II Festiwal Sobowtórów odbył się 22 czerwca 2003 roku w Lublinie i zgromadził dziesiątki sobowtórów znanych postaci z Polski i świata. Jako juror mogłem zobaczyć wydarzenie również od kulis. Do dziś pamiętam zabawne sytuacje, kulisy wydarzenia i spotkania z niezwykle podobnymi sobowtórami znanych osób.
Jak zostałem jurorem Festiwalu Sobowtórów
Organizatorzy czyli Agencja Artystyczna Good Summer z Warszawy zaprosili mnie jako wydawcę magazynu „Twój Dobry Humor”. Miałem przygotować materiały do magazynu i serwisu DobryHumor.pl, a dodatkowo zostałem zaproszony do jury. Logo „TDH” miało pojawić się na oficjalnych materiałach imprezy.
II Festiwal Sobowtórów w Lublinie (2003)
Tego dnia Lublinem zawładnęły sobowtóry słynnych ludzi. 22 czerwca 2003 roku przed lubelskim Ratuszem odebrali od prezydenta symboliczne klucze do bram miasta. Wcześniej było spotkanie w Grand Hotelu na Krakowskim Przedmieściu, skąd ruszył barwny korowód z bryczkami i automobilami, co oczywiście wzbudziło zainteresowanie przechodniów.
Wszyscy przeszli na Plac Zebrań Ludowych (tuż obok Zamku Lubelskiego), na którym była ustawiona wielka scena i już był tłum.

Jak ocenialiśmy sobowtóry
W oddzielonym barierkami miejscu nieopodal sceny, stały stoliki kilku jurorów. Pamiętam, że blisko mojego stał stolik prezydenta Lublina Pruszkowskiego (był nim w latach 1998-2006), dostaliśmy kartki i długopisy.

Na scenę kolejno wchodzili uczestnicy, a każdy z jurorów przyznawał punkty. Ocenianie wcale nie było łatwe, choć dostarczało sporo zabawy. Niektóre sobowtóry wyglądały niemal identycznie jak oryginały, inne nadrabiały sposobem poruszania się i charakterystyczną mimiką.
Choć miałem ze sobą aparat fotograficzny, nie robiłem wtedy żadnych zdjęć. Komórek z aparatami foto jeszcze nie było. I obawiam się, że żaden fotoreporter nie robił nam zdjęć, więc nie mogę się pochwalić na 100%, że byłem tam jako juror.
Grand Prix dostał „Artur Żmijewski”. Sobowtór aktora to Wojciech Wysocki, nauczyciel W.F.-u z Olsztyna. Zwycięzcą kategorii Polityka został sobowtór Billa Clintona, a w kategorii Artysta – zwyciężył sobowtór Marcina Dańca.

Kulisy Festiwalu Sobowtórów
Dzięki temu, że miałem dostęp za kulisy, mogłem zobaczyć wiele zaskakujących i zabawnych sytuacji, których publiczność nie widziała. Występujący na scenie Maryla Rodowicz i Tadeusz Drozda poznali swoich sobowtórów.
„Wałęsów” było dwóch, ludzie chcieli sobie robić zdjęcia z różnymi sobowtórami. Byli dwaj „Małysze” (jeden z Zakopanego, drugi ze sklepu spożywczego). Z niemal wszystkimi uczestnikami widzowie chcieli robić sobie zdjęcia. Wyjątkiem był tylko jeden sobowtór. Siedział smutny. Był sobowtórem Adolfa Hitlera.
Po wszystkim przeszliśmy schodami w kierunku bramy zamku, potem na dziedziniec, gdzie był poczęstunek. To wtedy legitymację Partii Dobrego Humoru wręczyłem Tadeuszowi Droździe i czeskiej piosenkarce Gabi Gold, prezydentowi Pruszkowskiemu, a także różnym sobowtórom. Z sobowtórem Wałęsy wyglądającym jak oryginał, musiałem sobie zrobić zdjęcie!

Spotkanie w hotelowej windzie
Nazajutrz miałem coś załatwić w hotelu, gdzie sobowtóry były zakwaterowane. Gdy jechałem windą w górę, jakiś niski facet zapytał:
– Nie poznaje mnie pan?
– No, przyznam, że jakoś nie kojarzę.
Stanął na baczność z poważną miną i znów spytał:
– A teraz?
– Niestety, nie.
– To ja, Napoleon!

Późniejsze spotkania z sobowtórami
Potem byłem na kilku imprezach, gdzie sobowtóry były atrakcją. Na eventach (także na Targach Poznańskich) gdzie rysowałem karykatury, kilka razy spotykałem się z sobowtórem Freddiego Mercury’ego (nie tylko wygląda jak oryginał, ale też porusza się oraz śpiewa jak on). Jacka Pieniążka czyli „Chucka Norrisa” poznałem najlepiej, poza tym „Rambo” (z nim i Chuckiem kręciłem zabawny filmik w Parku Skaryszewskim, zresztą jest znakomitym fotografem), „Cezary Pazura” (o nim napisałem sensacyjnego newsa, a o historii, której był częścią opowiadałem w Superstacji).

Co zapamiętałem z Festiwalu Sobowtórów
Gdy wracam pamięcią do Festiwalu Sobowtórów i późniejszych spotkań z sobowtórami, mam same miłe wspomnienia. To świat pełen humoru i dobrej zabawy, czyli czegoś, co od zawsze jest mi bliskie. A jako karykaturzysta potrafię odróżnić naprawdę udaną kopię od oryginału.
Festiwal sobowtórów: (c) Szczepan Sadurski / Rozrywka . Sadurski.com
Zobacz też:
> Obiad z gwiazdami. Tego nie dowiesz się z Pudelka i Instagrama
> Leszek Balcerowicz i Partia Dobrego Humoru. Kulisy niezwykłego spotkania


