Dowcipy o Murzynach i wolność prasy

prawo satyra satyrycy dowcipy o prawnikach prawnicy adwokaci humor adwokat sąd sądowe

Wolność prasy – teksty na ten temat

Sąd nad dowcipami

10 lat temu w Polityce ukazał się tekst na temat pierwszej polskiej sprawy sądowej, której bohaterem były… dowcipy. Chodzi o dowcipy o Murzynach, wydrukowane w czasopiśmie „Dobry Humor”

Cytujemy fragmenty tekstu „Czarny humor” napisanego przez Marcina Kołodziejczyka, wydrukowanego w tygodniku „Polityka”
nr 47 (2272) z dnia 18 listopada 2000 r.

•  •  •
Czterech Murzynów niesie lektykę z białym i jeden z nich ginie zabity strzałą nieznanego łucznika. Biały mówi: – O kurde, czwarta opona w tym tygodniu. Tym i innymi dowcipami z miesięcznika „Dobry Humor” poczuł się dotknięty Samuel Fosso, Kameruńczyk na studiach w Legnicy. Sprawę sądową przegrał, ale sprowokował dyskusję o ksenofobii, rasizmie i granicach wolności słowa. (…)

Samuela Fosso rozbolała dusza, kiedy w lipcu 1997 r. „Dobry Humor” opublikował numer złożony z kawałów o czarnoskórych.  (…) Wniósł pozew przeciwko wydawcy i naczelnemu warszawskiego pisma z dowcipami do legnickiego sądu okręgowego w czerwcu 1998 r. Uznał, że dowcipy o Murzynach naruszają jego cześć i godność. Domagał się przeprosin w ogólnopolskich gazetach i 100 tys. zł. Jego przypadkiem zainteresowała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która opłaciła adwokata. (…)

– Samuel Fosso wiązał z publikacją dowcipów o Murzynach kilka faktów – mówi sędzia Krzysztof Główczyński, który orzekał w sprawie Fosso kontra „Dobry Humor”. – Nie tylko pobicie na dworcu, ale także opieszałe jego zdaniem działania policji. Te twierdzenia nie były udokumentowane.

Sąd Okręgowy w Legnicy oddalił powództwo Kameruńczyka 3 listopada 2000 r. Sędzia Główczyński nie dopatrzył się rasizmu w dowcipach opublikowanych przez „Dobry Humor”. Wziął pod uwagę wstępniak z zaskarżonego numeru, gdzie redakcja jako powód śmiania się z Murzynów podaje, iż śmiała się już z tylu tematów, aż wreszcie właśnie na Murzynów przyszła kolej. „Wcale to nie oznacza, że jesteśmy rasistami i nie lubimy czarnoskórych ludzi” – zastrzegli redaktorzy.

Sąd uznał, że przy ocenianiu, czy zostało naruszone dobro osobiste, liczy się nie tyle subiektywne odczucie, ile reakcja wywołana w społeczeństwie. (…) Zarzucając dowcipom o Murzynach rasizm, poniżanie czarnoskórych i nietolerancję, Kameruńczyk zdaniem sądu przecenił ich rzeczywistą wartość. Poza tym „żaden z zamieszczonych tam dowcipów nie odnosi się choćby tylko pośrednio do powoda”. (…)

– Obce mi są wszelkie skrajności, wydaję normalne pismo satyryczne, bez przegięć – zapewnia satyryk Sadurski. – Większość z dowcipów o Murzynach jest przetłumaczona z angielskiego, funkcjonowały w Polsce już od dawna, także w publicznej telewizji, więc dlaczego obraziły kogoś dopiero teraz? (…) Redaktorowi naczelnemu „Dobrego Humoru” chodzi o autentyczność publikacji. Nawet na filmach sensacyjnych made in USA widać, że kiedy policja wpada do baru dla czarnoskórych w Bronxie, to nikt nie używa zdrobnień typu „kotku”. (…)

– Jestem zadowolony z wyroku – deklaruje Sadurski. – I jestem pewien, że nie tylko satyrycy odetchnęli z ulgą, bo sprawa jest poważniejsza. Ten proces to atak na wolność prasy, próba uciszenia wydawcy, który mówi to, co ulica.
2010-11-18. Wolność prasy

Wolność prasy czyli za satyrę do sądu

Lekarka uważa, że straciła pracę przez publikacje satyryczne w lokalnym tygodniku. Wkrótce proces sądowy

Jak poinformowało „Nowe Życie Pabianic”, wkrótce w Łodzi rozpocznie się proces wytoczony temu tygodnikowi. Lekarka Krystyna W. twierdzi, że publikacje w rubrykach satyrycznych „Tajne przez poufne” oraz „Nowe Życie Pabianic na wesoło” naruszyły jej dobra osobiste oraz spowodowały, że straciła posadę dyrektora Pabianickiego Centrum Medycznego. Będzie się domagać odszkodowania w wysokości 24 tys. złotych.

