Rok 2010 był kolejnym rokiem wyborczym w Polsce, tym razem prezydenckim. TV Superstacja wpadła wtedy na oryginalny i przewrotny pomysł, aby do programu na żywo zaprosić nie socjologów, dziennikarzy i komentatorów politycznych. W studio pojawiło się trzech satyryków: Marcin Wolski, Ryszard Makowski (wtedy ex kabaret OT.TO) oraz Szczepan Sadurski.
To był początek wojny polsko-polskiej, a katastrofa smoleńska, która miała miejsce zaledwie dwa miesiące wcześniej, wiele zmieniła. Zaczynał się wyraźny podział na zwolenników Platformy i PiS.
Gdy dowiedziałem się, że oprócz mnie politykę i wybory będą komentować wyraziste (także ideowo) postacie polskiej satyry: Marcin Wolski i Ryszard Makowski, ewidentnie kojarzeni z tą drugą stroną, wiedziałem, że łatwo nie będzie. Tym bardziej, że posadzono mnie w środku między nimi.
Po pierwszej turze Bronisław Komorowski zdobył 41,54% głosów i o 5% wyprzedził Jarosława Kaczyńskiego. Superstacja podgrzewała atmosferę paskami: „Kampania inna niż wszystkie… Będzie hit przed drugą turą?”.

Superstacja i polityka bez zadęcia
Powiem szczerze, już nie pamiętam naszej dyskusji. Także dlatego, że w tamtym czasie bywałem w Superstacji często przy różnych okazjach. Komentowałem Leppera, Palikota, a w programie Elizy Michalik starłem się nawet z Robertem Biedroniem. Do tego z Jackiem Zimnikiem kilka razy prowadziłem „Bez ograniczeń”, mające podobną formułę jak „Szkło Kontaktowe” w TVN24.
Jedno jest pewne: po raz pierwszy komentowałem wydarzenie tego formatu.
Moi koledzy po fachu, jak łatwo było przewidzieć, na temat sceny politycznej i kandydatów na prezydenta mieli generalnie inne zdanie ode mnie. Ale z pewnością było ciekawiej niż podczas podobnych wieczorów wyborczych, jakimi karmiły nas różne stacje telewizyjne. Superstacji należy się pochwała za koncept i odwagę.
Choć satyrycy nie muszą się ze sobą zgadzać, świat satyry nie jest wielki. Zdarzały się okazje do spotkań i rozmów poza kamerami. Ja je pamiętam, ale czy pamiętają je moi szanowni koledzy — tego nie wiem.
Superstacji już nie ma, ale co jakiś czas znów odbywają się wybory. Ciekawe, jaki zestaw satyrycznych komentatorów wybrano by dziś?

Rysunek z kaczorem w korytarzu
Gdy wynajęty taksówkarz wiózł mnie do programu, powiedział coś, po czym zrobiło mi się naprawdę miło.
Któregoś razu podczas programu zrobiłem spory rysunek, którego tematem była Superstacja. Przedstawiał kaczora, szlaban i budynek stacji z charakterystycznym logo.
– To pan jest tym Sadurskim, który zrobił rysunek z kaczorem, wiszący w korytarzu Superstacji? – zapytał.
Nie zaprzeczyłem.
Wieczór wyborczy: (c) Szczepan Sadurski / Sadurski.com
Zobacz też:
> Jak prezydentowi Lechowi Wałęsie wysłałem gazetkę z dowcipami Dobry Humor
> Jak do trumny mojego dziadka trafiła książeczka z moimi rysunkami


