Nigdy nie spotkałem Michaela Jacksona (1958-2009). A jednak kilka razy byłem bardzo blisko jego świata. Gdy zmarł, zrozumiałem, że chcę zobaczyć miejsca, które były częścią jego życia. Ruszyłem do Stanów, aby zrozumieć coś, czego nie czułem wcześniej. A gdy jechałem samochodem, płyty CD z jego muzyką wypełniały jego wnętrze.
Neverland
W 2011 roku byłem na wycieczce w Zachodnich Stanach, odwiedzając Los Angeles, San Francisco, Las Vegas, Santa Barbara i nie tylko. Gdy dowiedziałem się, że nasz samochód będzie jechał blisko Neverlandu – ukochanego miejsca Michaela Jacksona, poprosiłem o miejsce obok kierowcy. Wiedziałem, że nie staniemy (nie było na to czasu), poza tym i tak nic nie widać poza gęstymi krzakami, a wtargnięcie na prywatny teren to złamanie prawa.
Po prostu chciałem uwiecznić to miejsce zdjęciem. Skręt w lewo, za którym jest droga prowadząca do posiadłości mojego muzycznego idola.
Kierowca wiedział o mojej prośbie, przejeżdżał tu nieraz i pamiętał ten skręt. Rozmawialiśmy i żartowaliśmy po drodze kilkanaście minut, przygotowałem aparat cyfrowy, nagle słyszę: – Ojej, to było tu!!!”. Ja natychmiast obiektyw we wskazanym kierunku i pstryk! Niestety było za późno. Uwieczniłem na zdjęciu kabinę auta.

Neverlandu nie zobaczyłem, nawet nie widziałem drogi prowadzącej do posiadłości. Przez ułamek sekundy dostrzegłem jedynie miejsce, z którego prowadzi ta droga. Ale i to wystarczyło, żeby poczuć, że jestem bardzo blisko miejsca, które przez lata znałem jedynie z gazet i telewizji.
Nie przejechałem drogą, którą nieraz przemierzał Michael Jackson aby przytulić Bubblesa, swego szympansa, nie zobaczyłem miejsca, gdzie do niedawna stała tablica z napisem Neverland. Ale byłem blisko.
Forest Lawn w Glendale. Tu spoczywa Michael Jackson
W planach wycieczki był wielki cmentarz pod Los Angeles (ze wzgórza było widać miasto). Nie wiedziałbym nawet, że istnieje takie miejsce, gdyby nie to, że 3 września 2009 roku pochowano tu Michaela Jacksona i wszyscy o tym pisali.
Forest Lawn założono w 1906 roku, pochowano tu ćwierć miliona osób. Humphrey Bogart, Walt Disney, Nat King Cole, Clark Gable, Mary Pickford – to niektóre osoby, których szczątki tutaj spoczywają.

Cmentarze mają w sobie coś z mistyki, gdzie czas się zatrzymuje. I tak samo jest tutaj. Ciało Jacksona pochowano w Great Mausoleum, budynku z zewnątrz przypominającym kościół, choć dokładne miejsce rodzina nie upubliczniła, w obawie o bezpieczeństwo szczątków.
Białe ściany, grobowa cisza, pięknie rzeźbione grobowce które musiały kosztować fortunę i zimno wewnątrz, choć na zewnątrz jest upał. Konkretne miejsce z ciałem Jacksona w pokrytej 24-karatowym złotem trumnie nazwanej Promethean, nie jest oznaczone. Ale czułem jego bliskość.
Czerwona kurtka z Thrillera w Cleveland
Moja następna podróż do USA odbyła się w kolejnym roku (2012) i przez chwilę znów zetknąłem się z legendarnym królem muzyki pop.
Wśród przystanków na trasie Wschodnich stanów, było miasto Cleveland. Spędziliśmy tu kilka godzin, wchodząc na zacumowaną łódź podwodną USS Cod. Odwiedziliśmy też znajdujące się obok muzeum rocka czyli Rock and Roll Hall of Fame.
Miejsce potrafi oszołomić każdego miłośnika muzyki. Interaktywne miejsca, zdjęcia i historie znanych i mniej znanych zespołów, na dodatek sklep z tysiącami płyt CD.

W miejscu, gdzie prezentowane są stroje w których występowały gwiazdy jest coś, co dla każdego fana Michaela Jacksona będzie najciekawszym eksponatem całego muzeum. Czerwona kurtka, znana z teledysku „Thrillera”. Tak, ta sama w której Jackson tańczył w towarzystwie „zombie”. Dla niektórych to po prostu kurtka, dla fanów relikwia popkultury i historii muzyki.
Niestety tutejsze zasady są surowe – po wejściu do muzeum nie można robić żadnych zdjęć, czego pilnuje ochrona i kamery. Jeśli można by było pstrykać – wśród moich zdjęć przywiezionych z Rock and Roll Hall of Fame, na 200% byłaby czerwona kurtka Jacksona. Musiała mi wystarczyć dłuższa chwila, aby ją zobaczyć.
3 x Michael Jackson i żadnego zdjęcia
Odwiedziłem trzy kultowe dla fanów Michaela miejsca. Z dwóch nie przywiozłem żadnego zdjęcia, z trzeciego (cmentarz) mam – ale takie „mniej więcej”. Robienie selfie na cmentarzu? To zupełnie nie w moim stylu. Nawet uznałem za niestosowne pstrykać grobowce nieznanych mi ludzi.

Anegdoty o Michaelu Jacksonie
Na koniec zostawiłem temat książeczki z humorem. Jeden z numerów wydawanego przeze mnie miesięcznika „103 Najlepsze Dowcipy”, bodaj w 2009 roku, był w całości poświęcony Jacksonowi. To był m.in. wynik przeczytania kilku książek, z których wyłuskałem opisane przez innych historie z jego życia, pisząc je na nowo, w stylu dowcipów Sadurskiego, lecz zostawiając kontekst – miejsca i osoby.
Oprócz anegdot było też kilka dowcipów słownych. Celowo pominąłem te wulgarne i stawiające go w niekorzystnym świetle. Nie dlatego, że wszyscy fani by się na mnie obrazili. Dlatego, bo tak chciałem.
Michael Jackson: (c) Szczepan Sadurski / Show Biznes . Sadurski.com
Zobacz też:
> Dlaczego Jackson nie został patronem Stadionu Narodowego w Warszawie (wkrótce)
> Bukareszt. Pomnik Michaela Jacksona
> Michael Jackson i polskie kabarety
> Obiad z gwiazdami. Tego nie dowiesz się z Pudelka i Instagrama


