W sieci istnieją szczątkowe informacje na temat czasopisma Kiks z Lublina, jego twórcy i współpracowników. Tym bardziej chciałbym przybliżyć je osobom zainteresowanym, publikując poniższe wspomnienia. Co ciekawe, obecnie mija 45 lat od czasu, gdy ta zapomniana gazetka się ukazywała.
Kiks jest ciekawym wspomnieniem czasów, gdy budziła się wolność słowa i wyrastało w Polsce setki, a może nawet tysiące różnego rodzaju niezależnych od władzy periodyków, a ruch Solidarności liczył miliony członków, zanim 13 grudnia 1981 r. wprowadzono stan wojenny. W moim archiwum zachowały się dwa egzemplarze – nr 4 z 15 marca 1981 o nr 6 z 10 października 1981.
Początki Kiksu. Maszyna do pisania i chałupnicza publikacja
Numer 4 ma 8 stron formatu A4 spiętych 2 razy zszywaczem, blisko brzegów. Teksty na okładce były pisane na maszynie do pisania, do tego tytuły w kolorze czarnym, niebieski, zielonym i karminowym, były nanoszone jakąś chałupniczą metodą.
Wewnątrz 5 stron tekstu słabej jakości, kopiowanych na powielaczu (wówczas technika stosowana w niezależnych publikacjach), a na końcu dwie strony z rysunkami: jedna strona mojego komiksu z Dzikiego Zachodu (pierwsza strona „Oko w oko z Matou’em” – w późniejszych numerach miała być kontynuacja) oraz pięć rysunków humorystycznych+, sygnowanych: Danucha, głównie humorystyczne przedstawiających ówczesną „modę karnawałową”.
A co, jeśli chodzi o teksty? Były odważne, wojownicze teksty red. naczelnego (wstępniak zaczynał się od” Przełamać milczenie!), wiersze Krzysztofa Bojarczuka, Mariana Mazura i T.Sawickiego, tekst o sztuce Mariana Mazura oraz strona opisana jako Dodatek – Lista żądań studentów (w podpisie: postulaty podpisane w imieniu MKR – UŁ Marek Perliński, PŁ Piotr Wieczorek, AM Stanisław Nowak).
Co ciekawe, technika powielania była taka, że ktoś przerysowywał ręcznie na kalce znajdujące się pod nią oryginalne rysunki. Wiem o tym, bo zarówno moje rysunki teksty w dymkach, jak i mój autograf, wykonał ktoś inny.
Wydawcą i redaktorem naczelnym (co wiemy z napisu na okładce, zaraz pod logo KIKS), był Zbigniew Rymsza, mój starszy kolega z PLSP (Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych) w Lublinie. Ja byłem wtedy w pierwszej klasie, on w trzeciej. Niedługo potem z jego zainteresowań plastycznych pozostało chyba niewiele. Z tego co wiem, założył Centrum Budownictwa GALA i z sukcesem zajął się różnymi biznesami. Nasze drogi już nigdy potem się nie spotkały.
Realnie napiszę, nakład prawdopodobnie wynosił kilkadziesiąt egzemplarzy – co pokazuje, jaki historyczny rarytas wydawniczy jest w moich zbiorach.

Dwumiesięcznik licealistów z Lublina – październik 1981
Drugim numerem Kiksu, jaki zachował się w moim archiwum, jest numer 6 z 10 października 1981 (więc przez ponad pół roku ukazał się tylko numer piąty). Zasięg autorów, kolportażu oraz nakład był większy niż początkowe numery. Ten numer miał 12 stron formatu A5 i nieco lepszą jakość druku. Tak naprawdę miał 16 stron, ale wewnętrzne strony były zadrukowane tylko w połowie (druga połowa stron była pusta).
Tym razem pod tytułową winietą był informacja: Dwumiesięcznik uczniów Liceum Plastycznego, Liceum Muzycznego i Liceum Ogólnokształcącego im. Unii Lubelskiej. Wydawcą i red. naczelnym nadal był Zbigniew Rymsza, były też namiary do przedstawicieli redakcji w pozostałych dwóch szkołach: (Ania Radomska – Liceum Muzyczne, klasa VI – chyba błąd, powinno być IV), i Ela Południk (L.O. Unii Lubelskiej, kl. IV).

Rysunki humorystyczne Sadurskiego
Jedyne rysunki, jakie ukazały się w tym numerze, były mojego autorstwa i znalazły się na ostatniej stronie. Cztery rysunki humorystyczne, sygnowane sSz 81, tematycznie dobrze korespondujące z profilem czytelników gazetki. Pamiętam, oprócz rysunków, własnoręcznie dodałem też tytuliki nad każdym z nich: U nas w szkole, U pani woźnej, Na lekcji P.O, Po lekcjach).
Dodam, 2 lata wcześniej zadebiutowałem w Świecie Młodych, rok wcześniej moje komiksy ukazywał się w „Kurierze Lubelskim” (w harcerskiej rubryce Na Tropie), więc debiutantem nie byłem. Zresztą moje rysunki zaczynał wtedy drukować Wprost – biuletyn NSZZ Solidarność Regionu Środkowowschodniego.
Teksty w Kiksie nr 6
Zacznijmy od wstępniaka Zbigniewa Rymszy z pierwszej strony:
„Trzymasz oto czytelniku szósty numer naszego pisma, od dzisiejszego numeru Kiks będzie wychodził co 2 miesiące. Rozpoczynamy współpracę także z Liceum Ogólnokształcącym . im. Unii Lubelskiej. W tym numerze teksty z L.O. Unii Lubelskiej zostały umieszczone na dwóch stronach (na wyraźne życzenie autorów). Myślę, że uczniowie L.O. im Unii Lubelskiej dużo skorzystają ze współpracy z dwoma szkołami artystycznymi w Lublinie. Chciałbym także na łamach Kiksu podziękować koleżance z L.O. im. Unii Lubelskiej – Elżbiecie Południk za współpracę której wynikiem jest obecny numer. Zmianie ulega sposób druku, Kiks będzie drukowany sitodrukiem, co znacznie polepszy czytelność gazetki. Kiks jest wydawnictwem niezależnym”.
A jakie teksty opublikowano wewnątrz numeru? „Karty milczenia” o Józefie Piłsudskim Z.Rymszy, teksty Magdaleny Nizińskiej, trzy teksty spółki autorskiej Kostarska (L.O. Unii Lubelskiej), wiersze Elżbiety Kuropiejskiej, Renaty Tarasiuk i Andrzeja Podrazy. Jak widać, zespół autorów był skromny.
Czy Kiks padł ofiarą 13 grudnia?
Podejrzewam, że był to ostatni numer Kiksu. Zapowiadany jako dwumiesięcznik periodyk, miał się ukazać akurat wtedy, gdy rozpoczął się stan wojenny. Czy zakończyło to publicystyczną i wydawniczą działalność Rymszy? Ciekawe, czy do dziś ma w swoich zbiorach komplet numerów Kiksa z 1980-1981 roku? A może Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN” w Lublinie spróbuje zrobić z nim materiał, w ramach „Świadków historii”? Byłaby szansa na ocalenie od zapomnienia informacji z tego okresu.
Kiks: (c) Szczepan Sadurski / Sadurski.com
Zobacz też:
> Sadurski wspomina komiksy i swoje „lubelskie” czasy
> Anegdoty lubelskie. Dowcipy i Radio Lublin


