Rysunki o harcerzach to ważna część mojej twórczości z lat młodości. Współpracowałem z prasą harcerską, Lubelską Chorągwią ZHP oraz organizatorami harcerskich imprez i festiwali. Powstawały komiksy, ilustracje, projekty graficzne i humorystyczne rysunki, z których wiele ukazało się drukiem w gazetach i wydawnictwach ZHP.
Jak zostałem zuchem i harcerzem
Szkoła podstawowa nr 13 przy ul. Narutowicza do której uczęszczałem, miała tradycje harcerskie. Od wczesnych klas wraz z kolegami i koleżankami z klasy, byłem najpierw zuchem, a potem harcerzem, a zajęcia odbywały się po lekcjach, raz w tygodniu.
Przechodziłem kolejne stopnie wtajemniczenia, zdobywałem sprawności (ich symbole były przyszywane na ramieniu) i oczywiście miałem mundurek, metalowy krzyż harcerski oraz chustę. Fragmenty kilku piosenek pamiętam do dziś.
Pierwsze rysunki w harcerskim dodatku „Na Tropie”
W prasie zadebiutowałem w „Świecie Młodych” – harcerskiej gazecie nastolatków, w wieku 14 lat.
Gdy w 1980 r. jako 15-latek trafiłem do redakcji „Kuriera Lubelskiego”, widząc młodego człowieka, od razu zaproponowano abym skontaktował się z redakcją „Na Tropie”. Był to harcerski dodatek ukazujący się raz w tygodniu.
Na start wydrukowano w „Kurierze Lubelskim” nr 47/80 mój 1-stronicowy komiks humorystyczny „Niegodziwcy z planety Omega”, który stworzyłem w 1979 roku. Opowiadał o życiu w kosmosie i przemycie gumy do życia. Pod komiksem była 3-zdaniowa informacja:
„Szczepan Sadurski jest uczniem VIII klasy Szkoły Podstawowej nr 13 w Lublinie. Należy do ZHP – jest członkiem drużyny MSR. Zadebiutował na łamach Świata Młodych w czerwcu 1979 r. Dziś przedstawiamy jedną z historyjek narysowanych przez Szczepana”.

Pierwsze komiksy w prasie harcerskiej
Podobnie jak w „Świecie Młodych”, moje pierwsze rysunki drukowane z „Kurierze Lubelskim” były komiksami. Po „Niegodziwcach…” w kolejnych numerach „Na Tropie” („Kurier Lubelski” nr 58, 64, 76 i 81) na str. 3 ukazał się mój komiks „Krasnoludki ludojady„, a w numerze 92/80 „Ufonapad”.
Wtedy miałem jeszcze na koncie pojedyncze publikacje, jednak od 1982 r. zaczęło ich przybywać i były drukowane także w kolejnych tytułach. Wycinki prasowe zacząłem wklejać do zeszytu formatu A5, który zapoczątkował serię kolejnych zeszytów, dokumentujących moje publikacje w prasie.

Rysunki dla Lubelskiej Chorągwi ZHP
To wtedy poznawałem coraz więcej osób z Lubelskiej Chorągwi ZHP, mieszczącej się przy ul. I Armii Wojska Polskiego (blisko „Kuriera Lubelskiego” i Placu Litewskiego). Także w pobliskich, drewnianych domkach, które dziś już nie istnieją. Szczególnie zapamiętałem trzy osoby: Annę Wetoszkę, Ewę Zielniewicz (później przeniosła się do Warszawy) i Halinę Szczotkę.
Dla Lubelskiej Chorągwi robiłem różne rysunki i projekty (np. harcerskich emblematów z plastiku na podkładzie z tkaniny oraz winietę biuletynu WATRA).

