Zmiany w infrastrukturze i codzienne wyzwania
Amerykańskie autostrady kiedyś symbolizowały postęp i wygodę, zachwycając przybyszów z Europy swoimi szerokimi pasami i brakiem dziur. Dziś jednak wiele z nich przypomina krajobraz pełen wybojów, zwłaszcza w dużych miastach, gdzie korki paraliżują ruch na godziny. Marcin Wrona wspomina, jak po powrocie do Polski uderzyła go nowoczesność dróg, z nowymi autostradami i skrzyżowaniami, które ułatwiają podróżowanie.
W Stanach Zjednoczonych, przeciwnie, infrastruktura starzeje się, a remonty ciągną się latami z powodu biurokracji i braku funduszy federalnych. Na przykład w Los Angeles kierowcy spędzają średnio 62 godziny rocznie w korkach, co przekłada się na straty ekonomiczne rzędu miliardów dolarów. To zjawisko dotyka nie tylko dużych metropolii; nawet w mniejszych stanach, jak Ohio czy Pensylwania, drogi lokalne wymagają pilnych napraw, a mosty grożą zawaleniem.
Ludzie, którzy przeprowadzają się za pracą, często napotykają te same problemy, co pogłębia poczucie stagnacji. Wrona podkreśla, że ta odwrócona sytuacja, gdzie Polska wyprzedza USA w infrastrukturze, pokazuje szerszy trend. Ameryka, kiedyś lider innowacji, teraz zmaga się z utrzymaniem tego, co zbudowała dekady temu. Mieszkańcy narzekają na rosnące opłaty za utrzymanie dróg, które nie idą w parze z poprawą jakości. To codzienne utrapienie wpływa na jakość życia, zmuszając wielu do dłuższych dojazdów i większego stresu.
Rosnące koszty życia i presja finansowa
Ceny w USA rosną w tempie, które zaskakuje nawet długoletnich mieszkańców kraju, czyniąc codzienne wydatki wyzwaniem dla przeciętnej rodziny. W Nowym Jorku, jak zauważa Wrona, koszty mieszkań osiągnęły poziom oderwany od rzeczywistości, co doprowadziło do zwycięstw polityków o socjalistycznych poglądach, obiecujących ulgi dla najemców. Średni czynsz za jednopokojowe mieszkanie w Manhattanie przekracza 4000 dolarów miesięcznie, a ceny żywności wzrosły o kilkanaście procent w ciągu ostatniego roku.
Dziennikarz wspomina relację, w której porównywał zapewnienia Donalda Trumpa o spadających cenach z rzeczywistością; inflacja utrzymuje się na poziomie około 3 procent, ale artykuły spożywcze drożeją, a energia elektryczna w Waszyngtonie podrożeje o 22 procent. To nie tylko statystyki; znajomi Wrony jeżdżą starymi samochodami, bo średnia cena nowego auta przekroczyła 50 tysięcy dolarów, co równa się ponad 200 tysiącom złotych. Ludzie oszczędzają na wszystkim, od jedzenia po rozrywkę, co odbija się na ich stylu życia. Wrona obserwuje, jak klasa średnia kurczy się, a rozwarstwienie społeczne pogłębia; bogaci kumulują majątek, podczas gdy inni pracują po kilkadziesiąt godzin tygodniowo, by związać koniec z końcem. W stanach jak Kalifornia czy Floryda, gdzie koszty życia są najwyższe, rodziny rezygnują z wakacji, skupiając się na przetrwaniu. To presja finansowa sprawia, że wielu Amerykanów czuje się uwięzionymi w cyklu pracy bez nagrody.
Praca i brak równowagi między życiem zawodowym a prywatnym
W USA praca dominuje nad resztą egzystencji, co Wrona kontrastuje z europejskim podejściem, gdzie urlopy i czas wolny są normą. Wielu mieszkańców nigdy nie opuszcza swojego stanu, częściowo z powodu kosztów, ale też indoktrynacji o wyjątkowości Ameryki. Dziennikarz zauważa, że przyjaciele w Europie cieszą się wakacjami, podczas gdy Amerykanie żyją, by pracować, często bez płatnych urlopów macierzyńskich czy chorobowych.
