Większość kobiet na świecie decyduje się na powiększenie biustu ze względów czysto estetycznych – chcą czuć się bardziej atrakcyjnie, pewnie siebie i po prostu podobać się innym. Tymczasem w świecie profesjonalnego kolarstwa kobiecego motywacja do marzeń o większych piersiach okazała się inna. Podczas tegorocznej edycji Tour de France Femmes wybuchła sensacja: okazuje się, że kolarki z obfitym biustem mogą mieć naturalną, przeważającą przewagę nad swoimi drobnymi rywalkami.
W dyscyplinie, w której o medalu decydują ułamki sekund, rozmiar klatki piersiowej przestał być kwestią urody, a stał się kluczowym elementem inżynierii sportowej. Jeśli marzysz o podium w wyścigu WorldTour, anatomia może okazać się Twoim największym sprzymierzeńcem lub bezlitosną barierą.
Czysta fizyka: Dlaczego hojniej obdarzone zawodniczki są szybsze?
Żeby zrozumieć ten fenomen, trzeba wyobrazić sobie pozycję, jaką kolarka przyjmuje na rowerze czasowym. Ciało jest mocno pochylone, głowa schowana, a ręce spoczywają na lemondce. W tej pozycji pod klatką piersiową tworzy się pusta przestrzeń, w którą z ogromną siłą uderza pędzące powietrze, generując turbulencje i działając jak niewidzialna kotwica.
Tutaj do gry wkracza natura. Większe piersi w naturalny sposób wypełniają tę przestrzeń, tworząc tak zwaną owiewkę klatki piersiowej (chest fairing). Zamiast zawirowań powstaje gładka, opływowa powierzchnia, po której strumień powietrza prześlizguje się bez oporu. W efekcie zawodniczka o pełniejszych kształtach potrzebuje wygenerować mniej watów z nóg, aby jechać z tą samą prędkością co jej drobna rywalka. To fizyczny wyrok dla filigranowych kolarek: brak biustu to dosłowna strata cennych sekund na trasie.
Sztuczne biustonosze i walka z naturą
Co mają zrobić zawodniczki, których natura nie obdarzyła obfitymi kształtami? Nie mając wyjścia, sięgają po sztuczne wkładki powiększające biust, umieszczając je pod profesjonalnymi kombinezonami. Podczas wyścigów czasowych pojawiła się plaga używania pianek i silikonów nie po to, by eksponować dekolt na podium, lecz po to, by oszukać wiatr i dorównać rywalkom o pełniejszych kształtach.
To farsa i wyścig zbrojeń w jednym. Drobne zawodniczki z zazdrością patrzą na koleżanki z peletonu, które naturalnie posiadają to, co inżynierowie próbują odtworzyć w tunelach aerodynamicznych. Kobiety w peletonie marzą o większych piersiach nie z powodu kompleksów przed obiektywem aparatu, lecz z chciwości na darmowe sekundy w klasyfikacji generalnej.
Większy biust kolarek. Czy UCI wprowadzi kontrole rozmiaru?
Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) znalazła się w kropce. Przepisy zabraniają stosowania jakichkolwiek doklejanych owiewek aerodynamicznych czy twardych profili montowanych pod strojem. Ale jak potraktować naturalne ciało zawodniczki lub wkładki w biustonoszu sportowym? Czy sędziowie zaczną sprawdzać autentyczność biustu przed startem do jazdy na czas?
Próba uregulowania tego procederu graniczy z absurdem. Trudno nakazać zawodniczkom spłaszczanie piersi, skoro to ich naturalna budowa zapewnia im przewagę nad resztą peletonu. Z drugiej strony zezwolenie na sztuczne wkładki zamienia kolarstwo w festiwal rekonstrukcji anatomicznej.
Nowy standard w kolarstwie kobiecym
Wygląda na to, że wstępujemy w erę, w której profil idealnej kolarki czasowej ulega całkowitej zmianie. Drobnica przestaje być atutem na płaskich i szybkich etapach. Jeśli chcesz liczyć na sukcesy w najważniejszych imprezach globu, musisz dysponować odpowiednią aerodynamiką. Ironia losu polega na tym, że coś, co w sporcie wyczynowym przez lata uważano za przeszkodę lub zbędny ciężar, nagle stało się najcenniejszą bronią aerodynamiczną XXI wieku.
Większy biust w kolarstwie: (c) Sport . Sadurski.com
Zobacz też:
> Koniec seksualizacji kobiet. W telewizji zobaczysz tylko piękno sportu
> Zimowe Igrzyska Olimpijskie i obiekty, które osobiście obsikałem


