O „Kurierze Lubelskim”, gazecie która przez kilka dekad opisywała stolicę Lubelszczyzny i była blisko jej mieszkańców, napisano niemal wszystko. Dla mnie „Kurier Lubelski” to setki wizyt w redakcji, głównie w latach osiemdziesiątych, gdy współpracowałem z nim jako młody rysownik prasowy i ilustrator. Ale to przede wszystkim ludzie, którzy go tworzyli i których wtedy poznałem.
Kurier Lubelski – moja pierwsza wizyta w redakcji
Wtedy lubelska popołudniówka drukowana w Lubelskich Zakładach Graficznych na Unickiej, miała gigantyczny format 42×60 cm. Na czterech stronach (wydania magazynowe miały więcej) mieściła wszystko, co wydarzyło się w mieście w ostatnich 24 godzinach. Wydarzenia, sukcesy mieszkańców, życie miasta.
Jako 15-letni Lublinianin chcący przedstawiać świat krzywą kreską, po raz pierwszy drzwi redakcji przy ul. 3 Maja 14 przekroczyłem w 1980 roku. Potem, podczas remontu siedziby bywałem też na I Armii Wojska Polskiego, a gdy redakcja wróciła na 3 Maja 14, też tu trafiałem, choć znacznie rzadziej. Mieszkałem już w Warszawie.
Karykatury dziennikarzy Kuriera Lubelskiego
Wielu dziennikarzy, których w latach 80. poznałem, już nie ma. Ci żyjący mogą mnie jeszcze pamiętać, tak jak do dziś pamiętają mnie ówcześni czytelnicy, dla których „Kurier Lubelski” = rysunki Sadurskiego. Nic dziwnego, opublikowano ich kilkaset, na pewno ponad pół tysiąca. Pojedynczo (często na pierwszej stronie, aby poprawić Lublinianom humor), w cyklicznych rubrykach (w wydaniach piątkowo-niedzielnych), jako ilustracje, wreszcie jako ilustracje do popularnych szopek noworocznych, które pisał Kazimierz Pawełek.
W 1987 r. wykonałem karykatury kompletu dziennikarzy na 30-lecie redakcji. „Zespół dziennikarski „Kuriera Lubelskiego w oczach Szczepana Sadurskiego” zapełnił całą, wielką stronę. Łącznie 27 karykatur. Gdybym dostał zdjęcia, byłyby lepsze, jednak kilka osób rysowałem z pamięci, kilka z małych zdjęć, a niektórych odwiedzałem w ich redakcyjnych gabinetach. Pomysły konsultowałem z decydentami, niektóre dostawałem niemal gotowe do narysowania.

Dziennikarze Kuriera Lubelskiego, których zapamiętałem
Czy wszystkich narysowanych znałem osobiście? Tak. Część osób bardzo dobrze, bo mieliśmy dużo kontaktów, innych bardzo słabo. Pozostały wspomnienia oraz anegdoty, niektóre z nich opisuję w moich oddzielnych tekstach.
Kazimierz Pawełek jako rogata, satyryczna dusza, był mi najbliższy. Czarek Mikulski (sekretarz redakcji) był pierwszym, który przeglądał moje rysunki przyniesione do redakcji. Władka Styrczulę poznałem, gdy byliśmy w studenckim dodatku „Konfrontacje”. Lubiliśmy żartować, zrobił ze mną jeden wywiad. Od Leszka Mazurka, kurierowego speca od motoryzacji (rubryka MOTO Kurier) oraz felietonów, kupiłem mój pierwszy samochód. Alicja Chwałczyk miała dar słuchania i rzetelnego opisywania faktów. Zrobiła ze mną wywiad, napisała artykuł o sądowej aferze z moimi zaginionymi rysunkami.

Ze Stasiem Krusińskim rozmawialiśmy wiele razy, robił rubrykę Sfinks z łamigłówkami i krzyżówkami, a gdy już ukazywał się „Dobry Humor” w barterze, dawał do druku moje dowcipy. Artur Borkowski zanim został naczelnym, po obejrzeniu DH z dowcipami o Szkotach wydanego w nakładzie ponad 70 tys., zapytany jak sądzi ile tego drukuję, powiedział że maksymalnie 5 tysięcy. Zrobiłem logo do jego muzycznej rubryki POP Sezam. Małgorzatę Gnot – pardon – panią Małgorzatę, kiedyś zdziwiło że mówię jej na ty (co jej odpowiedziałem – gdzieś znajdziesz o tym anegdotę).
Miałem też niezłe kontakty z fotoreporterem Maćkiem Kaczanowskim. Często rozmawiałem z Wojtkiem Kluskiem. A naczelny Wójcikowski? Pamiętam jego smutne oczy, gdy wybuchła dziennikarsko-polityczna afera z wydrukowaną szopką, bo narysowałem Jaruzelskiego i Wałęsę. Wyglądał jak duch, którego właśnie przejechał walec drogowy. Na szczęście nie miał do mnie pretensji.