Średni Amerykanin ma tylko 10 dni płatnego urlopu rocznie, co jest znacznie mniej niż w Polsce czy innych krajach UE. To prowadzi do wypalenia zawodowego, z milionami ludzi cierpiącymi na stres i depresję związaną z pracą. Wrona podkreśla, że ta mentalność, wpojona od dziecka, sprawia, że obywatele wierzą w mit największego kraju świata, nie konfrontując go z rzeczywistością. Innowacje, kiedyś napędzane klasą średnią z lat 50. i 60., teraz hamowane są przez brak równowagi; ludzie nie mają czasu na kreatywność poza biurem. W branżach jak technologia czy finanse, presja na wyniki jest ogromna, co odbija się na relacjach rodzinnych. Dziennikarz wspomina, jak jego znajomi w korporacjach farmaceutycznych, w tym Polacy, pracują nad innowacjami, ale kosztem osobistego życia. To zjawisko pogłębia izolację, bo brak czasu wolnego utrudnia budowanie więzi poza pracą.
Opieka zdrowotna jako źródło lęku
System opieki zdrowotnej w USA jest najdroższy na świecie, ale niekoniecznie najlepszy, co Wrona ilustruje własnymi doświadczeniami. Koszt rezonansu magnetycznego z ubezpieczeniem przewyższył cenę tego samego badania w Polsce bez polisy, na identycznym sprzęcie. Miliony Amerykanów, mimo reform jak ObamaCare, nie stać na leczenie; dopłaty za wizyty lekarskie wynoszą 150-200 złotych, a operacje kosztują setki tysięcy dolarów.
Dziennikarz opowiada o przyjacielu, emerytowanym lekarzu, którego operacje kręgosłupa wyceniono na ponad 4 miliony dolarów. To sprawia, że ludzie boją się chorować, odkładając wizyty do ostatniej chwili, co prowadzi do tragedii, np. śmierci z powodu nieleczonych infekcji zębów. Wygasające dopłaty do ubezpieczeń od stycznia 2026 roku mogą podwoić koszty dla dziesiątek milionów, zmuszając wielu do rezygnacji z ochrony. Wrona zauważa, że ten system faworyzuje bogatych, pozostawiając resztę w niepewności. W stanach jak Teksas czy Floryda, gdzie dostęp do opieki jest ograniczony, ludzie podróżują setki kilometrów do lekarzy. To lęk przed rachunkami medycznymi wpływa na codzienne decyzje, od diety po aktywność fizyczną, tworząc społeczeństwo, w którym zdrowie staje się luksusem.
| Kategoria | Średni koszt w USA (USD) | Przykładowy stan | Uwagi |
|---|---|---|---|
| Mieszkanie (czynsz miesięczny) | 2000-4000 | Nowy Jork | Oderwane od rzeczywistości, prowadzi do frustracji |
| Nowy samochód | Ponad 50 000 | Średnia krajowa | Ludzie jeżdżą starymi autami |
| Wizyta lekarska (z ubezpieczeniem) | 40-50 | Waszyngton | Dopłaty rosną, ludzie unikają lekarzy |
| Emerytura (wymagane oszczędności) | 1 500 000 – 1 800 000 | Średnia | W droższych stanach nawet 2 200 000 |
| Inflacja żywności (roczna) | Około 3% | Krajowa | Ceny rosną mimo zapewnień polityków |
Emerytura i planowanie przyszłości
Przygotowanie do emerytury w USA wymaga ogromnych oszczędności, co Wrona podaje za wyliczeniami CNBC; średnio 1,5 do 1,8 miliona dolarów, by utrzymać standard życia. W droższych stanach jak Hawaje kwota sięga 2,2 miliona, podczas gdy w tańszych jak Zachodnia Wirginia wystarczy 700 tysięcy. To horrendalne sumy dla przeciętnego pracownika, zwłaszcza przy rosnących kosztach życia.
