Codziennik Prawny był sztandarowym projektem Rzecznika Praw Obywatelskich Janusza Kochanowskiego (1940-2010). Merytoryczne, ale też serdeczne i bardzo ludzkie podejście do współpracy jaką osobiście mi zaproponował, zaowocowało dwiema seriami rysunków. Niestety zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem i edukacyjny projekt skierowany dla Polaków został zapomniany. Poznaj kulisy mojej współpracy z prof. Kochanowskim i jego biurem w Warszawie
Brama przy Długiej 23/25. Portret zamiast kolejnego spotkania
Katastrofa Smoleńska była dla Polaków wstrząsem i na lata zmieniła tok politycznych i społecznych wydarzeń w kraju. Gdy to się stało, byłem na imprezie satyrycznej gdzieś w Polsce i szykowałem się do śniadania oraz powrotu samochodem do Warszawy. Wśród ofiar jakie podawano w radiu, usłyszałem nazwisko prof. Janusza Kochanowskiego. Zrobiło mi się smutno.
Kilka dni później, a może nawet nazajutrz, przechodziłem obok bramy przy ul. Długiej 23/25 na Starym Mieście, miejsca naszych spotkań. Przed wejściem stał stojak, na nim zdjęcie profesora oraz wieniec. I chyba nawet zrobiłem zdjęcie tego miejsca na pamiątkę. Bo wspólnego zdjęcia z prof. Kochanowskim nigdy nie miałem i nigdy już nie będę miał. Nie byliśmy gwiazdami z Instagrama, a mnie nie wypadało prosić o wspólne zdjęcie, zresztą nawet o tym nie pomyślałem. Nasze robocze spotkania nie miały relacji klient – artysta. To były spotkania osób, które łączyło coś więcej.
Halo, tu biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. Gdy myślisz, że to dowcip
Był rok 2008. Siedziałem za biurkiem i coś rysowałem, gdy zadzwonił telefon.
– Dzień dobry, biuro Rzecznika Praw Obywatelskich profesora Janusza Kochanowskiego. Pan profesor chciałby z panem porozmawiać, czy jest to możliwe?
W czasach, gdy wielu osobom rozgłośnie radiowe robiły psikusy i telefonicznie podszywano się pod znane osoby, wszystkiego można się było spodziewać. A ja, oderwany od pracy, jeszcze nie wróciłem do rzeczywistości.
– Tak, chętnie porozmawiam – odpowiedziałem. Po chwili usłyszałem ciepły, męski głos.
– Dzień dobry, Janusz Kochanowski. Przygotowuję ciekawy projekt i chciałbym, aby go pan poznał. Czy możemy się umówić na rozmowę u mnie?
Zadzwonił osobiście ktoś, kogo absolutnie nie podejrzewałbym, że mógłby zadzwonić. Choć brzmiało mało prawdopodobnie, to nie był żart. Po krótkiej rozmowie, zostałem przełączony do sekretariatu i ustaliliśmy dzień oraz godzinę pierwszego spotkania.

Paragrafy z ludzką twarzą. Misja upraszczania prawa
Projekt Codziennik Prawny został zaplanowany jako podróż po świecie paragrafów. To były informacje i podpowiedzi, które miały pomóc zwykłym obywatelom w gąszczu skomplikowanych zagadnień prawnych. A jak to napisać oraz przedstawić tak, aby przeciętny człowiek mógł wszystko lepiej zrozumieć? Zespół Rzecznika Praw Obywatelskich zajął się treścią. W którymś momencie stwierdzono, że poważne tematy lepiej przemówią do umysłów, gdy zostaną podane z humorem.
Dlaczego zostałem wybrany akurat ja? Z pewnością grupa osób z kręgu Rzecznika brała pod uwagę różnych potencjalnych autorów, jednak z jakiegoś powodu padło na mnie. Moje rysunki były w Internecie, podobnie jak informacje o moich dokonaniach. Z pewnością były też znane z publikacji prasowych. Może pan profesor po prostu znał moje rysunki z prasy i mu się podobały? O tym nigdy nie rozmawialiśmy.
Egzamin z cappuccino. Dystyngowany profesor i satyryk
Nigdy nie byłem na oficjalnym spotkaniu z wysokim urzędnikiem państwowym w jego biurze. Spodziewałem się oficjalności i drętwoty, ale myliłem się. Janusz Kochanowski był osobą dystyngowaną, inteligentną i elokwentną, a równocześnie umiejącą słuchać rozmówcy i jego argumentów. I był pogodny oraz po prostu sympatyczny.
Gdy siadłem za stolikiem, do którego zaraz się dosiadł, spytał czy napiję się kawy. Czarnej nie pijam, tylko ze śmietanką, z czymkolwiek byle nie była czarna i mocna. Szukałem trafnego słowa, aby nie wyjść na ignoranta. Powiedziałem:
– Poproszę capuccino.
Uśmiechnął się.
– Oj, nie mamy tu specjalistycznych ekspresów. Może być ze śmietanką?
Uśmiechnęliśmy się i dalsza wizyta przebiegała już mniej oficjalnie.

