Satyrycy: Jachimek, Bryndal, Odyniecki

Jan Matejko Stańczyk błazen satyra

Jachimek kupuje 4 piwa

W Wysokich Obcasach (dodatek do Gazety Wyborczej) ukazał się wywiad z satyrykiem Tomaszem Jachimkiem (ur. 1973), którego znamy m.in. z programu TVN24 Szkło kontaktowe. Cytujemy kilka fragmentów

O aktorstwie, dziennikarstwie i kabarecie
• Chciałem na aktorstwo. W 1992 roku w tajemnicy przed rodzicami pojechałem do Warszawy na konsultacje przed egzaminami wstępnymi na PWST. Konsultacje trwały 20 sekund, bo pani powiedziała, że z takim zgryzem szkoda mojego czasu. Szedłem załamany Krakowskim Przedmieściem i nagle patrzę – wydział dziennikarstwa. (…) Pracowałem parę lat w zawodzie, w PAP-ie, w Expressie Wieczornym, ale ciągnęło mnie do kabaretu. (…) Poszedłem raz na spektakl Rafała Kmity do Teatru Małego i to był przełom. Wyszedłem spocony, łapy mi się trzęsły i mówię: „No nie, też tak chcę”.

O Szkle kontaktowym
• „Szkło…” wyniosło mnie na zupełnie inną falę rozpoznawalności. Można powiedzieć, ogólnopolskiej. Problem w tym, że ja (…) nie lubię, jak mnie rozpoznają. Nienawidzę, jak mnie fotografują, krępuję się, jak mnie zagadują.

Prowincjonalna anegdota o Jachimku
• Idę sobie (…) podczas wakacji do sklepiku w maleńkiej wiosce. Pod sklepem czterech miejscowych panów, wyczuwam ciekawskie spojrzenia, słyszę dyskretne konsultacje w duchu: „Bijemy po ryju czy prosimy o autograf?”. Kupuję cztery piwa i wychodzę. Przechodzę 15 metrów i nagle słyszę za plecami ryk na pół wsi: „Teee, kurwaaa, kabaret, kurwaaa, ale Ani Mru Mru to śmieszniejsze jest!”

O publiczności kabaretowej
• (…) telewizja od pewnego czasu lansuje kabaret i dzięki temu mamy w branży boom. Z drugiej strony pojawił się widz masowy, czyli, powiedzmy sobie szczerze, mniej wymagający. Wystarczy pojechać na dowolny występ w sali sportowej czy amfiteatrze. Jak numer trwa dłużej niż cztery minuty, to zaczynają się gwizdy. Pamiętam, na Pace kiedyś można było sobie pozwolić na eksperyment, pojawiały się formy parateatralne. Teraz to idzie na jedno kopyto: szybko, szybko, dżingiel, strzał, jeden dobry dowcip na skecz, przebieramy się za chłopa i babę, teraz za lekarza, a teraz za kolarza. Prosi się kogoś z widowni na scenę, to już jedne brawa, widz schodzi, to drugie brawa, a dwa aplauzy w numerze to bardzo dużo.
2008-08-05

Bryndal na pierniku

Autograf satyryka Rafała Bryndala wkrótce będą mogły zobaczyć osoby odwiedzające toruński rynek. Znajdzie się w Piernikowej Alei Gwiazd przed Dworem Artusa

W Toruniu podczas prezydenckiego koncertu noworocznego ogłoszono nazwiska dwóch kolejnych osób związanych z Toruniem, które wkrótce znajdą się na mosiężnych tablicach w kształcie toruńskich pierników „katarzynek”. Będą one prezentowane w Piernikowej Alei Gwiazd przed Dworem Artusa w Toruniu. Te dwa nazwiska, to satyryk Rafał Bryndal i sportowiec Łukasz Pawłowski.

Rafał Bryndal to satyryki i dziennikarz Radia Zet, najbardziej znany z audycji „Rozmowy rolowane”. W okresie studenckim tworzył w Toruniu grupy kabaretowe; występował m.in. z Mariuszem Lubomskim. Jest autorem m.in. wierszy, piosenek, a nawet sztuk teatralnych.

Łukasz Pawłowski (lat 26) to pierwszy torunianin, który zdobył medal olimpijski. Na olimpiadzie w Pekinie w 2008 r. zdobył srebrny medal, wiosłując w czwórce bez sternika wagi lekkiej.