Dziennikarz podkreśla, że bez tych środków emerytura oznacza ubóstwo, z wieloma seniorami wracającymi do pracy. System Social Security zapewnia podstawy, ale nie wystarcza na komfort; średnia emerytura to około 1700 dolarów miesięcznie, co nie pokrywa wydatków w dużych miastach. Ludzie oszczędzają przez dekady, często rezygnując z przyjemności, co pogłębia presję finansową. Wrona kontrastuje to z Europą, gdzie systemy emerytalne są bardziej hojne. W USA brak gwarancji państwowych sprawia, że przyszłość jest niepewna, zwłaszcza dla młodszych pokoleń obciążonych długami studenckimi.
Edukacja i budowanie relacji społecznych
System edukacji w USA oferuje szanse ambitnym, ale pozwala na prześlizgiwanie się tym mniej zmotywowanym, co Wrona obserwuje u swoich dzieci. Brak stałych klas oznacza, że uczniowie wybierają przedmioty, często te łatwiejsze, co osłabia dyscyplinę. Licea z tysiącami uczniów utrudniają nawiązywanie głębokich przyjaźni; relacje są powierzchowne, skupione na drużynach sportowych czy klubach. Dziennikarz porównuje to z polskim systemem, bardziej wymagającym, gdzie presja buduje wiedzę. W USA otwartość jest fasadą; prawdziwe przyjaźnie powstają rzadko, często w grupach etnicznych. To izoluje imigrantów, jak w szkole jego córki, gdzie rodzice trzymali dystans. Zmiany szkół co kilka lat, za pracą rodziców, pogłębiają ten problem. Uczniowie z ambicjami, jak córka Wrony na UVA, odnoszą sukcesy, ale reszta ryzykuje słabsze przygotowanie do życia.
Polityka i poszukiwanie tożsamości
Ameryka zmaga się z polaryzacją, gdzie ekstremalni kandydaci jak Donald Trump zyskują poparcie dzięki frustracji, jak zauważa Wrona. Powtarzanie fałszywych narracji, np. o pomocy dla Ukrainy, wpływa na opinie nawet wykształconych. Dziennikarz widzi, jak kraj traci pozycję globalną, podczas gdy Chiny i Europa rozwijają się szybciej. Jego córka, po stażach w Azji i Ameryce Południowej, nazywa to przepaścią. Trump odchodzi od postępu, wracając do tradycyjnych źródeł energii, co kontrastuje z europejskimi innowacjami. To poszukiwanie tożsamości objawia się w wyborach, gdzie umiarkowani politycy tracą na rzecz radykałów. Wrona podkreśla, że Amerykanie, izolowani w swojej bańce, nie konfrontują mitu wyjątkowości z rzeczywistością, co hamuje rozwój.
Konfrontacja z polityką wizową
Wywiad Wrony, pełen krytyki wobec USA, Trumpa i systemu, zbiega się z rozszerzeniem screening social media przy wizach. Od 15 grudnia 2025 Departament Stanu wymaga online presence review dla wiz H-1B i H-4, a propozycje dla programu bezwizowego (ESTA) zakładają sprawdzanie 5 lat historii social media dla turystów. Jako korespondent na wizie medialnej, Wrona mógłby podlegać podobnym kontrolom przy przedłużeniu. Jego publiczne wypowiedzi, kwestionujące narrację władz, mogą wzbudzić wątpliwości amerykańskich urzędników, potencjalnie komplikując status jego pobytu. To pokazuje, jak wolność słowa styka się z biurokracją imigracyjną w dzisiejszej Ameryce.
Jak wygląda życie w USA: (c) Sensacje Sadurski.com / GR
Wywiad ukazał się w Wirtualnej Polsce
Zobacz też:
> Przyszłość Polski wg Normana Daviesa
> Seks i politycy – TOP 10 przykładów