Podczas pierwszego spotkania dowiedziałem się podstawowych informacji o projekcie. Mówiliśmy o tym, jakie rysunki najlepiej się sprawdzą (oczywiście w ramach mojej stylistyki) i ile ich będzie. Rysunki na pewno miały być czarno-białe. Powiedziałem, jakich materiałów potrzebuję aby rozpocząć pracę i chyba od razu dostałem robocze teksty Codziennika Prawnego. Zaproponowałem też rozsądne honorarium. Mogłem zaproponować wyższe, ale prestiż z takiej współpracy był dla mnie cenniejszy. Poza tym rysunków miało być dużo.
Ponad 60 grafik i internetowy serwis. Wizja, która ożyła
Na drugim spotkaniu, jak to mam w zwyczaju, pokazałem pierwsze pomysły i szkice. Jedne były w 100% trafione i spodobały się natychmiast. Dyskutowaliśmy o zmianach niektórych, a inne szkice stały się inspiracją do dużej zmiany: – A gdyby zrobić TO zamiast TEGO, chyba byłoby lepiej... Na szczęście prof. Kochanowski miał wizję i był konkretny. To w takiej współpracy jest cenne i obu stronom oszczędza czas.
Nawet jeśli zdarzało się, że w spotkaniach uczestniczyło więcej osób niż nas dwóch, to my zawsze dyskutowaliśmy i nasze zdanie się liczyło. W sumie powstało ponad 60 rysunków + dodatkowy na okładkę. Dużo, jak na jeden projekt. Wkrótce trafiły do nowo zbudowanego serwisu internetowego codziennikprawny.pl. Do każdego tematu był jeden rysunek, który sprawiał, że treści są łatwiejsze do zrozumienia.

Egzamin z debaty publicznej. Gdy Rzecznik cytuje Twoje słowa z prasy
Podczas jednego ze spotkań Profesor wspomniał z sympatią, że czytał moją wypowiedź dla „Rzeczpospolitej”, uzupełnioną rysunkiem. Zaimponował mu mój rozsądny komentarz do głośnej wówczas sprawy sądowej, którą media ochrzciły mianem „koziej wojny”. Chodziło o rysunek Andrzeja Krauzego, który wywołał protesty organizacji LGBT, oskarżenia o homofobię oraz trafił na sądową wokandę. Ponieważ sprawa dotyczyła fundamentów satyry, byłem wtedy rozchwytywany przez media. Gościłem m.in. w studio Superstacji, gdzie w emitowanym na żywo programie „Nie ma żartów” prowadzonym przez Elizę Michalik, z Robertem Biedroniem (jeszcze przed jego karierą polityczną), poruszaliśmy ważne społecznie tematy.
Prof. Kochanowski, widząc moje nazwisko i taką wypowiedź, utwierdził się w przekonaniu, że wybrał do współpracy nie tylko sprawnego rysownika, ale też partnera do merytorycznego dialogu. A ja uświadomiłem sobie, że moje słowa są analizowane także przez osoby opiniotwórcze. Mój autorytet wzrósł w jego oczach, a nasze rozmowy przy kawie stały się odtąd jeszcze bliższe i pozbawione urzędowej sztywności.


Cegła z autografem. Dowód najwyższego zaufania
Wkrótce dostałem pocztą książkę wydaną przez CH.Beck, z dołączoną płytą CD i oczywiście zilustrowaną moimi rysunkami. Wielkością przypominała cegłę i ważyła chyba kilogram. Około 550 stron formatu B5 pokazuje, jak trudno w nieskomplikowany sposób wyjaśnić laikom zawiłości zagadnień prawnych.
Na tytułowej stronie była informacja. Redaktor naczelny: Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski, na sąsiedniej stronie długa lista autorów, redaktor naukowy: prof. dr. hab. Marek Zubik. Rysunki: Szczepan Sadurski
W jedynym egzemplarzu jaki otrzymałem i mam do dziś, znajduje się osobista dedykacja, pisana piórem: „Drogi Panie Szczepanie! Z gorącymi wyrazami podziękowania i wdzięczności – Janusz Kochanowski 4/11/2009”. Była też załączona karteczka od p. Urszuli Kulikowskiej, Zastępcy Dyrektora Zespołu Prezydium: „Panie Szczepanie, Przekazują w załączeniu publikację „Codziennik Prawny” z autografem Pana Rzecznika. Umowa na kolejne rysunki przyjdzie pocztą”.

