Memy czyli jak internet zabija satyryków

mem memy internetowe dowcipy humor rysunki

Internetowe memy anonimowych autorów zaczynają trafiać do prasy. A jeszcze niedawno to wydawcy prasy skarżyli się, że ich materiały bez zezwolenia trafiają do internetu

Gdy jakiś czas temu na polski rynek prasowy wszedł nowy tygodnik, w pierwszym numerze obok poważnych tekstów na dokładkę zaprezentował kolumnę z humorem. Inna to jednak strona z humorem w porównaniu z analogicznymi rubrykami sprzed epoki internetowej, gdy prasa była jeszcze potęgą. Kiedyś taką rozrywkową, niemal obowiązkową kolumnę w gazecie, zapełniały rysunki satyryczne, często w towarzystwie dowcipów słownych, czasem wraz z fraszkami lub aforyzmami. Jak taka kolumna (jeśli jeszcze czasem gdzieś jest) wygląda obecnie? W nowym tygodniku opublikowano kilka dowcipów znalezionych w Internecie oraz kilka internetowych memów.

Czym są memy?

Dla niektórych to absolutnie oczywiste, ale wyjaśnijmy niezorientowanym, czym są memy. To obrazki, które po dodaniu krótkiego komentarza słownego (kilku słów) do znalezionego w internecie zdjęcia, tworzą nową jakość i u oglądającego mają wywołać uśmiech.

Memów jest w sieci mnóstwo. Śmiesznych lub zupełnie nieśmiesznych, ale łączą je dwie rzeczy. Po pierwsze: twórcy memów są anonimowi (co najwyżej „podpisem” przy memie jest internetowy adres, dzięki czemu większość anonimowych twórców memów staje się „marketingowcem” swojej strony, profilu w medium społecznościowym lub czyjegoś portalu z memami). Po drugie: główną zawartością mema jest znalezione w internecie (ukradzione przez twórcę mema) zdjęcie, które ma swojego autora, jednak z chwilą stworzenia mema (dodania do niego tekstu), przestaje być własnością autora zdjęcia i zaczyna żyć nowym życiem.

Nie wiadomo dokładnie (a może nie chcemy tego wiedzieć), jak zdjęcie wykorzystanie bez zgody jego autora ma się do łamania prawa autorskiego. Chyba nijak, bo nie słyszeliśmy, aby któryś z autorów obrazków (zdjęć) próbował wytoczyć proces sądowy twórcy mema i właścicielowi portalu, który bez zgody i zapłaty, korzysta z cudzej własności, do tego ma za darmo świetną reklamę (swój adres www na memie).

Dlaczego zdjęcia?

Można spytać, dlaczego do memów wykorzystywane są zdjęcia, a wyjątkowo rzadko rysunki, np. rysunki satyryczne. Tu powody też są dwa. Rysunek humorystyczny zwykle zawiera w sobie sens, jakiś przekaz i często ma tekst w dymku. To zamknięta całość powodująca, że ktoś się uśmiecha. Stworzenie z niego mema poprzez dodanie jakiegoś tekstu spowodowałoby przeładowanie treści i zmniejszenie jego potencjału komicznego.

Po drugie, rysunek satyryczny ma swojego konkretnego autora. Jest sygnowany jego podpisem czyli nie jest aż tak anonimowy, jak nie zawierające podpisu (lub znaku wodnego) zdjęcie. Zapewne wielu twórców memów ma skrupuły: może autor będzie głośno protestował, domagał się respektowania praw autorskich? Niektórzy nie mają jednak takich skrupułów i beztrosko usuwają w programie graficznym podpis autora, lub celowo zasłaniają go swoim logo, co jest już ewidentnym łamaniem prawa autorskiego.

Memowe zawiłości

Wracając do gazety – publikowanie w prasie internetowych memów jest dosyć dziwne. To wydawcy prasowi twierdzili dotychczas, a nawet głośno protestowali, że ich treści trafiają bez ich zgody i bez zapłaty do Internetu. Ale takie działanie prasy ma banalny sens ekonomiczny: za memy skopiowane z sieci na dysk komputera redaktora i wydrukowane potem w gazecie nie trzeba nikomu płacić, bo to przecież twórczość anonimowa. A skoro autor zdjęcia nie protestował głośno gdy ktoś wykorzystał je do internetowego mema, czy będzie żądał honorarium od redakcji, która wydrukowała jego zdjęcie będące częścią mema?

Rysownikowi trzeba zapłacić

Gdy nie było internetu i memów, a były w prasie rubryki z humorem, wizualną częścią takiej rubryki były rysunki humorystyczne. Co tu dużo mówić, uwielbiamy zabawne, kolorowe rysunki, szczególnie jeśli zostały stworzone przez profesjonalnego rysownika prasowego. W dobie pogłębiającego się kryzysu na rynku prasowym, redakcje niezmierne rzadko nawiązują współpracę z takimi autorami. Nie dlatego, że wymarli niczym dinozaury albo przestali wymyślać i rysować kolejne rysunki. Powód jest banalnie prosty: takim twórcom redakcja musi zapłacić honorarium, a za wydrukowanie mema płacić nie trzeba.

W ostatnich latach rysunki satyryczne znikły z polskiej prasy, a ich twórcy wraz ze swoją twórczością przenieśli się do sieci. Jeśli związali się z dużym portalem (w ostatnich kilku latach np. Marek Raczkowski, Henryk Sawka) – mają z tego honoraria. Innym pozostaje prezentowanie swoich rysunków na blogach i portalach społecznościowych, czasem też na wystawach oraz udział konkursach. A ponieważ w zdecydowanej większości przypadków nie mają z tego pieniędzy, nie dziwmy się, że poziom rysowanej satyry w naszym kraju zbliżył się do coraz niższego poziomu polskiej prasy i dziennikarstwa.

Niektórzy wieszczą rychłą śmierć drukowanej prasy. Gdy tak się stanie, niewykluczone, że wraz z prasą definitywnie znikną także autorzy wesołych rysunków i ich twórczość. Będziemy się śmiać tylko z memów. A przecież lubimy śmieszne rysunki!

Tekst i rysunek: (c) Szczepan Sadurski / Sadurski.com

Zobacz też: 
Dowcipy i memy o Januszu Nosaczu