Rysunki z harcerskich obozów i zlotów
W 1988 r. byłem na Zlocie ZHP w Grunwaldzie (została wtedy wydana moja książeczka z rysunkami o dzieciach, zawierająca informację: „Wydano z okazji udziału Chorągwi Lubelskiej w Zlocie ZHP”. Wydrukował ją Alf-Graf Fredka Podkościelnego, nie mający jeszcze Romayorków czyli druku offsetowego.
W 1984 r. byłem na obozie Komendy Hufca ZHP Lublin w Poddąbiu (wtedy woj. słupskie). Była tu 8-osobowa grupa młodych dziennikarzy harcerskich (a ja wśród nich) wraz z dziennikarzem z „Kuriera Lubelskiego”, Wojtkiem Kluskiem. Potem powstało specjalne wydanie „Na tropie” w „Kurierze Lubelskim” nr 147 (26.07.1984) oprócz rysunku „Obozowy prysznic” ukazały się moje cztery teksty: Kałamarze, Harcerski symbol, Tej nocy już nie przyjdą, oraz – Co słychać – Dziękuję wszyscy zdrowi.
Byłem też na obozie harcerskim w Bieszczadach, gdzie tworzyłem wesołe rysunki dla obozowej gazetki.
Potem były kolejne rysunki oraz paski komiksowe w „Na Tropie” („Kurier Lubelski”), a w jednym z numerów wydrukowano komiks z harcerzem, którego postać stała się potem pierwowzorem punka Franka – tytułowej postaci „Przygód Punka Franka”, które od 1995 r. ukazywały się w „Super Dowcipach”.

Humorystyczne rysunki na festiwale piosenki harcerskiej
Byłem na Festiwalu Piosenki Harcerskiej odbywającym się w Kadzielni, w Kielcach. Własnym sumptem wydałem wtedy pocztówkę z sympatyczną harcerką siedzącą na wielkiej nutce – całość nakładu (chyba tysiąc sztuk) została sprzedana.
Od organizatorów Festiwalu Piosenki Harcerskiej w Siedlcach dostałem propozycję zrobienia cyklu humorystycznych rysunków harcerskich o tematyce muzycznej (harcerze i harcerki, nutki, mikrofony). Były wykorzystane w publikacjach festiwalowych. W kolejnym roku te same rysunki były w powstających codziennie biuletynach festiwalowych. Kolega za moją zgodą wziął nożyczki i klej, skserował rysunki o harcerzach i wykreował całkiem nowe rysunki.

Publikacje w harcerskiej prasie
Przez jakiś czas współpracowałem z „Polonijnym Światem Młodych” (ukazywał się od 1984 r.). Sprawy robocze uzgadniałem ze Zbigniewem Wołynką (pseudonim Jarosław Lisiecki, ur. 1944) i to chyba on był pomysłodawcą oraz najważniejszą osobą w redakcji. Później rysowałem też w jego tytule „Co dalej?”
W „Polonijnym Świecie Młodych” rysowałem portrety znanych Polaków (nie pamiętam czy było obok moje nazwisko), a najciekawszym projektem jaki zrobiłem, były stroje ludowe na wesoło. Dwanaście obrazków przedstawiało stroje ludowe z różnych regionów. Ubrałem w nie ludki znane z moich rysunków i powstał z nich cały numer będący kalendarzem. Tak jak inne numery, został rozesłany pocztą w świat.
Miałem też kilka rysunków w miesięczniku „Drużyna – Zuchowe Wieści”. Z mojego archiwum wynika, że opublikowano je w numerach: styczeń, luty (dwa rysunki), marzec i maj 1989.

Powrót do „Świata Młodych”
Gdy już drukowałem w „Szpilkach” i innych znanych tytułach prasy, niektóre rysunki o tematyce harcerskiej, szkolnej i młodzieżowej pokolorowałem i w 1987 r. wysłałem do „Świata Młodych”. Były drukowane najczęściej na pierwszej stronie, w sumie około 20, także w 1988 roku.
Zdradzę, że dawno temu, chyba jeszcze jako nastolatek, raz trafiłem do redakcji „ŚM” na Mokotowską. Teraz nawet nie byłem tu osobiście, wysyłałem rysunki pocztą.

Rysunki o harcerzach – wspomnienia po latach
Rysowanie dla harcerstwa było ciekawym fragmentem mojej działalności jako rysownika. Poznałem wiele osób z Lubelskiej Chorągwi ZHP. Wszyscy tu wiedzieli, że jeśli będą potrzebne jakieś rysunki, projekty – wiadomo do kogo się zgłosić. Tę współpracę wspominam z sympatią i wiem, że wiele osób do dziś mnie wspomina.
Dziś te rysunki są dla mnie przede wszystkim pamiątką ludzi i czasów, dzięki którym mogłem rozwijać swój talent.
Rysunki o harcerzach: (c) Szczepan Sadurski / Karykatury . Sadurski.com
Zobacz też:
> Jak poznałem Eryka Lipińskiego
> Reporter Lato. Wakacyjny cykl rysunków dla „Kuriera Lubelskiego”


