głównie TVN-owi (zwanemu TV BUC) i jego prezesowi Mariuszowi Walterowi. Jest też Szymon Majewski (Szymo Majeran, Celebrytan), Grzegorz Miecugow (Niecugow), Justyna Pochanke (Pochamke), obie Kwaśniewskie, Monika Olejnik (Olejniak), Siekielski i Morozowski (Siekielskow i Morozow), Kamil Durczok (Durniok), Kuba Wojewódzki (Kupa Woj). Aktorka Anna Mucha przedstawiona została jako mucha i została nazwana Substytutką (śmieszne?), jest też Maciej Maleńczuk jako Prostytut.

Skrót partii uciekinierów z PiS-u czyli PJN, rozszyfrowany został jako: Plujmy Jak Najwięcej, Patrzcie Jak Nasraliśmy albo Pakt Jedności Nikczemników. Prezydent Komorowski, to kamrat Putina. Jest i o Adamie Michniku i „Gazecie Wyborczej” oraz tekst, w którym zdaje się zabawnym miało być użycie niezliczonej liczby wyrazów na: k, d, ch – więc obawiam się, że wspomnianym wyżej słuchaczom Radia Maryja „Pinezki” mogą się jednak nie spodobać.

Hm, obawiam się, że żarty mogą się podobać wyłącznie autorom. A to za mało, gdy robi się stutysięczny nakład. Już lepiej było to zrobić jako dodatek do „Gazety Polskiej”.
2010-12-30

Pinezki już nie kłują

Niepostrzeżenie, bez pożegnania, z prasowego rynku znikło prawicowe pismo satyryczne Pinezki

W grudniu 2010 r. informowaliśmy o nowym piśmie satyrycznym Pinezki, wydawanym przez wydawnictwo Gazety Polskiej, początkowo w nakładzie 100 tys. egzemplarzy. Ostra, prawicowa satyra skierowana w Donalda Tuska, jego rząd, w prezydenta Komorowskiego oraz osób i mediów negatywnie nastawionych do Jarosława Kaczyńskiego i PiS-u, nie przetrwała próby czasu, podobnie jak wiele czasopism satyrycznych minionych lat, które kończyły żywot po kilku numerach.

Jak dowiedział się portal Sadurski.com, dostępny w sprzedaży jeszcze na początku roku 2012 numer, był numerem ostatnim. Redakcja przestała wówczas zamawiać u autorów kolejne materiały do publikacji.

Decyzja o zaprzestaniu ukazywania się Pinezek zapadła niespodziewanie, gdyż redakcja nie pożegnała się z czytelnikami. W papierowych i internetowych mediach Gazety Polskiej przestała ukazywać się promocja Pinezek.
2012-04-26