Pozwani, czyli: wydawca tygodnika, jego redaktorka naczelna Magdalena Hodak oraz autorka tekstów Justyna Małycha informują na łamach „Nowego Życia Pabianic”, że na bieżąco będą relacjonować proces sądowy. Został on już prześmiewczo nazwany „Kokoproces”, gdyż lekarka była bohaterką tekstu „Koko”, nawiązującego do słynnego przeboju zespołu Jarzębina „Koko Euro Spoko”, który zrobił furorę przed ubiegłorocznym turniejem piłkarskim EURO 2012.

Za jakiś czas dowiemy się, czy teksty satyryczne powstałe w Pabianicach są na tyle skuteczne, aby ich bohaterka straciła przez nie posadę. A jeśli sąd zgodzi się z lekarką – dowiemy się przy okazji, ile jest warta satyra publikowana w lokalnej prasie.

Poniżej: tekst „Koko”

1) Wiele lat pracuję,
Rządzę, mącę, knuję,
Nie chcę odpoczywać,
Wolę hardą zgrywać!
Nie chcę odpoczywać,
Wolę hardą zgrywać!

ref. Koko-koko puszczam oko,
Zbieram haki i jest spoko,
Kiedy zajdzie wnet potrzeba,
Zdążę je wygrzebać!

2) Doświadczenie duże,
Zawsze wszystkim służę,
Ale jak podpadniesz,
Bardzo szybko spadniesz,
Ale jak podpadniesz,
Bardzo szybko spadniesz!

REF.

3) Nie odejdę sama,
Siedzę tu „na chama”,
Wszystkim chcę dowalić,
Aby móc się chwalić,
Wszystkim chcę dowalić,
Aby móc się chwalić!

REF.

4) Ja mam stanowisko,
Socjal, pensję, wszystko,
Jeden zły komentarz,
To mnie popamiętasz,
Jeden zły komentarz,
To mnie popamiętasz!

REF.

5) Na co nam bandaże,
Liczą się sondaże,
Dość już mam petentów,
Ludzi i pacjentów,
Dość już mam petentów,
Ludzi i pacjentów!

REF.

6) Szefem Dominika,
Wpieprzam się i wnikam,
Lubię knuć i mącić,
Przede wszystkim rządzić,
Lubię knuć i mącić,
Przede wszystkim rządzić!

REF.

7) Nie chcę stąd odchodzić,
Co ja będę robić?!
Gdzie ja będę mieszać,
Psy na ludziach wieszać,
Gdzie ja będę mieszać,
Psy na ludziach wieszać?
2013-06-11. Wolność prasy

Sarkozy vs pismo satyryczne

Prezydent Francji Nicolas Sarkozy wygrał w sądzie z czasopismem satyrycznym „Le Monte”, które opublikowało ordynarne fotomontaże z nim w roli głównej

Na okładce wakacyjnego (lipiec/sierpień) numeru francuskiego czasopisma satyrycznego „Le Monte” (sparodiowany tytuł znanego dziennika „Le Monde”) ukazał się fotomontaż. Przedstawiono na nim nagiego Sarkozy’ego jako geja, gwałconego przez więźnia. Sarkozy mówi: „Są jednak jeszcze Francuzi, którzy mnie kochają!”, a nad obrazkiem widnieje napis: Sarkozy w więzieniu.

Sąd pierwszej instancji nakazał wydawcy czasopisma (Sonora Media) wypłacenie prezydentowi symbolicznego odszkodowania w wysokości jednego euro, jednak wydawca odmówił. Twierdził, że chce w ten sposób zaprotestować przeciwko „próbie zniszczenia wielowiekowej tradycji francuskiej satyry, która nawet jeżeli jest wulgarna, stanowi – najlepszy dowód wolności prasy”.

Wczoraj sąd apelacyjny podtrzymał wyrok stwierdzając, że granice wolności prasy zostały przekroczone, a zdjęcia uwłaczały godności przedstawionej na nich osoby (prezydenta Francji). Czasopismo ma być wycofane ze sprzedaży w poniedziałek. W przeciwnym wypadku, za każdy egzemplarz znajdujący się w sprzedaży wydawca zapłaci Sarkozy’emu grzywnę w wysokości 100 Euro.
2010-08-14