Pierwsze tablice w Piernikowej Alei Gwiazd odsłonięto w 2003 roku. Wśród autografów znanych osób związanych z Toruniem znajdują się tu m.in. autografy aktorów: Grażyny Szapołowskiej, Małgorzaty Kożuchowskiej i Bogusława Lindy, ekonomisty i polityka Leszka Balcerowicza, muzyków zespołu Republika, Janiny Ochojskiej (szefowej Polskiej Akcji Humanitarnej) i astronoma Aleksandra Wolszczana.
2009-01-04

Benefis Mirosława Odynieckiego

24 października 2009 r. w Centrum Kultury w Gniewinie odbył się benefis satyryka i dziennikarza Mirosława Odynieckiego

Mirosław Odyniecki był bohaterem okolicznościowej imprezy, jaka odbyła się 24 października (sobota) w w Centrum Kultury w Gniewinie (woj. pomorskie). Podczas tej miłej uroczystości wystąpiła Formacja Trójmiejskiego Klubu Satyryków, w składzie: Tadeusz Buraczewski, Iza Łaskawska i Janusz Pierzak. Uroczystość uświetnił obecnością włodarz Wejherowa, wiceprezydent B.Tokłowicz. Roman Drzeżdżon przeczytał laudację po kaszubsku. był quiz „Co wiemy o Mirku”, przeprowadzony przez Danutę Balcerowicz i Krzysztofa Kochana Wystąpiła rockowa formacja White Room, przypominając muzyczne hity lat 60-tych i 70-tych.

MIODYN albo dywagacja przy okazji Benefisu

Któż z wejherowian mógłby  nie rozpoznać na ulicy tej charakterystycznej sylwetki? Postać ta przypisana jest grodowi nad Cedronem dokładnie tak jak spiżowy Batman. Oto śród ciżby głów miejskim deptakiem – ulicą Sobieskiego niespiesznie płynie ciągle imponująca srebrzysta  wiecha rozwianych włosów. Tu się komuś odkłoni, tam przystanie na moment i zagada, gdzieś zatrzyma się na dłuższych chwil parę… O! Zapalił nieodłącznego papierosa… Ktoś mu coś szepce do ucha. On odbezpieczył długopis i notuje szybko na niepozornym karteluszku. Właśnie tak rodzi się kolejny felieton do Panoramy Powiatu, sygnowany drugim imieniem Mistrza Odyna – Wacek.

Mirek Odyniecki – człowiek omnibus. Poeta, satyryk, dziennikarz, radny, muzyk – rockman, samoistna pomoc społeczna. Funkcjonariusz – delegat Partii Dobrego Humoru na Kaszuby. Interwencjonista w każdej słusznej sprawie.

Rodzina Odynieckich do Wejherowa przybyła z Mohylowa na Podolu. On urodził się już tu kopę lat temu i wyjątkowo udatnie wtopił się społeczność kaszubską. To jego wiersz o Piaśnicy zyskał uznanie Jury sopockiego konkursu poetyckiego – Złote Pióro. Bo pióra zaczął używać wyjątkowo skutecznie 45 lat temu. Skrybnął był podówczas opowiadanie „Podobni do mew” na konkurs pisma „Filipinka”. I zdobył Grand Prix. A potem już pisał i tworzył. Tak do „Liter”, „Dziennika Bałtyckiego”czy „Głosu Wybrzeża”. W latach 1993 – 1999 był redaktorem naczelnym „Kuriera Wejherowskiego”. Nurzając się przemiennie to w poezji, to w satyrze i nie odpuszczając prozie, zdobywał laury na ogólnopolskich konkursach literackich w Lęborku i Człuchowie, na gdyńskiej „Grudzie Bursztynu” czy ostatnio – I-sze  m-ce w wejherowskim „Powiewie Weny”. Jako klezmer  o ewidentnie  gruntownym wykształceniu muzycznym grywał na gitarze bądź organach w takich formacjach wejherowskich jak: Odmieńcy, Atomowa Kopa Siana czy Carte Blanche.

No bo można szaleć, tak jak on na tak wielu polach, kiedy ma się taką żonę jak jego Barbara, o której z humorem napisał:

Kumple pukali się w czoło mówiąc:
Żenisz się? Czyś ty, stary, wariat?
A ja los wygrałem, bo dziś mam:
kochankę, kucharkę i… gratis
Sekretariat!

…Kilka dni temu siedziałem z Mirkiem w kawiarni przy deptaku. Od sąsiedniego stolika pozdrowiła go grupa starszych dżentelmenów. – To energiczni emeryci kombatanci – objaśnił Odyn. Starsi panowie wyszli po jakimś czasie a  chwilę później  kelnerka przyniosła i nam dwie lampki Ballantine’s.
– My nie zamawialiśmy – oponowaliśmy.
To zamówili panowie, którzy przed momentem wyszli. I prosili by dopowiedzieć jeszcze , że to w podziękowaniu za artykuł Mirka o sławetnych przenosinach czołgu T-34 – objaśniła kelnerka.

Jak widać – słychać i czuć – życie Mirka ma smak, moc i aromat szkockiej old whisky.
Tadeusz Buraczewski
23. 10. 2009

Masztalski agentem SB

Jak donosi dziennik Polska, dziennikarz Aleksander Trzaska, twórca kabaretu Masztalskich, był agentem Służby Bezpieczeństwa

Aleksander Trzaska, to wieloletni dziennikarz Radia Katowice, znany był głównie jako twórca Kabaretu Masztalskich (1986), który gościł na estradach polskich i polonijnych za granicą, opowiadając gwarą śląską dowcipy o Eciku i Masztalskim.

Jak napisała Polska, Trzaska był agentem SB, od 1984 r. zarejestrowanym jako TW „Astor”. Akta SB dotyczące dziennikarza, to dwie opasłe teczki.
2009-03-28