Codziennik Prawny. Dokończony projekt, ale…
Wkrótce, według sprawdzonego schematu, zaczęliśmy pracę nad drugą fazą projektu, choć tym razem rysunków miało być mniej – ponad 20. Prace, przerwane śmiercią prof. Kochanowskiego, zakończyliśmy w tym samym roku 2010, a uzgodnienia konsultowałem z prof. Markiem Zubikiem, który wkrótce trafił do Trybunału Konstytucyjnego.
Można przyjąć, że projekt Codziennik Prawny zrealizowano, jednak bez prof. Kochanowskiego stracił życie. Druga książka nie ukazała się, a internetowy serwis wkrótce zniknął z sieci. Pozostało w moim archiwum ponad 80 rysunków o tematyce prawnej oraz książka z osobistą dedykacją. W kolejnych latach realizowałem zlecenia z ważnymi instytucjami, ale to wspominam szczególnie. Bo efekt tego typu współpracy, to nie tylko kreatywna praca oraz honorarium, to także poznawanie interesujących ludzi oraz wspomnienia, które pozostają na zawsze.
FAQ
Kim był prof. Janusz Kochanowski?
Janusz Kochanowski (1940–2010) był wybitnym polskim prawnikiem, dyplomatą oraz profesorem nauk prawnych, który w latach 2006–2010 sprawował urząd Rzecznika Praw Obywatelskich V kadencji. Jako RPO zasłynął z ogromnej aktywności w obronie praw jednostki oraz inicjowania projektów edukacyjnych, mających na celu przybliżenie obywatelom zawiłości systemu prawnego. Wcześniej pełnił m.in. funkcję prezesa fundacji „Ius et Lex” oraz konsula generalnego RP w Londynie, budując swój autorytet zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej. Jego praca nad „Codziennikiem Prawnym” była wyrazem nowoczesnego podejścia do komunikacji państwowej, łączącej powagę urzędu z przystępną formą przekazu. Zginął tragicznie 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem, pozostawiając po sobie dziedzictwo silnej i niezależnej instytucji Rzecznika.

Gdzie mieściło się biuro, w którym powstawał Codziennik Prawny?
Spotkania robocze odbywały się w historycznym budynku przy ul. Długiej 23/25 w Warszawie. To tam, w sercu Starego Miasta, Szczepan Sadurski szlifował z zespołem prof. Kochanowskiego koncepcję rysunków edukacyjnych.
Kto nadzorował projekt po śmierci prof. Janusza Kochanowskiego?
Dokończenie prac nad drugą częścią rysunków nadzorował prof. Marek Zubik, jeden z najwybitniejszych polskich konstytucjonalistów, profesor nauk prawnych związany z Uniwersytetem Warszawskim. W latach 2007–2010 pełnił funkcję Dyrektora Zespołu Prawa Konstytucyjnego i Międzynarodowego w Biurze RPO. W listopadzie 2010 roku został wybrany przez Sejm RP na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, gdzie orzekał przez pełną, dziewięcioletnią kadencję. jest kierownikiem Katedry Prawa Konstytucyjnego na Wydziale Prawa i Administracji UW.
Ile rysunków stworzył Sadurski dla Rzecznika Praw Obywatelskich?
Łącznie powstało ponad 80 rysunków o tematyce prawnej. Ilustrowały one zagadnienia od praw konstytucyjnych po codzienne problemy obywateli w urzędach, bankach czy u lekarza.
Czy „Codziennik Prawny” jest jeszcze dostępny w sieci?
Oryginalny serwis internetowy przestał istnieć po 2010 roku, jednak unikalne archiwum rysunków oraz książkowe wydanie z dedykacją pozostają w zbiorach Szczepana Sadurskiego jako dowód i wspomnienie współpracy.
Tabela: Chronologia projektu Codziennik Prawny
| Rok / Data | Wydarzenie | Znaczenie dla projektu |
| II połowa 2008 | Pierwszy telefon od prof. Kochanowskiego | Zaproszenie Szczepana Sadurskiego do współpracy nad Codziennikiem. |
| 13 Stycznia 2009 | Wybuch „koziej wojny” i komentarze w mediach | Szczepan Sadurski z Robertem Biedroniem debatują na żywo w Superstacji. |
| Listopad 2009 | Premiera książki „Codziennik Prawny” | Publikacja 550-stronicowego dzieła z rysunkami. Osobista dedykacja prof. Kochanowskiego dla autora rysunków. |
| Luty 2010 | Rozpoczęcie prac nad II fazą projektu | Przygotowanie pomysłów do kolejnych 20 rysunków edukacyjnych. |
| 10 Kwietnia 2010 | Katastrofa Smoleńska | Tragiczna śmierć prof. Janusza Kochanowskiego i przerwanie misji projektu. |
| II połowa 2010 | Finalizacja prac z prof. Markiem Zubikiem | Dokończenie rysunków pod okiem przyszłego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. |
Rysunek w służbie publicznej: (c) Prawo . Sadurski.com
Zdjęcie J.Kochanowskiego na górze: Kancelaria Prezydenta RP / cc by-sa 3.0
Fragment powstającej aktualnie książki, którą pisze Szczepan Sadurski. Obecnie na jego temat powstaje film dokumentalny.
Zobacz też:
> Charlie Chaplin i Szczepan Sadurski – co mają ze sobą wspólnego
> Szczepan Sadurski – kolejny wywiad w Australii


