Nie dostałem się na żadną z uczelni artystycznych, do których zdawałem. Ocena mojego talentu była całkowicie sprzeczna. A na warszawskiej ASP profesor rozpoznał mój podpis i powiedział: – To ten ze Szpilek? Jego już niczego już nie nauczymy, poradzi sobie.
Dlaczego wybrałem liceum plastyczne
Gdy w 1980 r. skończyłem szkołę podstawową nr 13, szykowałem się do egzaminów w PLSP w Lublinie (Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych). U niektórych osób z najbliższej rodziny pojawiły się wtedy mniej więcej takie głosy:
– Rysować możesz kiedy tylko chcesz, ale najpierw zdobądź konkretny zawód, bo trzeba z czegoś żyć.
Była opcja, że trafię do II LO im. Jana Zamojskiego, najlepszego liceum w Lublinie, zlokalizowanego przy ul. Ogrodowej 16. Raz wtedy je odwiedziłem, ale… to nie było dla mnie.
Po maturze: studia albo dwa lata w wojsku
Przed zupełnie innym dylematem stanąłem pięć lat później, kończąc 5-letnie liceum plastyczne. W PRL-u w moim wieku chłopak miał dwa wyjścia: albo idę na studia albo do wojska na 2 lata.
To drugie odrzucałem z wielu powodów. A jeśli studia po liceum plastycznym, to jakie? Przecież znałem się tylko na plastyce i to był mój świat.
Wtedy nie wystarczyło przeszukać Internet, bo go nie było. Było szukanie na własną rękę, wypytywanie, załatwianie, organizowanie, telefonowanie, wysyłanie dokumentów pocztą.
Wyjścia miałem 2, a potem doszła jeszcze awaryjna opcja, jeśli z dwoma pierwszymi się nie uda.
1. Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie.
2. Instytut Wychowania Artystycznego w Lublinie.
3. Państwowa Wyższa Szkoła Sztuk Plastycznych w Łodzi (10 lat później zmieniła nazwę na Akademia Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego).

ASP Warszawa. Moja teczka odpadła przed egzaminem
Zanim dopuszczono wybranych kandydatów do egzaminu, każdy musiał złożyć teczkę ze swoimi pracami. Teczka – mało powiedziane. Każdy zostawiał wielką tekturową tekę 100×70 cm i a potem czekał, aż zbierze się ważna profesorska komisja i przejrzy wszystkie złożone teczki z pracami.
W Lublinie takich licealnych, dużych prac, miałem aż nadto. Wybrałem najlepsze, z wielką teką do pociągu i zziajany, zostawiłem gdzie trzeba. Studyjne rysunki światłocieniowe modeli rysowane w szkolnej pracowni, martwe natury. Ołówek, węgiel, farby wodne. Wszystkie podpisane jak zawsze: SADURSKI.
Moja teczka odpadła. Wśród uczniów liceów plastycznych panowało wtedy przekonanie, że ASP chętniej szuka kandydatów z innych szkół, chce kształtować od zera i dlatego nasze teczki miały mniejsze szanse.
Kilka lat później, na nieoficjalnym spotkaniu, poznałem kulisy niepowodzenia. Któregoś z profesorów zainteresował mój podpis na rysunkach i powiedział:
– Sadurski? A to nie ten ze „Szpilek”? To my go tu już nic nie nauczymy. Rysować umie, w życiu sobie poradzi.

Lublin: nie umiem rysować, ale umiem malować?
Rodzinne miasto było naturalnym, oczywistym wyborem. Tu nie było przeglądania prac autorskich. Swój talent trzeba było pokazać na żywo, prezentując umiejętności rysunkowe i malarskie.
Pracownia, sztalugi, ze mną kilkunastu kandydatów w sali (była to tylko część kandydatów). Pokazałem, czego nauczyłem się w lubelskim plastyku. Wynik? Dwója (najniższa nota) z rysunku i piątka (najwyższa) z malarstwa. Krótko mówiąc: zupełne nie umiem rysować, za to znakomicie umiem malować.

Łódź: dokładnie odwrotna ocena niż w Lublinie
Przed wojskiem miała mnie uchronić opcja awaryjna: Łódź. Pamiętam wielką sale, dużo stolików i młodych ludzi. Tu też był egzamin z rysunku i malarstwa. Wynik? Dwója (najniższa nota) z malarstwa i piątka (najwyższa) z rysunku. Dokładnie odwrotnie niż w Lublinie, co wprawiło mnie w konsternację. Czy w krótkim czasie można zapomnieć rysowania oraz malowania, a może na obu uczelniach kryteria były inne?
Trzy uczelnie, trzy porażki i perspektywa dwóch lat w wojsku. Tak wyglądał finał moich starań o studia plastyczne. Został służba wojskowa. Chyba, że… Ale o tym napiszę przy innej okazji.
Egzamin na studia plastyczne: (c) Szczepan Sadurski / Sztuka . Sadurski.com
Zobacz też:
> Czy talent plastyczny może być ciężarem? Sześcioletni „oszust”
> Skandal w PRL-u. Jak VIP-y oceniły mój rysunek erotyczno-religijny