Opisy karykatur z jubileuszu 30-lecia redakcji (rok 1987)
Na stronie z jubileuszowymi karykaturami dziennikarzy „Kuriera Lubelskiego”, pod każdym rysunkiem było imię, nazwisko i krótki – trafny, często żartobliwy opis osoby (te opisy pisali inni).
Poniżej pełna lista, wraz z informacją jak na rysunku przedstawiłem osobę. Numerki dodałem dla uporządkowania całości.
1) Włodzimierz Wójcikowski – patronie, prowadź! (naczelny siedział za biurkiem, nad nim w ramce wisiał jego poprzednik – red. Lesław Gnot).
2) Anna Treger – uzdrawiam służbę zdrowia (na rysunku bada lekarza stetoskopem).
3) Wojciech Klusek – bomba numeru (był m.in. specem od konkursów piękności, więc miał szarfę Mister Polonia i trzymał w ręku bombę z palącym się lontem, z napisem: sex bomba).
4) Anna Skoczkowska – rozmowa z mistrzami gazownictwa.
5) Władysław Styrczula – moja wielka miłość (wraz z psem Homo który podobno mówił, a Władek był wtedy specem od tego tematu, przyjaźnie trzymają się za ramiona).

6) Cezary Mikulski – znowu dziura w kolumnie (cementuje kolumnę z półnagą kobietą).
7) Małgorzata Gnot – moda kryzysowa (została narysowana w połatanej kreacji).
8) Leszek Mazurek – za kierownicą (trzyma kierownicę, na ramieniu ma założoną laskę).
9) Krzysztof Stankiewicz – wypłynąłem na szerokie wody (zanurzony w wodzie, obok koła ratunkowego).
10) Tomasz Zięba – łowca sensacji (stoi obok wnyków kłusownika).
11) Andrzej Szwabe – z każdego materiału trzeba wycisnąć wodę. (wyżyma wodę trzymając coś rękami).
12) Zofia Rybak – handel i usługi (została narysowana jak dźwiga siatki z zakupami).
13) Artur Borkowski – „We dwoje” (trzyma serce z tym napisem – to tytuł jego rubryki, z tyłu kobieta, obok nutki, bo pisał o muzyce).

14. Mirosława Witka – dział łączności z czytelnikami (z kluczem francuskim majstruje na słupie telegraficznym).
15. Marek Naumiuk – dzisiaj spadłem z kolumny (na rysunku jak w opisie, obok kolumny jońskiej).
16) Kazimierz Pawełek – znowu cenzura mi zdjęła (wstydliwie zasłania część ciała, bo nie ma majtek, za nim diabełek, obok nożyczki).
17) Urszula Kieller – wszystkiemu winien chochlik (z dzieckiem w wózku – wtedy miała małe dziecko).
18) Danuta Bryk – oświata i wychowanie (trzyma za ucho wrzeszczące dziecko).
19) Stanisław Krusiński – specjalista od krzyżówek i filmu (w ręce trzyma gazetę z krzyżówką, a drugą trzyma stworka, z szarfą Redaktorek – tak nazywał się klub filmowy któremu szefował).
20) Zbigniew Halczuk – na topie II etapu reformy (trzyma otwartą puszkę, z której wyskoczyła na sprężynie głowa stworka).
21) Maciej Kaczanowski – gdzie jest moja wierszówka? (jako żołnierz w hełmie i wojskowe moro, patrzy przez lornetkę).
22) Jan Trembecki – polowanie na atrakcyjne tematy (trzyma w rękach karabin-aparat fotograficzny, celując z nagą kobietę kąpiącą się w wodzie).
23) Alicja Chwałczyk – w walce z przestępczością (zaczajona za rogiem, trzymając maczugę szykuje się do uderzenia złoczyńcy w głowę).
24) Tadeusz Gański – latający reporter (biegnie, notując coś, z tyłu skrzydła, na plecach numer 4).

25) Andrzej Molik – mam szczotę do korekty! (biegnie, trzymając szczotkę i rulony papierów).
26) Zygmunt Pikulski – „Przez szkiełko futurologii” (przez lupę patrzy na kosmitę).
27) Mariusz Hamerski – pierwszy pistolet redakcyjny (trzyma za cyngiel wielkiego rewolweru).
Dlaczego Kurier Lubelski był dla mnie ważny
Choć drukowałem rysunki chyba we wszystkich tytułach lubelskiej prasy, moje kontakty z „Kurierem Lubelskim” były najsilniejsze. Tu w dużej mierze zdobywałem doświadczenie oraz satyryczne ostrogi, które przydały się w kolejnych etapach mojego życia. Te kolejne miały miejsce już po tym, jak zamieszkałem w Warszawie. Jednak o kontaktach z redakcją „Kuriera” zawsze będę pamiętał.
Dziś gazeta wygląda inaczej, mieści się pod innym adresem i tworzą ją inni ludzie. Pozostały jednak archiwa, rysunki i wspomnienia. To one przypominają, że siłą każdej redakcji są ludzie, których nie da się zastąpić ani podrobić.
Kurier Lubelski: (c) Sadurski.com / Media . Sadurski.com
Dla zainteresowanych: archiwalne numery „Kuriera Lubelskiego” są dostępne do przeglądania w Bibliotece im. H.Łopacińskiego.
Zobacz też:
> Sadurski: jak poznałem Aleksandra Kwaśniewskiego
> 1748 wpisów w dzienniku Sadurskiego. 12 lat podboju polskich mediów przed Internetem


